O dziewięć dziesiątych spadł ruch statków eksportujących ropę naftową przez cieśninę Ormuz. To jedno z kluczowych miejsc na świecie w zakresie eksportu „czarnego złota”. Przesył surowca tą drogą ma olbrzymie znaczenie dla dobrobytu wzbogaconych na handlu naftą państw arabskich.
„Analiza ruchu żeglugowego wskazuje na to, że tranzyt tankowców jest obecnie o 90 proc. mniejszy niż w ubiegłym tygodniu” – napisała firma Kpler na platformie X.
„W przeciwieństwie do innych typów statków, których ruch w dużej mierze ustał, niektóre tankowce nadal przepływają przez cieśninę ze wschodu na zachód. Część z nich ma wyłączone transpondery” – sprecyzował Matt Wright, analityk przedsiębiorstwa.
Wesprzyj nas już teraz!
W środę jeden z największych na świecie operatorów kontenerowych, duńska firma MAERSK, ogłosił, że zawiesza do odwołania wszystkie rezerwacje na podległe jej jednostki pływające do i ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Omanu, Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej.
Cieśnina Ormuz uważana jest za punkt zapalny w transporcie ropy naftowej. Przez cieśninę przepływa od jednej piątej do jednej trzeciej światowego transportu morskiego ropy naftowej i spora część transportu gazu ziemnego. To jedyna morska trasa dla ropy z Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu i Iraku.
W sobotę, 28 lutego, po ataku USA i Izraela na Iran, irańska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) wydała komunikat, w którym poinformowała, że statki znajdujące się w Zatoce Perskiej nie mają prawa przepływać przez cieśninę, znajdującą się pod jurysdykcją Iranu. Setki tankowców zostało unieruchomionych po obu stronach tej przeprawy.
IRGC potwierdził w środę, że Ormuz znajduje się pod całkowitą kontrolą marynarki wojennej Republiki Islamskiej.
(PAP)/oprac. FA