Pierwszy konsystorz papieża Leona XIV unaocznił podziały między kardynałami w sprawie synodalności, wynika z relacji zaprezentowanej przez brytyjski katolicki The Catholic Herald. Podczas gdy bliscy współpracownicy papieża Franciszka mieli gorąco zachwalać synodalność, nie brakło zdecydowanie krytycznych głosów. Niektórzy mówili o mglistości pojęcia synodalności, inni skarżyli się nawet na kult jednostki wokół Franciszka.
The Catholic Herald wyjaśnia najpierw, dlaczego kardynałowie ostatecznie nie zdecydowali się na omówienie tematu liturgii, preferując inne kwestie, jak synodalność oraz misyjność Kościoła. Dziennikarka Niwa Limbu cytuje w tej sprawie kardynała Pierbattistę Pizzaballę, łacińskiego patriarchę Jerozolimy, zapytanego o Mszę trydencką. – To są typowe problemy krajów zachodnich. My jesteśmy generalnie tak przyzwyczajeni do różnych rytów, że nie mamy z tym żadnego problemu – powiedział, mając na myśli chrześcijan na Wschodzie oraz ich podejście do kwestii tradycyjnej liturgii. Takie podejście, bez szczególnego zainteresowania sprawą, musiało przeważać.
Co ciekawe, na sam koniec przedstawiono kardynałom pisemną notę na temat Mszy trydenckiej, którą sporządził prefekt Dykasterii ds. Kultu Bożego, kardynał Arthur Roche. Jak wskazali kardynałowie, nota była dość krytyczna wobec dawnej liturgii.
Wesprzyj nas już teraz!
Wygląda na to, że dalece większe kontrowersje i zainteresowanie wzbudził temat synodalności. Opinie w tej sprawie były bardzo rozbieżne.
Spór dotyczył już samej organizacji. Część kardynałów uważa, że przyjęto fatalną metodą rozmów. Otóż Leon XIV postanowił wykorzystać reguły znane ze spotkań synodalnych. Posadził kardynałów przy stolikach w małych grupach, samemu też siedząc przy jednym z nich. Tymczasem w klasycznej formie konsystorz polega na tym, że kardynałowie siedzą na krzesłach w auli, a papież przy stole z przodu. Zdaniem konserwatywnych kardynałów nowa, synodalna forma, jest po prostu niepoważna: nie pozwala na odpowiedzialne zabieranie głosu na forum całego konsystorza. Bardziej progresywni kardynałowie mieli jednak wyrażać dla niej uznanie, bo ich zdaniem podkreśla kolegialność. Niektórzy ze starszych kardynałów nie wiedzieli nawet, jak wszystko będzie przebiegać: wysłano e-maila na dwa dni przed konsystorzem, ale nie wszyscy go odczytali. Jeden z kardynałów miał też zażartować, że synodalna formuła rozmów wymusza posłuszeństwo na podgrupach przy stolikach: – Wspólne podróżowanie i słuchanie… Idea jest jednak taka, że jeżeli nie zgadzasz się z grupą, to za mało słuchałeś – stwierdził z przekąsem.
Drugiego dnia konsystorza rozmowy w grupach przy stolikach miały w części przekształcić się w ocenę dziedzictwa pontyfikatu papieża Franciszka. Jeden z kardynałów stwierdził, że „niektórzy przyjaciele [Franciszka] mówili o nowym Kościele i absolutnej zmianie”. Inny kardynał stwierdził: – Jego kult jednostki nie powinien mieć nic wspólnego z Kościołem katolickim.
Szczególne napięcia dotyczyły samej natury synodalności. Niwa Limbu cytuje kardynałów, którzy wskazywali na niedostatek wyjaśnienia pojęcia synodalności.
Ponadto The Catholic Herald przekonuje, że wielu kardynałów wyrażało nadzieję na większą jedność Kościoła za pontyfikatu Leona XIV, tak w sprawach liturgii jak i w innych kwestiach. Niwa Limbu zacytowała byłego prefekta Kongregacji Wychowania Katolickiego, Giuseppe Versaldiego, który wskazywał na starania Leona XIV na rzecz budowy jedności; według Limbu takich głosów było jednak więcej.
W związku z niedługim czasem trwania i licznymi napięciami, według The Catholic Herald kluczowy dla ułożenia relacji pomiędzy Leonem XIV a Kolegium Kardynalskim będzie konsystorz w czerwcu tego roku.
Źródło: The Catholic Herald
Pach