Wedle jednych sondaży Partia Narodowo-Liberalna premiera Ludovica Orbana nieznacznie wygrała, zaś według innych przegrała o włos rumuńskie wybory parlamentarne, jakie odbyły się w niedziele. Niezależnie jednak od ostatecznego wyniku misję tworzenia nowego rządu Klaus Iohannis powierzy dotychczasowemu szefowi rady ministrów. Prezydent bowiem wielokrotnie zapowiadał, że nie dopuści do władzy Partii Socjaldemokratycznej.
Różnica między centro-prawicą a centro-lewicą jest niewielka. Poparcie dla PNL wynosi od 29 do 32 pkt proc., zaś dla PSD od 28 do 30,5. Trzecie miejsce zajęła centrowa koalicja Związku Zbawienia Rumunii (USR) i Partii Wolności, Jedności i Solidarności (PLUS), na którą zagłosowało 15,9 proc. Rumunów. Owa formacja to najprawdopodobniejszy koalicjant dla partii premiera Orbana.
Wesprzyj nas już teraz!
Szef rządu już zresztą stwierdził, że jego formacja wygrała. Odnotował natomiast fakt braku ostatecznych wyników oraz nieliczenia w sondażach 200 tys. głosujących za granicami kraju.
Premier Ludovic Orban liczy na krótkie rozmowy koalicyjne gdyż kraj – jego zdaniem – szybko potrzebuje rządu.
Obecny szef rządu może liczyć na dalsze pełnienie urzędu, gdyż prezydent Klaus Iohannis jest niechętny wobec socjaldemokratów dominujących przez wiele lat w rumuńskiej polityce i wywodzących się z partii komunistycznej. Rząd PSD upadł jesienią roku 2019 po przegranym głosowaniu nad wotum nieufności. Wtedy też Orban utworzył rząd mniejszościowy. Obecnie szef lewicowej formacji – Liviu Dragnea – znajduje się w więzieniu, gdzie odbywa wyrok za korupcję. Jego partię oskarżano o łamanie praworządności, zakusy na upolitycznienie sądów oraz korupcję, co rodziło protesty i krytykę Bukaresztu przez Brukselę.
Rumuni nie są jednak zachwyceni żadną z formacji, co w połączeniu z pandemią koronawirusa spowodowało, że frekwencja wyniosła zaledwie około 30 proc.
Źródło: rmf24.pl
MWł