To Ukraina, a nie Rosja zdecyduje, czy będzie chciała obecności zagranicznych wojsk na swoim terytorium – powiedział Radosław Sikorski podczas unijnego spotkania w Madrycie. Minister spraw zagranicznych dopiero później dodał, że o ewentualnym wysłaniu wojsk powinny decydować państwa je wysyłające.
Sikorski, odpowiadając na pytania dziennikarzy, zaznaczył, że poruszanie tego tematu jest przedwczesne, ponieważ nie ma jeszcze porozumienia o zawieszeniu broni w konflikcie rosyjsko-ukraińskim.
– Jeśli Kijów poprosi o zagraniczną obecność, to wówczas społeczność międzynarodowa zdecyduje w tej sprawie – dodał Sikorski.
Wesprzyj nas już teraz!
Przy okazji członek rządu Tuska agitował za unijną opcją obronności. – Rosja stanowi zagrożenie dla całej Europy, dlatego odpowiedź powinna również być europejska – powiedział.
Nawoływał także do grabieży rosyjskich aktywów i przekazania ich Ukrainie. – Rosyjskie aktywa, zamrożone w Europie, powinny być wykorzystane na rzecz pomocy Ukrainie. Odszkodowania wojenne, które wcześniej czy później powinny trafić na Ukrainę, mogłyby być wypłacane z tych funduszy – mówił.
Źródło: PAP