9 lipca 2015

Rosyjska politolog: Rosja nie ma środków na prowadzenie militarystycznej polityki

(By Михаил Михин (sent by the author via e-mail) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons)

Po krótkiej próbie ucieczki od przeszłości w latach dziewięćdziesiątych Rosja pod rządami Władimira Putina „ponownie wraca do militaryzmu, do modelu egzystencji, w którym funkcjonowała przez wieki”. Obecnie nie może jednak prowadzić militarystycznej polityki, Rosja nie posiada wystarczających ku temu środków – twierdzi rosyjska politolog Lilia Szewcowa.

 

Lilia Szewcowa – wiceprzewodnicząca Programu Instytucji Politycznych w Moskiewskim Centrum Fundacji Carnegie na rzecz Międzynarodowego Pokoju – w wywiadzie udzielonym serwisowi Apostrophe.com.ua uspokaja: rosyjski budżet wynoszący 430 miliardów dolarów jest po prostu stanowczo niewystarczający, aby Moskwa mogła utrzymać politykę militaryzmu. Dodała, że „ogromna przepaść między aspiracjami a możliwościami” skłania Władimira Putina do działań, jakie obecnie prowadzi. Próbuje on „konsolidować społeczeństwo wokół jednej idei: wroga i oblężonej twierdzy”.

 

W rezultacie – jak mówi Szewcowa – znaleźliśmy się w bardzo skomplikowanej sytuacji. Z jednej strony system nie odszedł od militaryzmu, władze promują militarny patriotyzm. A z drugiej: to ostatnie tchnienie, agonia militaryzmu. „Kraj już nie może prowadzić ciągłej walki z całym światem” – przekonuje politolog, która w 1971 roku ukończyła Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych.

 

Szewcowa uważa, że „Kreml jest w stanie fałszywego militaryzmu, imitowania wojny”. Przykładem takiego „imitowania wojny” jest konflikt na Ukrainie. Według niej większość członków rosyjskiej elity doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Tłumaczy, że powinny to pojąć również kraje sąsiednie i Zachód.

 

Z drugiej strony, amerykańscy politycy alarmują z powodu „realnego zagrożenia” stwarzanego przez Rosję dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Sekretarz sił powietrznych, Deborah James podkreśliła w środę, że Stany muszą zwiększyć swoją obecność wojskową w całej Europie. – Potwierdzam, że Rosja jest naszym największym zagrożeniem – przekonywała w środę James. Powiedziała, że Waszyngton zareagował na ostatnie „niepokojące” działania Rosji poprzez zwiększenie swojej obecności w Europie. – To nie jest czas, aby w jakikolwiek sposób sygnalizować brak determinacji w obliczu rosyjskich działań – mówiła.

 

Deborah James wyraziła także rozczarowanie faktem, że tylko cztery państwa spośród 28 członków NATO zamierzają zwiększyć wydatki na obronę, przeznaczając na ten cel 2 procent PKB. Tymczasem, zgodnie z wcześniejszymi porozumieniami NATO, wszystkie państwa członkowskie powinny przeznaczać na obronę minimum 2 proc. PKB.

 

James zaznaczyła, że z powodu napięć na linii Waszyngton – Moskwa amerykańskie siły powietrzne podjęły wysiłki, by zmniejszyć zależność amerykańskich rakiet i satelitów szpiegowskich od rosyjskich silników RD-180. Ponadto amerykańskie służby intensywnie pracują nad stworzeniem zabezpieczeń swojego systemu obrony powietrznej przed cyberatakami ze strony rosyjskich i chińskich hakerów. W tym celu w całym kraju ma powstać 39 zespołów ds. bezpieczeństwa.

 

Źródło: euromaidanpress.com, telegraph.co.uk, AS.

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie