Dzisiaj

Rybińska: W polityce zagranicznej realizujemy plany Niemiec

(Premier Donald Tusk z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. Fot. Annegret Hilse / Reuters / Forum)

Kiedy czytamy analizy sporządzane dla Urzędu Kanclerskiego przez wszystkie te niemieckie think-tanki państwowe, de facto podporządkowane MSZ, czyli na przykład jak Niemieckie Towarzystwo Polityki Zagranicznej, to tam napisano, że Polska nie powinna mieć bezpośrednich relacji z USA; że nasze stosunki z Ameryką powinny iść przez Niemcy, czyli Berlin powinien być naszym pośrednikiem – powiedziała publicystka Aleksandra Rybińska, specjalizująca się w tematyce międzynarodowej.

 

Na wstępie programu Antoniego Opalińskiego na kanale Otwarta Konserwa dziennikarka telewizji wPolsce24 oraz „Tygodnika Sieci” spytana została, kogo obawiają się Niemcy. Kanclerz Friedrich Merz oświadczył bowiem w trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że zamierzają utworzyć najsilniejszą europejską armię.

Wesprzyj nas już teraz!

Mnie się wydaje, iż nie chodzi o to, że się kogoś boją. Raczej nabrali świadomości, że aby pretendować do roli globalnego mocarstwa, a co najmniej globalnego gracza, nie wystarczy miękka siła, tylko trzeba mieć też i tę twardą. Niemcom się zarzuca, że są mocarstwem cywilnym, czyli takim, który posiada „soft power”, ale żadnego „hard power” – padła odpowiedź.

Publicystka przypomniała wcześniejsze wypowiedzi niemieckiego przywódcy, który ogłaszał koniec epoki „mocarstwa moralnego”. Stąd zapowiedź budowy wojska o adekwatnym potencjale. Jest to potrzebne również aby stanowić realną alternatywę w oczach innych państw naszego kontynentu, skoro nastąpić ma uniezależnienie militarne od Stanów Zjednoczonych.

W monachijskiej konferencji po raz pierwszy uczestniczyli reprezentanci Alternatywy dla Niemiec (AfD). Rudiger Lucassen, rzecznik do spraw bezpieczeństwa tego ugrupowania przekonywał, że Berlin powinien przejąć całkowitą odpowiedzialność za północno-wschodnią flankę NATO. – Czyli to Niemcy powinny być tym głównym rozgrywającym. Rozumiem więc, że AfD to jest to samo, co chadecja, tylko „bardziej”. Pan Lucassen mówił otwarcie o budowie niemieckiej potęgi, i że właśnie ten wymiar militarny jest tutaj istotny – relacjonowała Aleksandra Rybińska.

Dziennikarka nawiązała do artykułu, jaki ukazał się niedawno w brytyjskim tygodniku „Observer”. Była tam mowa o dążeniach rosnącej liczby państw europejskich do przywrócenia kontaktów z Rosją.  – Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Niemcy będą wśród tych krajów, które jako pierwsze będą starały się sobie te relacje ułożyć, w sposób oczywiście dla siebie korzystny, i że będzie jakiś rodzaj powrotu do „business as usual” – oceniła.

Gość Otwartej Konserwy zaznaczyła, że relacje dwojga naszych najmocniejszych sąsiadów nie wrócą zapewne do poziomu sprzed wojny na Ukrainie, ale będą poprawne, gdyż Berlin potrzebuje ich do balansowania pomiędzy największymi potęgami.

To jest kolejny lewar w tej neo-bismarckowskiej polityce Niemiec. Generalnie dążyły one do tego, żeby mieć lepsze relacje z mocarstwami niż te miały pomiędzy sobą, czyli być takim arbitrem, pośrednikiem między mocarstwami – mówiła Aleksandra Rybińska. Jak dodała, Berlin nie chce znaleźć się w „strefie zgniotu” i cierpieć na ustaleniach potęg, dokonywanych bez ich udziału. Z niemieckiego punktu widzenia najlepiej byłoby stać się jedynym europejskim państwem, z którym konsultują swoje decyzje Amerykanie, Rosjanie i Chińczycy.

Stąd m.in. bierze się ustawianie Warszawy w charakterze antagonisty Stanów Zjednoczonych, co skwapliwie realizuje rząd Tuska i w ogóle politycy koalicji rządzącej.

Kiedy czytamy analizy sporządzane dla urzędu kanclerskiego przez wszystkie te niemieckie think-tanki państwowe, de facto podporządkowane MSZ, czyli na przykład jak Niemieckie Towarzystwo Polityki Zagranicznej, to tam czytamy, że Polska nie powinna mieć bezpośrednich relacji z USA; że nasze stosunki z Ameryką powinny iść przez Niemcy, czyli Berlin powinien być naszym pośrednikiem. Jeśli spojrzymy na to, co się teraz dzieje, czyli to, że Merz chce sobie ułożyć relacje ze Stanami Zjednoczonymi, to Niemcy, Francja, Wielka Brytania uczestniczą tak naprawdę w uruchomionym przez Trumpa procesie pokojowym, który dotyczy Ukrainy. A gdzie jest Polska? No, nie ma jej. Konsekwentnie te relacje są psute przez ten rząd. Zarówno premier Donald Tusk, jak i Radosław Sikorski to robią, oraz – oczywiście nasz wspaniały marszałek Sejmu, symbol polskiej suwerenności – Włodzimierz Czarzasty, który to robi na „rynek” wewnętrzny. Natomiast Radosław Sikorski robi to na rynek zewnętrzny. Jego wystąpienie w Monachium szło znowu w tym samym kierunku – zauważyła Aleksandra Rybińska.

Po prostu my realizujemy w pewnym sensie plany niemieckie. Co do tego jakby nie mam najmniejszych wątpliwości. Wydaje mi się, że być może ktoś ma jakiś dług do spłacenia za wsparcie, które otrzymywał przez osiem lat, będąc w opozycji – oceniła publicystka.

Jeden z wielu interesujących wątków rozmowy dotyczył unijnego programu SAFE, czyli mechanizmu finasowania zakupów zbrojeniowych poprzez wspólny dług. Pieniądze mają być uczestniczącym państwom wypłacane w transzach, a Komisja Europejska będzie regulowała i sprawdzała, w jaki sposób są wydawane.

W system SAFE – tak jak przy Krajowym Planie Odbudowy – wpisany jest mechanizm warunkowości. Zatem Bruksela zyska opcję uznaniowego wstrzymywania wypłat, jeśli poszczególne rządy nie zechcą postępować po jej myśli (kryterium „praworządności”).

Jak zauważyła specjalistka od kwestii międzynarodowych, fakt, że to KE będzie rozstrzygać, co mogą nabywać państwa członkowskie w zakresie zbrojeń, stanowi obejście wspólnotowych  traktatów, gwarantujących  w tym względzie suwerenność.

– Czyli za tym idzie ryzyko, że nie będziemy mogli zrealizować tych zakupów chociażby w Stanach Zjednoczonych. A tam – jak wiadomo – kiedy się pozyskuje uzbrojenie, to nie jest tak, że się po prostu idzie i kupuje, jak w sklepie. Tam są kolejki i możemy wypaść z takich kolejek, a ktoś inny wskoczy. Niemcy na przykład chcą kupić F-35 – wyjaśniała Aleksandra Rybińska.

Co istotne, Niemcy poprzez swojego ambasadora naciskały by Polska wzięła udział w SAFE, jednak same nie chcą uczestniczyć w tym mechanizmie.

Źródło: Otwarta Konserwa

RoM

 

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie