„Drugi założyciel” franciszkanów? 5 nieznanych faktów o św. Bonawenturze

Św. Bonawentura z Bagnoregio był włoskim teologiem, scholastykiem i Doktorem Kościoła. Pełnił urząd siódmego z kolei generała Zakonu Braci Mniejszych (franciszkanów). Został mianowany biskupem, a następnie kardynałem. Tradycja nadała mu tytuł Doktora Serafickiego, natomiast sami franciszkanie nazywają go „drugim założycielem zakonu”.
1. Imię Bonawentura
Nie było to imię, które otrzymał na chrzcie, ponieważ urodził się jako Jan di Fidanza. Był dzieckiem bardzo chorowitym, dlatego jego rodzice obawiali się, że nie dożyje dorosłości. Matka złożyła więc Bogu ślub, że jeśli syn wyzdrowieje, poświęci go na Jego służbę.
Tradycja głosi, że uzdrowienie nastąpiło za wstawiennictwem Franciszka z Asyżu – późniejszego świętego. Gdy przyniesiono do niego chłopca, Biedaczyna z Asyżu miał pod natchnieniem zawołać: „O, buona ventura!”, czyli: „O, szczęśliwa przyszłości!”.
Według tego przekazu właśnie od tego okrzyku pochodzi imię Bonawentura, które Jan przyjął wstępując do Zakonu Braci Mniejszych i przywdziewając franciszkański habit.
2. Doktor Seraficki
Kościół nadaje tytuł Doktora Kościoła świętym, którzy w wyjątkowy sposób pogłębili rozumienie wiary i pozostawili cenne nauczanie o ponadczasowej wartości. „Kandydat” na Doktora Kościoła musi spełniać trzy kryteria: być ogłoszonym przez Kościół świętym, odznaczać się wyjątkową świętością życia oraz nieść przesłanie teologiczne, które jest aktualne na każdy czas.
Dotychczas tytuł ten otrzymało 38 świętych. Ostatnim z nich został św. John Henry Newman, którego papież Leon XIV ogłosił Doktorem Kościoła w 2025 roku.
Każdy z Doktorów Kościoła otrzymał również specjalny przydomek, wskazujący na dziedzinę, w której jego nauczanie jest wyjątkowo cenne. I tak choćby św. Hieronim nazwany jest Doktorem Pisma Świętego (Doctor Scripturae), bo to on przetłumaczył Biblię na język łaciński. Podobnie Doktorem Łaski (Doctor Gratiae) jest ten, który o łasce rozprawiał najwięcej, czyli św. Augustyn. Z kolei św. Bernard z Clairvaux, dzięki niezwykłemu darowi przemawiania i przekonywania, został nazwany Doktorem Miodopłynnym (Doctor Mellifluus).
Św. Bonawenturze przyznano zaś tytuł Doktora Serafickiego (Doctor Seraphicus). Nawiązuje on do najwyższego z dziewięciu chórów anielskich, czyli Serafinów, uważanych w średniowieczu za symbol miłości. Cała twórczość Bonawentury przeniknięta jest właśnie tematyką Bożej miłości. Pisał o niej w swoich dziełach teologicznych, a także pozostawił piękną modlitwę po Komunii Świętej. Nieprzypadkowo więc Kościół obdarzył go mianem Doktora Serafickiego.
3. „Drugi założyciel” franciszkanów
Kapituła generalna franciszkanów powierzyła Bonawenturze urząd generała zakonu w roku 1257. Było to 31 lat po śmierci św. Franciszka z Asyżu. W tym czasie wspólnotą zaczęły targać spory, przede wszystkim dotyczące rozumienia franciszkańskiego ubóstwa.
Od śmierci Założyciela zakon bardzo się rozrósł. Powstawały nowe klasztory, a braciom trzeba było zapewnić wyżywienie, z kolei działalność kaznodziejska wymagała odpowiedniego przygotowania teologicznego. W praktyce oznaczało to konieczność stworzenia bardziej rozwiniętych struktur organizacyjnych niż te, które istniały za życia św. Franciszka.
Bonawentura, po wnikliwym studium życia Biedaczyny z Asyżu, wskazał współbraciom, jak zachować wierność jego charyzmatowi, a jednocześnie sprostać nowym wyzwaniom. Potrafił znaleźć „złoty środek”, a poprzez roztropne rządy nadać wspólnocie odpowiedni kierunek.
W roku 1260 opracował pierwsze konstytucje zakonu, stanowiące wykładnię reguły św. Franciszka. Zakończyło to okres licznych sporów interpretacyjnych. W ciągu szesnastu lat jego rządów zakon doświadczył niezwykle dynamicznego rozwoju.
Bonawentura zebrał również dostępne źródła dotyczące życia św. Franciszka i opracował jego biografię. W 1263 roku kapituła generalna uznała ją za oficjalny życiorys Założyciela Zakonu Braci Mniejszych.
To właśnie dzięki tym zasługom kolejne pokolenia franciszkanów zaczęły nazywać Bonawenturę „drugim założycielem” zakonu.
4. Współczesny Akwinacie
Bonawentura był współczesnym największego z teologów – św. Tomasza z Akwinu. Co więcej, obaj zakonnicy wykładali na Uniwersytecie Paryskim, a także zmarli w tym samym roku – 1274.
Papież Benedykt XVI podczas katechezy wygłoszonej 17 marca 2010 roku zwrócił uwagę na liczne podobieństwa między nimi:
Obaj badali tajemnice Objawienia, wykorzystując możliwości ludzkiego rozumu w owocnym dialogu wiary i rozumu, który znamionował chrześcijańskie średniowiecze i sprawił, że stało się ono epoką bujnego rozwoju życia intelektualnego, wiary, a także odnowy Kościoła, co nie zawsze jest wystarczająco podkreślane. Łączą ich inne podobieństwa: zarówno Bonawentura, franciszkanin, jak Tomasz, dominikanin, należeli do zakonów żebrzących, (...) obaj służyli Kościołowi tak skwapliwie i z tak wielką pasją i miłością, że zostali zaproszeni do udziału w ekumenicznym soborze w Lyonie w 1274 roku, w którym to roku obaj też zmarli: Tomasz w drodze do Lyonu, a Bonawentura podczas soboru. Również na placu św. Piotra statuły tych dwóch świętych są umieszczone symetrycznie: znajdują się na początku kolumnady, patrząc od fasady Bazyliki Watykańskiej: jedna po lewej stronie, a druga po prawej.
Mimo licznych podobieństw myśl teologiczna i filozoficzna obu zakonników była jednak odmienna. Św. Tomasz oparł się na Arystotelesie, wykazując, że to właśnie ten nieznający Boga myśliciel stworzył filozoficzne podstawy dla katolickiej teologii. W szczególności wykorzystał arystotelesowską koncepcję „pierwszego poruszyciela” jako jeden z argumentów za istnieniem Boga.
Bonawentura natomiast znacznie chętniej odwoływał się do tradycji platońskiej, która wywarła ogromny wpływ również na św. Augustyna. Był ostrożny wobec prób zbyt dalekiego wykorzystywania filozofii Arystotelesa w teologii.
We cytowanym przemówieniu Benedykt XVI wskazał na konkretne różnice teologiczne u obu świętych:
Św. Tomasz i św. Bonawentura w różny sposób definiują ostateczne przeznaczenie człowieka, jego pełne szczęście: dla św. Tomasza najwyższym celem, do którego dążymy, jest zobaczyć Boga. W tej prostej rzeczy, jaką jest oglądanie Boga, znajduje się rozwiązanie wszystkich problemów: jesteśmy szczęśliwi, niczego więcej nie potrzebujemy. Dla św. Bonawentury natomiast ostatecznym przeznaczeniem człowieka jest miłość Boga, spotkanie się i zjednoczenie Jego i naszej miłości. Taka jest dla niego najbardziej adekwatna definicja naszego szczęścia.
Dalej możemy powiedzieć, że dla św. Tomasza najwyższą kategorią jest prawda, a dla św. Bonawentury – dobro.
Ojciec Święty dodał jednak od razu:
Doszukiwanie się sprzeczności w tych dwóch odpowiedziach byłoby błędem. Dla obu prawda jest również dobrem, a dobro jest także prawdą; oglądanie Boga jest miłością, a miłość jest oglądaniem. Jest to zatem inne rozłożenie akcentów we wspólnej zasadniczo wizji.
5. Autor przepięknej modlitwy po przyjęciu Komunii Świętej
W wielu modlitewnikach można znaleźć niezwykle poruszającą modlitwę do odmawiania po przyjęciu Komunii Świętej. Niewiele osób wie, że jej autorem jest właśnie św. Bonawentura. A oto treść wspomnianej modlitwy:
Przebij, najsłodszy Panie, Jezu, skrytości wnętrza duszy mojej słodką i zbawienną strzałą prawdziwej, pogodnej i na wzór apostolski świętej, miłości ku Tobie, aby dusza moja tęskniła tylko do Ciebie i twoją tylko gorzała miłością, Ciebie pożądała, omdlewała w przedsieniach twoich, pragnęła umrzeć i być z Tobą. Spraw, niechaj dusza moja łaknie Ciebie, Chleba Anielskiego, pokarmu dusz świętych, chleba naszego powszedniego, nadistotnego, mającego w sobie wszelką słodkość, wszelkie smaki i wszelką rozkosz słodkości.
Adrian Fyda
Źródła: przymierzezmaryja.pl / brewiarz.pl / aleteia.org / adonai.pl / deon.pl








