Prezydent Karol Nawrocki nie był informowany o rozmowach, jakie rząd prowadzi z Francją w sprawie odstraszania nuklearnego – poinformował w poniedziałek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Podkreślił, że Polska powinna zabiegać o dołączenie do amerykańskiego programu Nuclear Sharing.
Przydacz wypowiedział się na briefingu dla polskich mediów po uroczystości w Białym Domu, kiedy to prezydent USA Donald Trump wręczył Medale Honoru zasłużonym żołnierzom amerykańskim.
Wesprzyj nas już teraz!
Pytany o doniesienia, że Polska prowadzi rozmowy z Francją na temat europejskiego programu odstraszania nuklearnego, Przydacz stwierdził, że prezydent nie był o tych rozmowach informowany. Zaznaczył, że „podstawowe pytanie w tym kontekście polega na tym, czy strona francuska ma odpowiedni arsenał nuklearny, aby w sposób rzeczywisty zapewnić parasol ochronny”.
Prezydencki doradca powiedział, że realnymi zdolnościami do odstraszania nuklearnego dysponują przede wszystkim Stany Zjednoczone, które w ramach programu Nuclear Sharing są obecne w kilku państwach europejskich. Zwrócił uwagę, że w Europie Środkowej i na wschodniej flance NATO brakuje obecności amerykańskich zdolności nuklearnych, podczas gdy Rosja rozbudowała swoją infrastrukturę w obwodzie królewieckim i na terytorium Białorusi. Wobec tego – argumentował szef BPM – w pierwszej kolejności Polska powinna zabiegać o dołączenie do programu Nuclear Sharing i rozmawiać z Amerykanami.
Pytany przez PAP, czy prezydent zamierza podjąć działania w tej sprawie, zarzucił rządowi, że „od dwóch lat niewiele się dzieje” na tym odcinku. Wskazał również, że w Sejmie od dwóch lat czeka na rozpatrzenie uchwała wzywająca rząd do działań i że nie spodziewa się, by marszałek Włodzimierz Czarzasty coś z nią zrobi.
Pytany, czy Amerykanie byliby otwarci na rozlokowanie broni nuklearnej w Polsce, Przydacz stwierdził, że podobny sceptycyzm towarzyszył w 2015 r. rozmowom o stacjonowaniu wojsk USA w Polsce, a rok później podjęto decyzję o rozlokowaniu kilku tysięcy żołnierzy, co potem rozbudowano do ponad 10 tysięcy.
– Kropla drąży skałę – powiedział. Nie chciał jednak ujawniać, jak na temat zareagował w rozmowach z Nawrockim Donald Trump, zaznaczając, że są to rozmowy najlepiej prowadzone w zaciszu gabinetów.
Premier Donald Tusk poinformował w poniedziałek, że Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Wcześniej w poniedziałek prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, że osiem krajów zgodziło się wziąć udział w zaproponowanym przez Francję zaawansowanym odstraszaniu; są to: Belgia, Dania, Grecja, Holandia, Niemcy, Polska, Szwecja i Wielka Brytania.
Mówiąc o wojnie w Iranie, prezydencki minister zaznaczył, że „nie ma ani prośby, ani rozmów” ze strony amerykańskiej o ewentualne włączenie się Polski w operację w Iranie. Zapytany wprost, czy wyklucza wysłanie polskich wojsk do Iranu, odpowiedział: „na dzień dzisiejszy całkowicie to wykluczam”.
Jednocześnie wezwał rząd do przygotowania działań ewakuacyjnych dla polskich obywateli, którzy przebywają na Bliskim Wschodzie. Skrytykował Ministerstwo Spraw Zagranicznych za reakcję wobec Polaków potrzebujących pomocy, zarzucając resortowi, że zamiast organizować pomoc, mówi obywatelom „trzeba było tam nie jechać”. Określił to jako „kompromitację” służby konsularnej, wskazując na niedziałającą linię telefoniczną.
W sobotę, 28 lutego, rano Izrael i USA rozpoczęły naloty na cele w Iranie, obejmujące m.in. siedzibę najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneia w Teheranie oraz obiekty nuklearne i wojskowe. Władze Iranu potwierdziły śmierć Chameneia, dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Mohammada Pakpura oraz doradcy ds. bezpieczeństwa Alego Szamchaniego. W odpowiedzi Iran zaatakował Izrael oraz amerykańskie bazy wojskowe w krajach regionu. Armia Izraela prowadziła zaś uderzenia na cele Hezbollahu w Libanie w odpowiedzi na wcześniejszy ostrzał rakietowy.
Minister Przydacz skomentował w poniedziałek również europejski programu inwestycji w zbrojenia SAFE. Stwierdził, że stanowisko amerykańskie w tej kwestii jest znane – „z jednej strony dozbrajanie Europy jest postrzegane jako wartość, z drugiej strony musi odbywać się w sposób kompatybilny ze sprzętem już rozlokowanym w Polsce”. Podkreślił, że najbardziej zaawansowane technologie wojskowe pozostają w dyspozycji amerykańskiej, czego dowodem jest operacja w Iranie. Za problemowy uznał mechanizm warunkowości w programie SAFE, czyli uzależnienie finansowania od decyzji Brukseli.
– Jak wszyscy wiemy, o tym dyskutujemy – zaznaczył.
Zatwierdzony w połowie lutego przez Radę UE program SAFE (Security Action for Europe) to nowy instrument finansowy Unii Europejskiej. Jego celem jest udostępnienie państwom członkowskim do 150 mld euro pożyczek na inwestycje w przemysł obronny.
Poniedziałkowy briefing odbył się po uroczystości w Białym Domu, podczas której prezydent USA pośmiertnie odznaczył Medalem Honoru m.in. sierżanta sztabowego Michaela Ollisa, który podczas misji w Afganistanie własnym ciałem zasłonił polskiego oficera, kapitana Karola Cierpicę, ratując mu życie.
Przydacz poinformował, że prezydent Nawrocki zdecydował o pośmiertnym odznaczeniu sierżanta Ollisa Orderem Zasługi Pierwszej Klasy – najwyższym polskim odznaczeniem, jakie można przyznać cudzoziemcowi. Odznaczenie zostało wręczone rodzinie żołnierza tego samego dnia w Ambasadzie RP w Waszyngtonie.
Przydacz podkreślił, że kapitan Cierpica był jedynym żołnierzem poproszonym do mikrofonu podczas uroczystości, co – jego zdaniem – pokazuje, jakim szacunkiem Stany Zjednoczone darzą Polskę i polskich żołnierzy. Przypomniał, że prezydent USA wielokrotnie chwalił polskich żołnierzy, nazywając ich great warriors, a ewentualna krytyka sojuszników dotyczyła raczej żołnierzy z „innych kierunków geograficznych”.
Prezydent Trump pośmiertnie odznaczył w poniedziałek Ollisa Medalem Honoru. Pochodzący z nowojorskiej dzielnicy Staten Island Ollis zginął 28 sierpnia 2013 r., gdy podczas samobójczego zamachu w afgańskiej prowincji Ghazni zasłonił własnym ciałem rannego kapitana Karola Cierpicę. 24-letni Ollis był wówczas na swojej trzeciej misji bojowej.
Źródło: PAP