8 sierpnia 2018

Spór węgiersko-ukraiński. Kijów obawia się utraty Zakarpacia

(Katedra grekokatolicka w Uzhorodzie. Fot. S. Olzacki/Forum)

Decyzja władz w Kijowie o rozmieszczeniu 128. brygady piechoty górskiej w mieście Berechowo na Zakarpaciu dolała oliwy do ognia, który od lat dzieli dwa bliskie nam geograficznie kraje. Ubiegłoroczna zmiana przepisów prawa szkolnego oraz ostre wystąpienie Węgrów w obronie swoich rodaków – obywateli Ukrainy na nowo otwarły spór o traktowanie mniejszości narodowych przez Kijów. Budapeszt zapowiada, że nie dopuści do członkostwa Ukrainy w strukturach NATO i UE, politycy ukraińscy alarmują świat, że Obwód Zakarpacki może podzielić los Krymu i Donbasu.

 

 

Militarne wzmocnienie z Kijowa

Opisywane napięcie ma także swoje reperkusje międzynarodowe i wpływa na decyzje polityczne podejmowane przez NATO i Unię Europejską. Na zarzuty Budapesztu o pomniejszanie praw mniejszości narodowych Kijów odpowiada retoryką często stosowaną wobec wrogów wewnętrznych i zewnętrznych – oskarżeniem o realizację polityki Putina wobec Ukrainy. Kilka dni temu minister obrony tego państwa Stepan Połtorak rozmawiał z gubernatorem Obwodu Zakarpackiego Gennadijem Moskalem o rozwoju baz wojskowych w Berechowie, Mukaczewie i Użgorodzie wiedząc, że w marcu tego roku samorząd pierwszego z wymienionych miast zagłosował przeciw rozmieszczeniu na jego terenie nowych jednostek ukraińskich. Warto tu wspomnieć, że Berechow  zamieszkały jest w większości przez Węgrów.

 

Zakarpacka mozaika

Zmiany systemu nauczania w szkołach mniejszości narodowych, przyjęte ustawą o oświacie, podpisaną przez prezydenta Petra Poroszenkę 25 września 2017 roku, utrudniają prowadzenie edukacji w innych językach. Ukrainę zamieszkuje ponad 100 narodów, duża część z nich to przedstawiciele nacji żyjących tam z dziada pradziada mniejszości – Rosjanie, Białorusini, Mołdawianie, Rumuni, Polacy, Węgrzy, Tatarzy, Bułgarzy czy Żydzi. Szacuje się, że przynajmniej 1/4 obywateli to osoby o narodowości innej niż ukraińska, ale dane te mogą być zaniżone, ponieważ w czasach sowieckich i już w niepodległej Ukrainie deklarowanie się jako reprezentant mniejszości narodowej nie było mile widziane.

 

Spośród wymienionych nacji Węgrzy mieszkają głównie w Obwodzie Zakarpackim, który jest – obok Odessy – przykładem wielonarodowego regionu, rządzącego się nieco innym stylem niż reszta kraju. Zakarpacie historycznie związane było ze środkową Europą – z węgierską częścią monarchii Austro-Węgier, a potem z Czechosłowacją. W Użgorodzie, stolicy Zakarpacia, nie ma problemu z porozumieniem się w języku rosyjskim, ukraińskim czy angielskim. Tutejsi Ukraińcy, szczególnie działający w samorządach, z rezerwą podchodzą do konfliktu Budapesztu i Kijowa, nie chcąc przenosić sporów politycznych na lokalne podwórko, gdzie obok siebie żyją osoby różnej narodowości: Węgrzy (12 proc. w całym obwodzie ale w niektórych miejscowościach stanowią większość), Rumuni (w należącej do Ukrainy części regionu Marmarosz, 3 proc.), Rosjanie (2,5 proc.), Romowie (1,1 proc.), Słowacy (0,5 proc.), Niemcy (0,3 proc.). Mozaikę narodów obecnych w Obwodzie Zakarpackim uzupełniają Czesi, Polacy, Żydzi, Białorusini, Ormianie i Azerowie.

We wcześniejszych statystykach rozróżniano jeszcze Rusinów i Ukraińców, dzisiaj w danych państwowych albo podaje się ich wspólnie, albo traktuje się ich jako Ukraińców, co także mocno wypacza rzeczywistość.

 

Zachodni sentyment, wschodni kierunek

Jeszcze po I wojnie światowej Rada Rusinów Węgierskich wybrała przyłączenie ich terenów do Czechosłowacji a Rada Narodu Węgro-Ruskiego prezentowała orientację prowęgierską. W okresie międzywojennym Ukraińcy i Rusini stanowili ponad 60 procent wszystkich mieszkańców Zakarpacia, dlatego też w 1937 roku Czechosłowacja zezwoliła na używanie rosyjskich podręczników (językiem kultury, teatru, literatury był także język rosyjski).

 

W okresie międzywojennym moskalofilskie tendencje przekładały się w części na duże poparcie dla ruchu komunistycznego w tym regionie Czechosłowacji. Republika Czechosłowacka, już po układzie monachijskim, w którym okrojono jej terytorium na rzecz Niemiec, zdecydowała się na nadanie Rusi Zakarpackiej 22 listopada 1938 autonomii.

 

II wojna światowa i powstanie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej przeważyły o przyłączeniu Rusi Zakarpackiej do Związku Sowieckiego a powstanie niepodległej Ukrainy w 1991 roku oznaczało poddanie Zakarpacia pod władzę w Kijowie, wraz z całym bogactwem narodowym i dziedzictwem historycznym.

 

Mniej języka mniejszości

Węgrzy, których panowanie na Zakarpaciu skończyło się w wyniku podpisanego w 1920 roku traktatu w Trianon, nigdy nie pogodzili się z okrojeniem ich ojczyzny i pozostawieniem za granicami państwowymi ponad 3,5 mln Węgrów. Ruś Zakarpacka nie jest też jedynym obszarem, któremu szczególnie bacznie przyglądają się władze w Budapeszcie. W Rumunii i na Słowacji prawa mniejszości narodowych są regulowane według standardów europejskich, Węgrzy mają swoje reprezentacje w parlamentach, korzystne są także rozwiązania systemowe – w szkolnictwie, kulturze, wydawnictwach prasowych. Zdecydowanie się przez władze Ukrainy na zmiany w ustawie o oświacie, w trudnych dla Kijowa czasach, było wyjściem naprzeciw oczekiwaniom ugrupowań radykalnych, czasami wbrew realiom piszącym historię na nowo. Ograniczenie liczby zajęć w językach mniejszości narodowych na rzecz języka ukraińskiego negatywnie odebrali nie tylko Węgrzy. Ustawa z ubiegłego roku nie zawierała np. przepisów dopuszczających funkcjonowanie szkół mniejszości narodowych a jedynie klasy mniejszości narodowych.

 

Wobec zmiany ustawy o oświacie zaprotestowali obok Węgrów także Rumuni (mniejszość rumuńska to około 400 tysięcy osób) i Bułgarzy (300-500 tys. na Ukrainie). Polska w tej kwestii zachowała się tak jak zawsze w stosunkach z Ukrainą, choć liczbę naszych rodaków i osób pochodzenia polskiego szacuje się nawet na dwa miliony.

 

Głos z Budapesztu

Od ubiegłego roku stanowisko Węgier wobec Ukrainy jest cały czas twarde. Budapeszt zapowiada, że nie dopuści do członkostwa Ukrainy w NATO ani w Unii Europejskiej, dopóki Kijów nie zmieni swojego podejścia do mniejszości narodowych. Zapowiedź rozmieszczenia w Obwodzie Zakarpackim brygady piechoty górskiej Sił Zbrojnych Ukrainy władze w Budapeszcie odebrały jako próbę nacisku na ukraińskich Węgrów i demonstrację siły wobec ekipy Wiktora Orbana, w którego przemówieniach sprawa mniejszości węgierskiej za granicą jest stale obecna. Tym bardziej, że jako miejsce stacjonowania brygady wojskowych Kijów wybrał miasteczko Berechowo, gdzie Węgrzy stanowią większość mieszkańców.

 

Obawy Kijowa o utratę Zakarpacia wyraził jeszcze w ubiegłym roku Paweł Gricenko, dyrektor Instytutu Języka Ukraińskiego Narodowej Akademii Nauk Ukrainy z Kijowa. W wywiadzie dla kanału telewizyjnego „ZIK” stwierdził on, że Budapeszt otwarcie przygotowuje się do oderwania kawałka Ukrainy zamieszkałego przez mniejszość węgierską. Do zaognienia relacji węgiersko-ukraińskich przyczyniła się też prowokacja polskich ekstremistów z prorosyjskiej organizacji, którzy próbowali podpalić budynek mniejszości węgierskiej w stolicy Zakarpacia Użhorodzie.

 

Będzie coraz goręcej

Determinację Budapesztu podkreśla powołanie ministra odpowiedzialnego za rozwój Obwodu Zakarpackiego, co władze w Kijowie odbierają jako krok w kierunku wsparcia ruchów separatystycznych w najdalej na zachód wysuniętym obwodzie Ukrainy. Będąc pod presją nacjonalistycznych ugrupowań, ekipa Petra Poroszenki nie wykazuje woli ustępstw w kwestii podejścia do mniejszości narodowych. Polacy na Ukrainie odczuwają to chociażby w bierności administracji państwowej w sprawach zwrotu majątków Kościoła rzymskokatolickiego.

W komunikatach przeznaczonych dla odbiorców krajowych i zagranicznych Kijów zarzuca rządowi Orbana, że naciska na Ukrainę aby przypodobać się Moskwie i zyskać nowe kontrakty oraz inwestycje dla Węgier. Ukraińcy liczyli, że retoryka Orbana wobec nich zelżeje po zakończeniu kampanii wyborczej, tymczasem kroki podjęte przez Budapeszt dowodzą, że skupienie uwagi na rodakach z Zakarpacia jest dla Węgrów ważnym problemem i nie zamierzają iść drogą ustępstw wobec Kijowa.

 

Na konflikcie wokół Obwodu Zakarpackiego mogą budować swoje poparcie w innych częściach Ukrainy partie polityczne i kandydaci na stanowisko głowy państwa w przyszłorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Do jesieni przyszłego roku koniunktura polityczna nie będzie sprzyjała wyciszeniu sporo wokół Zakarpacia, którego mieszkańcy wydają się być najmniej zainteresowani podgrzewaniem konfliktu, na co dzień martwiąc się niskimi pensjami i ucieczką młodych ludzi za granicę. Na zachód od Węgier.

 

 

Jan Bereza

 

Źródła: Parlamentnelisty.sk, Pravda.sk, Sme.sk, 24tv.ua, Wiesti.ukr, Politnavigator.net, EurAsiaDaily, Mukachevo.net.

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie