„W ciągu 38 dni, gdy Franciszek przebywał w szpitalu, na całym globie opublikowano ponad 2,5 mln postów na temat jego stanu zdrowia. Prawie 30 proc. z nich zawierało nieprawdziwe informacje. Wspomniane fake newsy wygenerowały ok. 10 mln interakcji w postaci różnorakich ocen, komentarzy i udostępnień. Niektóre z nich mówiły, że papież zmarł, lecz Watykan ukrył tę prawdę przed światem i podstawił zamiast niego sobowtóra”, pisze na łamach tygodnika „SIECI” Grzegorz Górny.
Publicysta relacjonuje, jak w rzeczywistości wyglądała sytuacja ze stanem zdrowia papieża przez ostatnie tygodnie. Zwraca uwagę między innymi na to, że Franciszka rzeczywiście niewiele dzieliło od śmierci. „Do najbardziej krytycznej sytuacji doszło w nocy 28 lutego, gdy Franciszek dostał skurczu oskrzeli, miał duszności i zaczął umierać”, czytamy.
Ostatecznie Franciszkowi udało się przezwyciężyć zapaść zdrowotną i 23 marca powrócił do Watykanu.
Wesprzyj nas już teraz!
„Otoczenie Franciszka uspokaja, że przez najbliższe dwa miesiące rekonwalescent nie powinien być przeciążony pracą, mają mu być przedstawiane tylko najważniejsze sprawy wymagające jego osobistej decyzji. W związku z tym rodzi się zasadne pytanie, kto tak naprawdę będzie zarządzał Kościołem, gdy papież jest zbyt schorowany, by wypełniać swoje obowiązki. Kto będzie mu przekazywał informacje, dawał dokumenty do przeglądu, dopuszczał lub nie dopuszczał ewentualnych gości?”, pyta ekspert programu „Ja, Katolik. EXTRA” na antenie PCh24 TV i przypomina, że dotychczas Jorge Mario Bergoglio przyzwyczaił wszystkich w Watykanie do centralistycznego sposobu kierowania instytucją. Za Spiżową Bramą nic nie miało prawa się dziać bez jego wiedzy. Dlatego okres przymusowej hospitalizacji Franciszka spowodował paraliż w pracach kurii. Taki stan nie może jednak trwać zbyt długo. Papież będzie musiał przekazać komuś swoje kompetencje.
„Wszystko wskazuje na to, że w jego imieniu Kościołem zarządzać będzie obecny sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin. Zdaniem wielu watykanistów w ten sposób wyrasta on na głównego faworyta podczas najbliższego konklawe. Jednocześnie znane jest powiedzenie, że kto wchodzi na konklawe papieżem, wychodzi z niego kardynałem. Włoski purpurat może nie uzyskać wystarczającego poparcia, ponieważ jego nazwisko wiąże się z wieloma decyzjami, które mocno spolaryzowały katolików na świecie”, wskazuje Grzegorz Górny.
Jedną z takich inicjatyw jest choćby tajne porozumienie Watykanu z Pekinem, które oddało chińskim komunistom zbyt wiele władzy nad Kościołem w Państwie Środka. Cieszący się wielkim autorytetem sędziwy kard. Joseph Zen z Hongkongu powiedział o nim: „Parolin ma zatruty umysł. Ma bardzo miłe maniery, ale mu nie ufam” i dodał: „Parolin wie, że jest kłamcą, i że papież jest przez niego manipulowany”.
Źródło: tygodnik „SIECI”
TG