Chrystus Kapłanem na wzór Melchizedeka – dlaczego nie Aarona?

Fyda_1024x1024.jpg
Autor:
Adrian Fyda
Chrystus Pantokrator.jpg
Christus Pantokrator, photo by Andreas Wahra, edited by Entheta, CC BY-SA 3.0

Zgodnie z Prawem przekazanym przez Boga Mojżeszowi, kapłani Starego Przymierza mieli wywodzić się z pokolenia Lewiego. Dlatego pierwszymi kapłanami Starego Prawa byli Aaron i jego synowie. Kiedy jednak przyszedł Najdoskonalszy Kapłan – Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek – okazało się, że pochodził z pokolenia Judy, a nie Lewiego. Dlaczego więc Chrystus nie wywodził się z rodu Aarona? I czemu Pismo Święte nazywa Go Kapłanem nie na wzór Aarona, lecz Melchizedeka?

Kapłaństwo jest rzeczywistością obecną niemal we wszystkich kulturach i religiach świata. Już w starożytności istnieli ludzie wyznaczeni do sprawowania kultu oraz pośredniczenia pomiędzy światem boskim a ludźmi. W religiach pogańskich ich zadaniem było przede wszystkim składanie ofiar mających przebłagać bóstwa lub zapewnić przychylność sił nadprzyrodzonych. Świadczą o tym zarówno źródła dotyczące starożytnego Egiptu, Grecji i Rzymu, jak również tradycje ludów rdzennych obu Ameryk.

Kapłaństwo Starego Przymierza

Także Izrael posiadał własne kapłaństwo ustanowione bezpośrednio przez Boga. Stary Testament ukazuje, że to sam Bóg wybrał Aarona i jego synów do pełnienia świętej służby oraz szczegółowo określił zarówno ich zadania, jak i sposób konsekracji. W Księdze Wyjścia czytamy:

Zróbmy to razem!

„Rozkaż bratu twemu, Aaronowi, i jego synom, wybranym spośród Izraelitów, podejść do ciebie, aby Mi służyli jako kapłani” (Wj 28,1).

Kapłaństwo starotestamentalne nie było więc ludzkim wynalazkiem ani funkcją społeczną, lecz rzeczywistością ustanowioną przez samego Boga. Dlatego również szaty kapłańskie zostały dokładnie opisane przez Boga: pektorał, efod, suknia wierzchnia, tunika, tiara i pas miały być wykonane z drogocennych materiałów i ozdobione złotem, purpurą oraz karmazynem. Wszystko to miało podkreślać świętość urzędu i godność tych, którzy zostali przeznaczeni do służby Bożej.

Równie precyzyjnie opisany został obrzęd konsekracji kapłanów. Mojżesz obmył Aarona i jego synów wodą, namaścił ich olejem oraz przyodział w święte szaty. Obrzęd ten podkreślał, że kapłan zostaje oddzielony od zwykłego życia i poświęcony wyłącznie służbie Bogu.

Zadaniem kapłanów było składanie różnego rodzaju ofiar: przebłagalnych, całopalnych, biesiadnych czy pokarmowych. Wszystkie one miały wyrażać uwielbienie Boga, dziękczynienie, prośbę o przebaczenie grzechów lub pojednanie człowieka z Bogiem. Księga Kapłańska opisuje, jak Aaron miał składać ofiary zarówno za siebie, jak i za lud, aby dokonać przebłagania przed Bogiem.

Kapłan był więc pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Z jednej strony zanosił do Boga modlitwy i ofiary składane w imieniu ludu, z drugiej zaś przekazywał ludziom Boże błogosławieństwo i łaski. Już sama łacińska nazwa kapłana – sacerdos – oznacza „dającego rzeczy święte”. Autor Listu do Hebrajczyków ujmuje tę funkcję w słowach:

„Każdy bowiem arcykapłan, spomiędzy ludzi brany, dla ludzi jest ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy” (Hbr 5,1).

Kapłanem musiał być zatem człowiek, ponieważ tylko człowiek mógł reprezentować ludzi przed Bogiem. Nawet aniołowie, choć przewyższają ludzi doskonałością natury, nie mogli pełnić tej funkcji pośrednika.

Najdoskonalszy Kapłan

Najdoskonalszym pośrednikiem pomiędzy Bogiem a człowiekiem jest Jezus Chrystus. Tajemnica Wcielenia sprawiła bowiem, że Syn Boży stał się prawdziwym Człowiekiem, nie przestając być prawdziwym Bogiem. W jednej Boskiej Osobie Chrystusa zjednoczone zostały dwie natury – Boska i ludzka – bez zmieszania i bez podziału. Dzięki temu Chrystus posiada wszystko, co należy do Boga, i wszystko, co należy do człowieka, z wyjątkiem grzechu.

To właśnie czyni Go doskonałym pośrednikiem. Św. Paweł pisał do Tymoteusza: „Jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus” (1 Tm 2,5).

Apostoł celowo użył słów „człowiek, Chrystus Jezus”, ponieważ pośrednictwo Chrystusa stało się możliwe dopiero z chwilą Wcielenia. Choć odwiecznie był Bogiem, to dopiero w chwili poczęcia w łonie Maryi stał się także człowiekiem, przyjmując ludzką naturę. Mając tak wiele wspólnego z obiema stronami – Bogiem i ludźmi – jest idealnym pośrednikiem między nimi. Do Ojca zanosi nasze modlitwy i ofiary, a przede wszystkim najdoskonalszą Ofiarę Mszy Świętej. Ludziom natomiast wyprasza łaski i dary, którymi hojnie ich obdarza. Jest zatem najdoskonalszym Kapłanem.

Chrystus nie był z pokolenia Lewiego

Ewangeliści Mateusz i Łukasz, przedstawiając genealogię Zbawiciela, zgodnie podkreślają, że wywodził się On z pokolenia Judy. Tradycja przypisuje wprawdzie Maryi – Jego Matce – pochodzenie z rodu Lewiego, jednak w judaizmie rodowód liczono po linii ojca. Jak więc Chrystus może być kapłanem, skoro nie należał do pokolenia Lewiego? I dlaczego psalmista nazywa Go „kapłanem na wzór Melchizedeka” (Ps 109,4)?

Kapłaństwo Chrystusa przewyższa kapłaństwo Starego Przymierza. O ile bowiem starotestamentalni kapłani składali Bogu w ofierze zwierzęta, o tyle Chrystus ofiarował samego siebie. Na krzyżu stał się równocześnie Kapłanem i Ofiarą – Ofiarą najdoskonalszą, ponieważ zawierającą samego Boga.

„Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz poddanego próbie pod każdym względem podobnie [jak my] – z wyjątkiem grzechu” - czytamy w Liście do Hebrajczyków (Hbr 4,15). Z kolei kilka rozdziałów później napisano:

„Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest zobowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie. Prawo bowiem ustanawiało arcykapłanami ludzi obciążonych słabością, słowo zaś przysięgi, złożonej po nadaniu Prawa, [ustanawia arcykapłanem] Syna doskonałego na wieki” (Hbr 7,26-28).

Kapłaństwo Starego Prawa było jedynie zapowiedzią kapłaństwa Chrystusa, figurą i cieniem przyszłej rzeczywistości. Nie mogło ono naprawdę zgładzić grzechów ani zapewnić człowiekowi pełnego pojednania z Bogiem. Mogło jedynie wskazywać na przyszłą Ofiarę Chrystusa, o czym pisze Św. Tomasz z Akwinu w swojej Summie Teologicznej:

„Skoro więc kapłaństwo Starego Prawa było figurą kapłaństwa Chrystusa, Chrystus nie chciał narodzić się z rodu kapłanów figuratywnych. Dzięki temu stało się jasne, że Jego kapłaństwo nie jest dokładnie takie samo jak ich, lecz różni się od niego tak, jak prawda różni się od figury.” (ST III, q. 22, a. 1, ad 2).

Dlaczego jednak wzorem kapłaństwa Chrystusa staje się postać Melchizedeka – tajemniczego kapłana spoza narodu wybranego? Na to pytanie również odpowiada Akwinata:

„Chrystus jest nazwany kapłanem według porządku Melchizedeka nie dlatego, jakoby Melchizedek był kapłanem doskonalszym, lecz dlatego, że zapowiadał wyższość kapłaństwa Chrystusa nad kapłaństwem lewickim” (ibid., a. 6, ad 1). Innymi słowy, postać Melchizedeka pojawia się w Księdze Rodzaju celowo jako zapowiedź mającego nadejść Chrystusa - Najwyższego i Wiecznego Kapłana.

Melchizedek był królem Szalemu i jednocześnie „kapłanem Boga Najwyższego”. Gdy Abraham wracał po zwycięskiej bitwie, Melchizedek wyszedł mu naprzeciw z chlebem i winem, udzielił mu błogosławieństwa, a Abraham złożył mu dziesięcinę. Była to postać niezwykle tajemnicza, co podkreśla autor Listu do Hebrajczyków: „Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma ani początku swych dni, ani końca życia” (Hbr 7,3).

Melchizedek zapowiedzią Chrystusa

Melchizedek był zapowiedzią Chrystusa-Kapłana z kilku powodów. Po pierwsze, podobnie jak Chrystus, nie pochodził z rodu Lewiego. Po drugie, tak jak Chrystus, był jednocześnie kapłanem i królem. Nie bez znaczenia jest również fakt, że ofiarował chleb i wino, które kilka tysięcy lat później staną się materią Najświętszej Ofiary Chrystusa. Wreszcie, ponieważ Pismo Święte nie podaje jego rodowodu, a nawet mówi, że „nie ma ani początku dni, ani końca życia”, Melchizedek stał się figurą wiecznego Kapłana – Jezusa Chrystusa, który w swojej Boskiej naturze nie ma początku ani końca.

Doktor Anielski wyjaśnia:

„Kapłaństwo Prawa nie obmywało z grzechów, jak i (…) nie było wieczne, w przeciwieństwie do kapłaństwa Chrystusa. Wyższość kapłaństwa Chrystusa nad kapłaństwem lewickim została zapowiedziana w kapłaństwie Melchizedeka, który otrzymał dziesięcinę od Abrahama, a w Abrahamie również kapłaństwo Prawa złożyło dziesięcinę. Dlatego mówi się, że kapłaństwo Chrystusa jest «według porządku Melchizedeka», ze względu na wyższość prawdziwego kapłaństwa nad figuratywnym kapłaństwem Prawa” (ibid., a. 6, c.).

W ten sposób kapłaństwo Melchizedeka było nie tylko zapowiedzią, lecz także świadectwem wyższości kapłaństwa Chrystusa nad kapłaństwem Starego Przymierza.

Kapłaństwo Chrystusa przekazane dalej

Choć Chrystus jest Najwyższym i Wiecznym Kapłanem, to zechciał, aby Jego kapłaństwo było obecne i kontynuowane na ziemi również po swoim Wniebowstąpieniu. Dlatego ustanowił sakrament święceń, przez który przekazał Apostołom władzę przemieniania chleba i wina w swoje Ciało i swoją Krew. Apostołowie z kolei przekazali tę władzę swoim następcom.

W ten sposób powstała sukcesja apostolska, dzięki której Kościół posiada kapłanów także dziś. Od każdego ważnie wyświęconego kapłana można bowiem prześledzić nieprzerwany ciąg święceń prowadzący aż do Apostołów, a przez nich – do samego Chrystusa.

Kapłani Nowego Przymierza nie posiadają własnego, odrębnego kapłaństwa, lecz uczestniczą w jednym kapłaństwie Chrystusa. Dlatego każda ważnie sprawowana Msza Święta jest tą samą Ofiarą Chrystusa, uobecnianą sakramentalnie aż do końca świata. Kapłan nie działa bowiem we własnym imieniu, ani własną mocą, lecz in persona Christi – w Osobie Jezusa Chrystusa. Sprawując Najświętszą Ofiarę i pozostałe sakramenty to sam Chrystus działa przez niego. Kapłaństwo katolickie jest więc nie tylko urzędem czy funkcją, ale rzeczywistym uczestnictwem w jedynym i wiecznym kapłaństwie Jezusa Chrystusa.

Adrian Fyda

BN_www_11.jpg

„Witaj, dwakroć narodzony”, czyli o dwóch Narodzinach Syna Bożego

Obchodząc Boże Narodzenie, mamy w myślach betlejemską stajenkę, a w niej Dzieciątko Jezus w otoczeniu Maryi i Józefa. Rzeczywiście było to niezwykłe wydarzenie w historii zbawienia, w którym Syn Boży przyjął ludzką naturę i narodził się jako Bóg-Człowiek. Nie było to jednak Jego pierwsze Narodzenie, ponieważ Syn Boży „z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami”. Ta teologiczna prawda została za...Czytaj dalej
Fyda_1024x1024.jpg
Autor:
Adrian Fyda
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: