W licheńskiej bazylice, wśród dźwięków dawnych fletów i renesansowych polifonii, rozegrało się wydarzenie wykraczające poza ramy zwykłego koncertu. Zespół „Audio Ergo Sum”, łączący niewidomych artystów z kadrą akademicką, udowodnił, że w muzyce nie ma miejsca na litość – jest za to miejsce na partnerstwo, profesjonalizm i pasję, która wypełnia każdą chwilę życia.
Zespół Audio Ergo Sum (łac. „Słyszę, więc jestem”) to unikalny projekt działający w ramach Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Z Muzyką do Ludzi”. Przez ostatni weekend sanktuarium w Licheniu stało się dla nich przestrzenią intensywnej pracy warsztatowej. Grupa, która powstała około trzech lat temu, jest owocem projektów unijnych poświęconych innowacyjnym metodom zapisu nutowego dla osób niewidomych oraz inkluzywności w edukacji muzycznej.
– Chodziło o to, by dzieci z niepełnosprawnością wzroku przestały być izolowane w osobnych placówkach, a stały się naturalną częścią szkół muzycznych – wyjaśnia Ewa Smoleńska, prezeska Stowarzyszenia. – Z tych działań wyłonił się zespół, który dziś regularnie koncertuje i pokazuje, że osoby niewidome są pełnoprawnymi partnerami w muzykowaniu – dodaje.
Wesprzyj nas już teraz!
Repertuar zespołu koncentruje się na polskim renesansie. Wybór tej epoki nie jest przypadkowy – muzyka dawna, choć technicznie wymagająca, oferuje strukturę, która pozwala na harmonijną współpracę muzyków zawodowych z uzdolnionymi amatorami. Podczas niedzielnej Mszy św. w bazylice oraz późniejszego koncertu zgromadzeni wierni mogli usłyszeć zarówno dzieła sakralne, jak i świeckie, wykonywane na historycznych instrumentach.
W zespole panuje atmosfera, którą członkowie określają jako „studencką” lub wręcz rodzinną. Warsztaty to zarówno czas intensywnej pracy – od rannych prób sekcyjnych po wieczorne próby generalne – jak też wspólnego muzykowania przy gitarze i dzielenia się własnymi kompozycjami.
Ola w zespole gra na flecie prostym, ale jej serce bije mocniej na dźwięk lutni. Instrument ten, niezwykle rzadki i trudny do opanowania, stał się jej wielkim marzeniem. Dzięki Stowarzyszeniu udało się zakupić lutnię, na której Ola stawia teraz pierwsze kroki pod okiem instruktorów.
– Dla osoby niewidomej bycie samoukiem na lutni jest właściwie niemożliwe, nauczyciel musi pokazać każdy detal – przyznaje Ola. Choć na koncercie w Licheniu wystąpiła jeszcze z fletem, jej determinacja w nauce gry na nowym instrumencie jest imponująca. Pytana o rolę muzyki w jej życiu, odpowiada krótko: To pasja i spełnienie. Nie umiałabym żyć w ciszy.
Występ w licheńskiej bazylice był dla zespołu szczególnym wyróżnieniem. Specjalnie na tę okazję przygotowano program wzbogacony o utwory liturgiczne, by wpisać się w majestat miejsca. Jednak najważniejszym sygnałem, jaki popłynął z empory, nie były same nuty, ale lekcja społeczna.
– Nauczyliśmy się, że w tej pracy nie chodzi o litość, ale o wzajemne wymagania – podsumowuje Ewa Smoleńska.
Źródło: KAI / Lucyna Jaronek