Maryja też miała dzieciństwo. Co wiemy o przyszłej Matce Boga?

Ewangelie nie mówią nic o dzieciństwie Najświętszej Dziewicy. Gdy św. Łukasz po raz pierwszy wprowadza Ją na karty swojej Ewangelii, Maryja jest już młodą kobietą zaślubioną Józefowi. Później widzimy Ją w najważniejszych chwilach życia Jej Syna – przy żłóbku w Betlejem, w Świątyni, a wreszcie pod krzyżem, gdy przyjmuje w ramiona Jego martwe ciało. Łatwo zapomnieć, że zanim stała się świadkiem tych wydarzeń, sama musiała dorosnąć. Miała swoje dziecięce lata, codzienne obowiązki, naukę, modlitwę i zwyczajne troski. I choć była zachowana od grzechu pierworodnego, to przecież – tak jak każdy z nas – miała również swoje dzieciństwo.
Protoewangelia Jakuba
Najwięcej informacji o życiu małej Maryi daje nam Protoewangelia Jakuba – pismo apokryficzne, a zatem nieuznane przez Kościół za natchnione. Nie oznacza to jednak, że zawarte w nim informacje są z konieczności nieprawdziwe. Oznacza natomiast, że Kościół nie uznaje tego tekstu za źródło Objawienia i nie możemy na jego podstawie w sposób pewny potwierdzić historyczności opisanych wydarzeń.
Choć jego nazwa sugeruje autorstwo św. Jakuba – konkretnie Jakuba Mniejszego, nazywanego również bratem Pańskim – najprawdopodobniej nie jest on autorem tego dzieła. Pismo powstało przypuszczalnie w drugiej połowie II wieku.
Głównym tematem Protoewangelii Jakuba jest życie Najświętszej Maryi Panny, choć tekst opowiada również o innych wydarzeniach. To właśnie z tego źródła pochodzi tradycja, według której rodzice Maryi mieli na imię Joachim i Anna oraz że przyszła Matka Boga została ofiarowana w świątyni. Oba te wydarzenia znalazły później swoje miejsce w życiu liturgicznym Kościoła i są dziś upamiętniane osobnymi świętami. Pokazuje to, że apokryficzny tekst wywarł wpływ na rozwój chrześcijańskiej tradycji, pobożności maryjnej oraz liturgii Kościoła.
Joachim czy Heli?
Niektórzy twierdzą jednak, że ojciec Maryi miał na imię nie Joachim, lecz Heli. Źródłem tego przypuszczenia są dwie odmienne genealogie Chrystusa, które znajdujemy u św. Mateusza i św. Łukasza. Jednym z możliwych wyjaśnień tej różnicy jest przyjęcie, że św. Mateusz przedstawia rodowód Józefa, natomiast św. Łukasz – rodowód Maryi.
W takim ujęciu uwagę zwracają słowa św. Łukasza: „Sam zaś Jezus (…) był, jak mniemano, synem Józefa, syna Helego” (Łk 3,23). Ewangelista nie wymienia oczywiście w tym miejscu imienia Maryi, ponieważ biblijne genealogie przedstawiano zazwyczaj w linii męskiej. Stąd rodowód Maryi zostałby ujęty poprzez Jej męża Józefa, a wspomniany Heli byłby Jej ojcem.
Czy nie jest to jednak zbyt daleko idąca interpretacja? I jak wówczas pogodzić dwa różne imiona ojca Maryi? Istnieje oczywiście możliwość, że Joachim i Heli to ta sama osoba, a jedno z tych imion było jego drugim imieniem. Nie jesteśmy jednak w stanie tego potwierdzić. Tradycja Kościoła zachowała natomiast pamięć o ojcu Maryi pod imieniem Joachim.
Narodziny i dzieciństwo Maryi
Protoewangelia Jakuba wspomina, że Joachim był człowiekiem bogatym, jednak on i jego żona Anna przez długi czas nie mieli dziecka. Przypomina to historię Abrahama i Sary, rodziców Izaaka, oraz Elkany i Anny, rodziców proroka Samuela. Obie te pary doczekały się potomstwa dopiero na starość.
Kiedy Joachim i Anna smucili się z braku potomstwa, Annie objawił się Anioł Pański, oznajmiając jej, że urodzi dziecko, które będzie sławne na całej ziemi. Złożyła więc ślub, że jeśli dziecko rzeczywiście się urodzi, to ofiaruje je Bogu. Anioł oznajmił też radosną wiadomość Joachimowi, który wówczas pościł na pustyni.
Anna porodziła Dziewczynkę, której nadano imię Maryja. Aby spełnić złożony ślub, w wieku trzech lat rodzice oddali ją do świątyni, gdzie przebywała aż do dwunastego roku życia. Apokryf wspomina, że Joachim chciał Ją oddać Bogu już kiedy miała dwa lata, jednak Anna przekonała go, by poczekali jeszcze rok, aby Maryja nie tęskniła za nimi.
Ciekawym faktem opisanym w Protoewangelii Jakuba jest też to, że kapłani świątyni postanowili wybrać męża dla Maryi spośród wdowców, ponieważ Anioł Pański polecił tak arcykapłanowi Zachariaszowi (być może chodzi tu o męża Elżbiety). Kapłani zebrali laski kandydatów na męża Maryi i zanieśli je do świątyni. Z laski Józefa wyfrunęła gołębica i usiadła nad jego głową, co zostało odczytane jako znak Bożego wyboru Józefa na męża Maryi.
Józef był już wówczas w podeszłym wieku i – jak twierdzi autor Protoewangelii – miał synów z poprzedniego małżeństwa. Być może to właśnie ich ma na myśli Ewangelista Mateusz pisząc o „braciach” Chrystusa (Mt 12,47). Tego również nie wiemy na pewno, ponieważ „braćmi” Zbawiciela równie dobrze mogliby być Jego kuzyni.
Gwiazda Zaranna
Protoewangelia Jakuba podaje nam zatem wiele istotnych informacji o tym, jak mogło wyglądać życie Maryi zanim została Matką Boga. Przede wszystkim opisane zostały Jej Narodziny, które – choć nieobecne w Biblii – mają bardzo ważne znaczenie w historii zbawienia. Oznaczają wejście w ostatni etap oczekiwania na przyjście Mesjasza – na świat przyszła już bowiem Ta, której ciało stanie się mieszkaniem mającego narodzić się Boga.
Nie bez powodu Maryja nazywana jest Gwiazdą Zaranną albo Jutrzenką, która pojawia się na niebie na samym końcu nocy i zapowiada nadchodzący wschód słońca. W teologii katolickiej Słońcem Sprawiedliwości jest przecież sam Chrystus Pan.
Niepokalane Poczęcie
Na tym etapie jednak życie Maryi nie było aż tak wyjątkowe i nikt chyba nie przypuszczał, że ta Dziewczynka, poprzez niezwykłą interwencję Bożą, była wolna od grzechu pierworodnego. Tego faktu jesteśmy akurat pewni, ponieważ Kościół ogłosił go w 1854 r. jako dogmat wiary.
Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć – głosi treść bulli papieskiej ogłaszającej dogmat.
Poczęcie Maryi można uznać za cudowne, jeśli wierzyć Protoewangelii Jakuba, według której Joachim i Anna byli już w podeszłym wieku. Poza tym jednak nie wydarzyło się w nim nic nadzwyczajnego – przynajmniej z biologicznego punktu widzenia. Nie było to poczęcie z Ducha Świętego, jak w przypadku Chrystusa. Maryja przyszła na świat tak jak każdy człowiek: miała dwoje rodziców i była owocem ich miłości.
A jednak, choć nie było tego widać zewnętrznie, Pan Bóg w cudowny sposób zachował Ją od grzechu pierworodnego – ominęła Ją zmaza, którą Adam i Ewa sprowadzili na całą ludzkość. Maryja poczęła się i przyszła na świat w stanie pierwotnej niewinności i szczęśliwości, w jakim zostali stworzeni pierwsi rodzice. Jednak w odróżnieniu do nich nigdy się Bogu nie sprzeciwiła.
Po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w domu Joachima, niedaleko sadzawki Betesda w Jerozolimie, a następnie została zaniesiona do Świątyni. Tam, zasadzona w Panu, za sprawą rosy Jego Ducha rozkwitła na dziedzińcach swego Boga; i niczym zielona oliwka stała się drzewem, tak że wszystkie gołębice łaski przybywały, by zamieszkać w jej gałęziach. I tak wzniosła swój umysł całkowicie ponad pożądanie życia i pożądanie ciała, zachowując duszę dziewiczą w dziewiczym ciele, jak przystało tej, która miała przyjąć Boga do swego łona – pisze św. Jan Damasceński w „Wykładzie wiary prawdziwej”.
Zwykłe życie niezwykłej Dziewczynki
Święto Narodzenia Matki Bożej zwraca jednak uwagę na tę „drugą stronę” medalu. Choć Maryja od początku była wybrana przez Boga, aż do Zwiastowania wiodła życie, które z zewnątrz nie różniło się od życia innych dziewcząt. Dorastała i rozwijała się tak jak inne dzieci, z tą jedynie różnicą, że kilka lat swojego życia spędziła w świątyni. Miała jednak swoje dziecięce lata, codzienne obowiązki, naukę, modlitwę i zwyczajne troski. Wreszcie, w wieku nastoletnim, została wydana za mąż, jak to było w ówczesnym zwyczaju.
Nikt z Jej współczesnych nie wiedział, że już za kilka lat objawi się Jej Archanioł Gabriel i oznajmi Jej, że została wybrana przez Boga na Matkę Jego Syna. Nikt też nie miał pojęcia, że była wolna od zmazy pierworodnej i w całym swoim życiu nie popełniła żadnego innego grzechu, nawet lekkiego.
Znakiem mogła być jednak niezwykła świętość Jej życia – w końcu z własnego doświadczenia wiemy, że unikanie jakiegokolwiek grzechu przez dłuższy czas jest niemożliwe. Dla tych, którzy spotykali Maryję jako małą Dziewczynkę, mogło być więc czymś zdumiewającym, że dziecko może być tak czyste, dobre i wolne od tego, z czym każdy człowiek zmaga się niemal od początku życia. Mogli dostrzegać w Niej świętość, której źródła nie potrafili jeszcze nazwać.
Adrian Fyda







