Kraków z „miasta kościołów” powoli staje się symbolem antykatolickiego „cancel culture”. Po tym jak ogłoszono zamiar przesunięcia z eksponowanego miejsca pomnika ks. Piotra Skargi, Kaznodziei Narodu, po cichu, pod osłoną remontów, z przestrzeni komunikacji miejskiej wycięto nazwę „Sanktuarium Bożego Miłosierdzia”. Komu przeszkadzała?
W Krakowie od wielu miesięcy prowadzone są inwestycje komunikacyjne i remonty infrastruktury. W okolicy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia powstaje Trasa Łagiewnicka, a kilka dni temu zakończono remont torowiska komunikacji miejskiej, biegnącego wzdłuż ul. Zakopiańskiej. Korzystając ze zmian, postanowiono „ułatwić” życie podróżnym i na nowo oznakować przystanki MPK. „Przy okazji” wykasowano nazwę „Sanktuarium Bożego Miłosierdzia”. W zamian pojawiła się enigmatyczna nazwa „Łagiewniki SKA”.
O to kto podjął decyzję o zmianie i czym była ona motywowana zapytaliśmy w krakowskim magistracie. Pytamy też o to czy powróci tradycyjna nazwa. Czekamy na odpowiedzi.
Wesprzyj nas już teraz!
W Łagiewnikach, czyli gdzie?
Sanktuarium Bożego Miłosierdzia jest aktualnie jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc kultu w Polsce. Jest też na mapie pielgrzymkowej jedną z wizytówek Krakowa. Już tylko w tym kontekście „skasowanie” oczywistej nazwy przystanku jest mocno zaskakujące.
Nie ma wątpliwości, że dotychczasowa nazwa „Sanktuarium Bożego Miłosierdzia” ułatwiała pielgrzymom identyfikację przystanku, z którego mogą łatwo dostać się do Sanktuarium.
Postawiono jednak na nic nie mówiące określenie. Co więcej, poprzez powtórzenie w nazwie kolejnych przystanków słowa „Łagiewniki” wprowadzono ogromny zamęt. Obecnie bowiem, w kierunku centrum, funkcjonują przystanki tramwajowe o nazwie (kolejno): Łagiewniki SKA, Łagiewniki. W przeciwnym kierunku mamy zaś: Łagiewniki, Łagiewniki ZUS, a przygotowana infrastruktura wskazuje, że uruchomiony będzie jeszcze przystanek Łagiewniki SKA… A którędy do Sanktuarium? No właśnie!
Źródło: Rozkład jazdy mpk.krakow.pl
Tymczasem szybkimi krokami zbliża się Niedziela Bożego Miłosierdzia. Do Sanktuarium zmierzać będzie wielu pielgrzymów. Ich liczba zapewne będzie większa niż w minionych latach, bo nie obowiązują już ograniczenia związane z Covid-19. Co więcej, w Krakowie obecnie gości ogromna liczba uchodźców z Ukrainy i można spodziewać się, że i oni będą chcieli odwiedzić Sanktuarium. Ale… próżno szukać jego nazwy na mapie komunikacyjnej Krakowa!
Urzędnicy – być może z rozpędu – oznaczają węzły przesiadkowe, krzyżujące się z połączeniami kolejowymi skrótem „SKA” (Szybka Kolej Aglomeracyjna). W tym pędzie, jak się zdaje, zapominają o historii Krakowa i jego prawdziwych walorach. Pozostaje pytanie: czy jest to efekt braku refleksji nad podejmowanymi decyzjami, czy też planowe „wycinanie” katolickich śladów z przestrzeni publicznej? Jedno jest pewne, efekty takich działań, to dla Krakowa WSTYD!
Marcin Austyn