Zanim kardynał Grzegorz Ryś, śladem papieża Polaka udał się do synagogi, wziął udział w zorganizowanym na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II sympozjum zatytułowanym „Przekroczyć próg. 40 rocznica wizyty Jana Pawła II w Wielkiej Synagodze w Rzymie”.
Otwierając spotkanie krakowski metropolia posłużył się słowami papieża Wojtyły: „Drodzy Przyjaciele i Bracia, Żydzi i Chrześcijanie”. Następnie skierował uwagę słuchaczy na testament Jana Pawła II, na fragment pisany już przez schorowanego papieża w marcu 2000 roku. Papież wymienia tam dwa powody dla których czuł się bezpieczny w życiu, po pierwsze że jest w rękach Boga i że jest w samym wnętrzu Kościoła. Podkreślał, że sobór jest ogromnym dziedzictwem i wymieniał ludzi Kościoła, kardynałów i biskupów, i dodał „jak nie wymienić rabina Rzymu i tylu innych przedstawicieli religii niechrześcijańskich”. Według kard. Rysia oznacza to, że owe odwiedziny w synagodze zrobiły na papieżu ogromne wrażenie skoro wspominał je tak długo.
Kardynał stwierdził, że judaizm nie jest względem chrześcijaństwa czymś zewnętrznym, dodając, że „w pewnym sensie jest a w pewnym sensie nie jest”. Przy tej okazji kardynał zapowiedział, że na UPJP II od października zostanie otwarta Szkoła Soboru Watykańskiego II: „Nie może być tak, że każdy może o soborze mówić dowolne głupoty a my nie odpowiadamy” – konkludował.
Wesprzyj nas już teraz!
Jedna ze współorganizatorek sympozjum, Helena Jakubowicz, Przewodnicząca Gminy Żydowskiej w Krakowie deklarowała, że słowa Jana Pawła II o starszych braciach w wierze, pozostają fundamentem dialogu religijnego. Zaprosiła do budowania mostów w świecie pełnym niepokojów i – jak uważa – narastającego antysemityzmu. Pamięć powinna inspirować do działania tu i teraz, i dzisiejsze sympozjum jest właśnie takim działaniem. Niech to spotkanie pomoże nam przekraczać kolejne progi.
Pierwszy wykład wygłosiła zdalnie profesor Karma Johanan z Jerozolimy, przyjazd na sympozjum uniemożliwiła jej wojna na Bliskim Wschodzie. Mówiła o żydowskiej recepcji wizyty sprzed 40 lat, oceniając ją jako wydarzenie przełomowe nie tylko symbolicznie, ale także teologicznie: jako krok w stronę uznania trwałej więzi między Kościołem a narodem żydowskim.
To ważne, by podkreślić, że prelegentka mówiła o narodzie, a nie o wyznawcach religii żydowskiej, gdyż późniejsze wykłady mogłyby wskazywać, że w całym spotkaniu sprzed 40 lat jak i w sympozjum chodziło o dialog jednak z wyznawcami judaizmu, a nie całym narodem.
Uczona podkreśla, że wizyta Jana Pawła II nie była jedynie gestem kurtuazyjnym, lecz aktem wpisującym się w głęboką refleksję Kościoła nad własną tożsamością, zakorzenioną w Izraelu biblijnym. Kluczowe według Johanan było przekonanie, że relacja chrześcijaństwa do judaizmu nie jest zewnętrzna (jak wobec innych religii), lecz wewnętrzna – a to wynika z tej samej historii zbawienia. Centralnym punktem teologicznym wywodu było odwołanie do dokumentów Nostra aetate oraz Lumen gentium. Wskazała, że Kościół odrzuca antysemityzm oraz błędne interpretacje Pisma, które przypisywały Żydom zbiorową winę za śmierć Jezusa. Jednocześnie wielokrotnie podkreślona zostaje teza o nieodwołalności Bożego wybrania Izraela (na podstawie Listu do Rzymian), co oznacza, że przymierze Boga z narodem żydowskim nie zostało unieważnione.
Tytuł referatu: „Żydowska recepcja wizyty Jana Pawła w synagodze” mógł wskazywać na to, że w wypowiedzi tej usłyszymy cokolwiek o jakichś efektach, przemianach, nowych koncepcjach teologicznych po stronie żydowskiej. Izraelska profesor mówiąc o „żydowskiej recepcji wizyty” kładła więc nacisk wyłącznie na to, co cieszy żydów w zmianie podejścia do judaizmu przez Kościół katolicki.
Drugim mówcą był ojciec Olivier Catel OP, który również mówił za pośrednictwem transmisji z Jerozolimy. Stwierdził, że poprzez odwiedziny w synagodze papież nie tylko potwierdził główne założenia Nostra aetate, ale rozwinął je duszpastersko: odrzucił jednoznacznie oskarżenie o bogobójstwo, potępił antysemityzm „ze strony kogokolwiek” oraz podkreślił trwałość przymierza Boga z Izraelem. Szczególnie istotne było wg o. Catela określenie Żydów mianem „starszych braci”.
Drugą ważną osią wystąpienia dominikanina było zestawienie nowego nauczania z wcześniejszą tradycją teologiczną, zwłaszcza z dominującą przez wieki teologią zastąpienia (supersesjonizmem). Starał się udowodnić, że choć Nostra aetate „formalnie odrzuciła tę wizję”, to w praktyce świadomość wiernych zmieniała się bardzo wolno. Wydaje się to jednak nadużyciem, gdyż ów dokument nie zawiera zapisu o odrzuceniu teologii zastąpienia, choć niewątpliwie inaczej niż dotychczas rozkłada akcenty związane ze stosunkiem do judaizmu.
Według dominikanina przez wieki liturgia, kaznodziejstwo oraz popularne interpretacje Ojców Kościoła utrwalały wśród wiernych przekonanie o odrzuceniu Izraela. Słuchacze mogli też dowiedzieć się, że katolicy byli historycznie uwarunkowani do postrzegania judaizmu przez pryzmat zbiorowej winy, zwłaszcza oskarżeń o ludobójstwo. Ubolewał nad tym, że przez lata w Wielki Piątek w kontekście żydów padało słowo wiarołomni, bo przez to wszystko rosła więc teologiczna wrogość i przenikała do codziennego życia. Święty Augustyn pisał na przykład o karze Bożej względem żydów, której wynikiem miało być ich cierpienie. Wszystko to współtworzyło wg o. Catela grunt dla okrucieństwa Zagłady w całej chrześcijańskiej Europie. Dopiero polski papież przełamał „utrzymującą się inercję własnej owczarni i zmusił przeciętnego katolika do konfrontacji z radykalnie nową rzeczywistością”.
Dominikanin sporo miejsca poświęcił również reakcji środowisk tradycjonalistycznych w Kościele na tamtą wizytę, mówił o ich oburzeniu, wspomniał również mszę ekspiacyjną odprawioną przez abpa Levfebre’a.
Prof. Marcin Majewski, trzeci mówca, mówił o motywie przekraczania progu w Piśmie Świętym. Zwrócił uwagę, że w Biblii przekroczenie progu jest zawsze transformacją człowieka, przemianą człowieka. Próg nie jest tylko miejscem architektonicznym, ale i symbolicznym. Jan Paweł II w synagodze „realizował zatem głęboki archetyp biblijny”.
Biblista opowiedział o trzech scenach – najpierw o Abrahamie siedzącym u progu namiotu pod dębami Mamre, gdy ostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Według profesora dlatego, że siedział u progu dojrzał ich z daleka, a gdyby siedział w domu to by tak nie było, i być może by nie otrzymał tak obfitego błogosławieństwa. Próg staje się tu też miejscem wymiany błogosławieństw.
Druga scena – to skropienie odrzwi i progu domu krwią baranka – próg jest tu miejscem oznaczenia własnej tożsamości, ale też miejscem ocalenia, bo to jest miejsce które mija śmierć. Trzecia scena zaś pochodzi już z Dziejów Apostolskich, gdy Piotr staje w progu domu poganina. Piotr ma wątpliwości i mówi, że żydom nie wolno wchodzić do takich domów. „Musi przekroczyć próg swojej tradycyjnej pobożności. Próg jest tu barierą lęku, Piotr się boi że przestanie być czysty, a tak naprawdę przejście progu to jest przejście w relację, dopiero głos Boga łamie jego lęk” – stwierdził prof. Majewski.
Profesor Cezary Kałużny nawiązał do tego wątku, określając piotrowe otwarcie na pogan jako punkt przełomowy wspólnych dziejów żydów i chrześcijan. Przypomniał, że ów poganin to Korneliusz, setnik, przedstawiciel okupanta. Następnie historyk przypomniał o tym, że bez Żydów, którzy uwierzyli w mesjasza nie byłoby Kościoła, a poganie długo byli w Kościele w mniejszości. Dodał, że przez długi czas Żydzi którzy przyjęli Chrystusa nie przestali chodzić do synagogi.
Siostra dr Tereza Huspekova omówiła stosunki katolicko-żydowskie przed Nostra Aetate i przygotowania do przyjęcia tego dokumentu. Mówiła o środowiskach katolickich zarówno antysemickich jak i otwartych na dyskusję. Zwróciła uwagę, że np. o zmianę formuły słynnej modlitwy wielkopiątkowej pewne kapłańskie stowarzyszenia (Amici Israel) prosiły już w 1926 roku, ale spotkali się z odmową i rozwiązaniem stowarzyszenia. Choć w dekrecie o rozwiązaniu Pius XI potępił antysemityzm i prześladowania.
Prelegentka odrzuciła opinie (niecytowane i w żaden sposób nie wskazane, choćby poprzez wskazanie ich autorów), według których Nostra Aetate powstać miała na skutek spisku, manipulacji czy nawet wbrew ojcom soborowym, szczegółowo przypominając poszczególne etapy prac nad dokumentem i olbrzymią przewagę w głosowaniu nad nim na soborze. Zwróciła też jednak uwagę, że pracom nad tym dokumentem bardzo przeszkadzała już wtedy sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie – przeciwni ogłoszeniu tego dokumentu byli szczególnie ojcowie soborowi właśnie z tamtego regionu.
Co szczególnie istotne, siostra doktor Huspekova stwierdziła, że Nostra Aetate nie stanowi punktu dojścia, tylko wyjścia w relacjach chrześcijan i żydów. Nie powiedziała jednak dokąd powinniśmy zmierzać, można było wywnioskować, że do kolejnych, nie znanych jeszcze, etapów dialogu.
Ostatnim mówcą zaproszonym na sympozjum był profesor Jan Grosfeld, jakiś czas temu ogłaszający w „Gościu Niedzielnym”, że chrześcijaństwo jest zależne od judaizmu, a nawet że: „to Żydzi podtrzymują” chrześcijan, a nie odwrotnie, i chrześcijanie powinni „czerpać soki” z żydowskiego źródła. Można było wtedy dojść do wniosku, że bez żywego judaizmu chrześcijaństwo nie może prawidłowo istnieć. Uważa też teologię, według której Kościół zastąpił Izrael jako Lud Bożego Wybrania „czymś absurdalnym”.
Na krakowskiej konferencji jednak prof. Grosfeld mówił głównie o dialogu, o tym, że bez relacji z drugim człowiek nie wie kim jest sam. „Człowiek pozbawiony relacji, uciekający przed nimi, jest głęboko nieszczęśliwym, bo nie wie kim jest. Nienawiązywanie relacji jest najlepsze dla niektórych bo bez nowej relacji czujemy się bezpiecznie i nic nam nie grozi” – stwierdził. „Ta nowa relacja narodziła się w reakcji na szoah. Trzeba było zadać sobie pytanie – kim jestem wobec tej sytuacji. To wpłynęło też na refleksję Kościoła nad sobą samym” – dodał .
Profesor lekko drwił z pytań stawianych przez osoby sceptyczne wobec kształtu dialogu z judaizmem, które boją się „że rezygnujemy z Pana Jezusa albo chcemy judaizacji Kościoła” Na te zarzuty odpowiedział: „Kościół jest od początku zjudaizowany i musi być”. Wykładowca krakowskiego sympozjum przytaczał też wątpliwość „pewnego znanego księdza profesora”, który sugeruje „że powinniśmy jakoś bardziej precyzyjnie dobierać żydów do dialogu”. „Nie możemy sobie wybierać tylko jakich chcemy. To jest z gruntu niechrześcijańskie, wtedy nie ma możliwości dojścia do fundamentu chrześcijaństwa, czyli wiedzy o własnych słabościach. Wtedy dopiero się pojawia pytanie o to, co z tym zrobić” – odparł. Można było odnieść wrażenie, że uczony polemizował w ten sposób z księdzem profesorem Waldemarem Chrostowskim (choć jego nazwisko nie zostało wymienione) który podnosił tę kwestię w swojej ocenie współczesnego dialogu, jako człowiek doświadczony w prowadzeniu dialogu z judaizmem wiele lat wcześniej. „Celem dialogu nie jest to by oni przyznali że Chrystus jest Panem i Bogiem” – dodał profesor Grosfeld. Przedstawicieli drugiej strony sporu o dialog z judaizmem wśród prelegentów na uniwersytecie jednak nie było.
Kończąc sympozjum kardynał Grzegorz Ryś odniósł się też do tych, którzy lubią nawiązywać do tradycji Kościoła. Stwierdził, że Sobór Watykański II też należy do tradycji Kościoła i należy go czytać razem z tym co było wcześniej. Dodał też jednak, cytując papieża Franciszka, że „tradycja może być dla nas korzeniem albo kotwicą”. Gdy jest korzeniem, to dobrze, bo korzystając z soków przezeń dostarczanych możemy rosnąć. „A gdy jest kotwicą to tylko nas wstrzymuje i nawet jak chcemy się ruszyć to możemy co najwyżej kręcić się w kółko” – stwierdził.
Ostatnim punktem spotkania było otwarcie wystawy historycznej w bibliotece UPJP2, której przesłanie można streścić w słowach: Nie wolno zdejmować winy z niemieckich nazistów za zorganizowanie zagłady Żydów, ale byli też na ziemiach okupowanych nie-Niemcy, wśród których niektórzy Żydów ratowali, niektórzy wydawali, a zdecydowana większość pozostawała bierną. Wystawa nosi tytuł: „Byli sąsiadami: ludzkie wybory i zachowania w obliczu Zagłady”.
PCh24.pl
Zobacz także:
Ks. prof. Waldemar Rakocy CM: Sytuacja religijna judaizmu po nieprzyjęciu Chrystusa