Paweł Chmielewski: Jak głosić Ewangelię zobojętniałemu światu? Nowy dokument kardynała Fernándeza

22 października Stolica Apostolska opublikowała obszerny, niemal 90-stronicowy dokument poświęcony ewangelizacji. Watykan próbuje wskazać nowe drogi głoszenia wiary Kościoła w świecie, który przeorany jest przez sekularyzm i religijną obojętność.
Dokument „Venite ad me”, czyli „Przyjdźcie do Mnie”, nosi podtytuł: „Rozważania o przekazywaniu wiary w kontekście epokowej zmiany”. Tekst został napisany przez prefekta Dykasterii Nauki Wiary, kard. Victora Manuela Fernándeza. Argentyński purpurat zaczął go przygotowywać na prośbę papieża Franciszka. Choć dokument zawiera szereg cytatów z Leona XIV czy odwołania do ulubionego świętego obecnego papieża, Augustyna, jest zasadniczo oparty na Franciszku, zwłaszcza na jego programowej adhortacji, Evangelii gaudium z 2013 roku.
Dodatkowo, tekst powstał w oparciu o konsultacje episkopatów z całego świata. Dykasteria Nauki Wiary prosiła je o przesłanie refleksji dotyczących kształtu i wyzwań ewangelizacji. Część z episkopatów odpowiedziała i w dokumencie cytuje się liczne ich wypowiedzi, a także wybrane świadectwa dotyczące nawrócenia.
Transcendencja tym razem obecna
Dokument opisuje sytuację na całym świecie, ale skupia się przede wszystkim na krajach rozwiniętych, szczególnie na Europie. Kardynał Fernández zastanawia się, w jaki sposób przekazywać dziś wiarę, w sytuacji, w której doszło do głębokiego zerwania kulturowego. To, co pocieszające, to skupienie tekstu na Jezusie Chrystusie i zbawieniu. Dokument podejmuje różne wątki, ale prezentuje wiarę chrześcijańską przede wszystkim jako dobrą nowinę o życiu wiecznym. Nie ma tu pomieszania chrześcijaństwa z jakąś misją charytatywną, nie ma skupienia na doczesności. Kardynał w jednym miejscu wprost piętnuje fałszywe propozycje religijne, które zamykają się w immanencji. Rozważania „Venite ad me” są tekstem napisanym w perspektywie transcendentnej.
Zerwanie kulturowe w rodzinach
Zasadniczym problemem, który dostrzega autor, jest zanik ewangelizacji w rodzinach. Fernández zauważa, że przez wieki to właśnie w rodzinach przekazywano wiarę, natomiast dziś nie ma już w tym zakresie żadnego automatyzmu.
„Do niedawna rodzina była głównym środowiskiem, w którym wiara przekazywana była z pokolenia na pokolenie. […] Należy jednak zauważyć, że ta korzystna sytuacja stopniowo zanika. Co więcej, jak omówimy bardziej szczegółowo poniżej, jedną z charakterystycznych cech naszej epoki jest to, że choć w niektórych regionach Afryki i Azji zachowuje ona swoje znaczenie, w wielu częściach świata przekazywanie wiary w rodzinie zostało przerwane.W konsekwencji przekazywanie doświadczenia wiary chrześcijańskiej nowym pokoleniom nie odbywa się już, by tak rzec, «automatycznie»” – zwraca uwagę.
To stawia Kościół katolicki przed wielkim wyzwaniem: jak na nowo zachwycić ludzi wiarą chrześcijańską – zwłaszcza tych ludzi, którzy są zasadniczo obojętni religijnie i nie odczuwają żadnego związku z Kościołem, choć wywodzą się ze środowiska tradycyjnie czy kulturowo chrześcijańskiego.
Prostota kerygmatu
Prefekt Dykasterii Nauki Wiary nie oferuje żadnego cudownego rozwiązania, które pozwoli Kościołowi na przezwyciężenie kryzysu transmisji wiary. Proponuje za to skupienie się na tym, co dla chrześcijaństwa podstawowe, to znaczy na kerygmacie. „Kerygmat – podstawowe orędzie wiary – wymaga od tych, którzy go otrzymują, odpowiedzi , która nie ogranicza się do poziomu intelektualnego, ale obejmuje całe ich istnienie w przyjęciu powołania Boga do uczestnictwa w Jego życiu” – pisze Fernández. „Właśnie dlatego, że nie ogranicza się do sfery samej wiedzy, ale ma, że tak powiem, zasięg egzystencjalny (por. J 17, 3), taka odpowiedź jest z samej swojej natury wydarzeniem zbawienia : «Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie» ( Rz 10, 9)” – dodaje.
Kardynał zachęca, by głosząc podstawową prawdę wiary chrześcijańskiej nie wikłać się w zbyt skomplikowanych treściach. „Dlatego też, w obliczu epokowej zmiany, której doświadczamy, nie wydaje się stosowne – przekazując wiarę nowym pokoleniom, dorosłym katechumenom i tzw. «powracającym» – gubić się w licznych dziedzinach doktryny katolickiej, jakkolwiek ważne by one nie były, i tracić z oczu to, co w niej jest «najbardziej solidne, najgłębsze, najpewniejsze i najsensowniejsze» : mianowicie miłość Boga, która jest niczym płomień zdolny przywrócić życie, radość, nadzieję i zaufanie każdemu ludzkiemu istnieniu. Dzięki działaniu Ducha Świętego do tego płomienia można dotrzeć poprzez spotkanie – z wiarą i w wierze – z Panem Jezusem” – poleca.
W ocenie prefekta Dykasterii Nauki Wiary to właśnie „głosząc kerygmat w sposób odnowiony i pełen pasji” wierzący będą w stanie „przekazywać z pokolenia na pokolenie światło, które Jezus przyniósł na ziemię”.
Nie internet, ale żywe spotkania
Praktyczną wskazówką jest zalecenie dotyczące ewangelizacji w sieci. Kardynał Fernández zwraca uwagę, że Kościół musi wykorzystywać narzędzia cyfrowe. Wskazuje jednak, że nie mogą być pierwszorzędne, bo najważniejsze w przekazywaniu wiary jest spotkanie między osobami, bez pośrednictwa narzędzi internetowych.
„W coraz bardziej rozdrobnionym świecie, gdzie jedynymi więziami między ludźmi, które zdają się mieć jakąkolwiek wagę, są te zapośredniczone przez infrastrukturę cyfrową, potrzeba i pragnienie przynależności stają się coraz bardziej widoczne u wielu osób” – zauważa.
„Nie jesteśmy samowystarczalni, a media społecznościowe nie zaspokajają naszej wrodzonej natury «zwierząt społecznych». Jako wierzący nie możemy zaniedbać otwierania naszych serc i drzwi na te nowe rzeczywistości, z którymi stykają się ludzie. Wszakże pierwsza forma ewangelizacji zawsze odbywa się «od człowieka do człowieka»” – pisze purpurat.
Właśnie dlatego trzeba krzewić wiarę przede wszystkim poprzez żywe spotkania między ludźmi. „Pomimo wszystkich epokowych zmian, głównymi kanałami przekazu wiary nadal pozostają spotkania międzyludzkie. Dlatego w kontekstach, w których przekazywana jest wiara, przyjaźń nabiera szczególnego znaczenia, o czym świadczą nawet najnowsze przykłady nawróceń. Tradycja Kościoła zawsze uznawała wartość edukacyjną autentycznych relacji braterskich, co podkreśliło również najnowsze Magisterium, zwłaszcza w odniesieniu do drogi wiary młodych pokoleń” – podsumowuje ten wątek.
Nowa rola kobiet?
Nie jest jednak tak, by dokument Dykasterii Nauki Wiary nie zawierał też bardziej kontrowersyjnych zapisów. Sugeruje się na przykład zmianę roli kobiet w Kościele. Temu tematowi kardynał Fernández poświęcił jeden krótki paragraf, pisząc: „Czwarty obszar zainteresowania dotyczy potrzeby rozszerzenia możliwości uczestnictwa kobiet w kierowaniu procesami kościelnymi. W Kościele katolickim, ogólnie rzecz biorąc, wierni najbardziej obecni i aktywni w życiu wspólnot to w dużej mierze kobiety. W ostatnich latach jednak coraz wyraźniejsza stała się potrzeba umożliwienia kobietom dostępu do tych przestrzeni, w których zapadają ważne decyzje dotyczące życia wspólnoty. Dykasteria dogłębnie zbadała ten temat i przedstawiła swoje wnioski Ojcu Świętemu za pośrednictwem Sekretariatu Synodu”. Jakie są to wnioski, tego już nie podano; z paragrafu zatem nie wynika nic konkretnego i wszystko zależy od decyzji Leona XIV.
Wspólnotowość liturgii
Bardziej konkretny kardynał Fernández jest w przypadku liturgii. Tej kwestii poświęcony osobny podrozdział, głównie ze względu na wspólnotowy charakter liturgii, który został zdiagnozowany jako kluczowy dla ewangelizacji. Kardynał kładzie bardzo mocny nacisk na znaczenie liturgii dla transmisji wiary i ma to swoje konkretne implikacje. „Musimy wyjść poza redukcjonistyczną wizję, która postrzega liturgię jedynie jako rytualne ramy życia kościelnego. Liturgia jest przede wszystkim doświadczeniem wiary, zanim jeszcze stanie się nauczaniem, ponieważ pozwala wiernym brać udział w gestach, słowach, milczeniu i symbolach, doświadczając w ten sposób tajemnicy Chrystusa w sposób żywy” – przekonuje.
Następnie kardynał pisze o „żywym uczestnictwie” w liturgii, wskazując jednak nie tyle na „aktywizm” liturgiczny, który kazałby świeckim przyjmować nową rolę liturgiczną, co raczej na uczestnictwo w liturgii oparte o świadomości tego, co tak właściwie się dzieje. Przywołał tu przykład Romana Guardiniego, który zachwalał lata temu piękno liturgii doświadczone na Sycylii, gdzie lud uczestniczył w misterium przede wszystkim poprzez wzrok, obserwując nabożnie wspaniałość ceremonii. Fernández zwraca uwagę na konieczność „wychowania w języku liturgicznym”, co pozwala na przekazywanie wiary „nie jako abstrakcyjnej doktryny, ale nowego życia”.
Przy tym kardynał zachęca do pielęgnowania różnych „wrażliwości liturgicznych”. „Należy również dołożyć szczególnych starań, aby wierni w każdej diecezji, a także ci, którzy zbliżają się do wspólnoty wierzących lub do niej powracają, mogli spotkać się z różnymi wrażliwościami liturgicznymi obecnymi w tradycji Kościoła katolickiego. Z należytym szacunkiem dla obowiązujących norm liturgicznych, duszpasterze są wezwani do uwydatniania bogactwa katolickiego dziedzictwa liturgicznego – na przykład różnorodności stylów muzycznych, które je charakteryzują – w taki sposób, aby nawiązać kontakt z różnorodną wrażliwością swoich współczesnych” – pisze. Czy oznacza to, że wśród licznych dopuszczonych „wrażliwości liturgicznych” może znajdować się też Msza trydencka? A może dawna liturgia jest nazbyt „rytualna”, co nie pozwala na zaistnienie „wspólnotowości” o którą zabiega Fernández? Z drugiej strony, to, co obserwował zachwalany Guardini, to przecież właśnie liturgia przedsoborowa… Jasnych odpowiedzi na to pytanie brak.
Przyda się?
Nie o liturgii jest jednak ten dokument, ale o ewangelizacji. W tym względzie może zawierać szereg cennych spostrzeżeń, niejako zbierając szeroką refleksję Kościoła i udostępniając biskupom i ewangelizatorom na całym świecie taką właśnie globalną perspektywę. Jak w każdym dokumencie współczesnym, znajdzie się tu wiele rzeczy, które wywołają zgrzyt zębów bardziej konserwatywnych wiernych. Są jednak też punkty pozytywne; oprócz wskazanej wyżej silnej obecności perspektywy transcendentnej to także trzeźwa krytyka protestantyzmu. Tekst bardzo negatywnie ocenia nowoczesne ruchy protestanckie, które głoszą „ewangelię sukcesu” i obiecują cuda w życiu doczesnym; pisząc o historycznej reformacji kardynał Fernández wprost nazywa ją z kolei „zerwaniem” w Kościele.
„Venite ad Me”, jak podkreśla Fernández, nie mają charakteru twardego oficjalnego nauczania, ale są rozważaniami – i jako takie powinny raczej pobudzać refleksję, nie oferując żadnych rozstrzygających odpowiedzi. W tej roli mogą okazać się przydatne, choćby zwracając uwagę na fundamentalne i globalne trudności dotyczące zerwania kulturowego rodzinach czy poprzez wykazanie niedostatków ewangelizacji w sieci.
Paweł Chmielewski







