W Kościele jest tylko jedna Prawda. To oznacza, że nie można mamić ludzi rzekomym błogosławieństwem Boga, jeżeli żyją w grzechu. Nie można przekształcać Synodu Biskupów w jakieś sympozjum wszystkich stanów kościelnych. Pisze o tym były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Gerhard Müller.
Niemiecki purpurat ogłosił swoje stanowisko w sprawie Prawdy w Kościele na łamach austriackiego portalu Kath.net. Dzięki uprzejmości Kath.net publikujemy poniżej cały dokument.
***
Wesprzyj nas już teraz!
Cały Kościół dziękuje papieżowi Leonowi XIV za jego chrystocentryczne przepowiadanie, w którym jako następca Piotra jednoczy wszystkich biskupów i wiernych we wspólnym wyznaniu Chrystusa, Syna Boga żywego (Mt 16,16).
Największe zagrożenie dla nowej ewangelizacji na Zachodzie, także w Niemczech, widzę w powrocie doktryny podwójnej prawdy. Ma ona pochodzenie gnostyckie. Już Ireneusz z Lyonu przeciwstawił jej katolicką hermeneutykę. Jedność i integralność Objawienia są obecne w Kościele poprzez Pismo Święte, Tradycję apostolską oraz Urząd Nauczycielski biskupów, w sposób szczególny w Kościele Rzymu. Sobór Watykański II w konstytucji dogmatycznej o Objawieniu Bożym „Dei verbum”, w punktach 1–10, w tym właśnie sensie, przeciw immanentyzacji wiary i sekularyzacji Kościoła, ukazał nadprzyrodzony charakter wiary oraz sakramentalność Kościoła. Uczynił to zarówno w opozycji do racjonalizmu oświecenia, który redukował chrześcijaństwo do naturalnej moralności (Kant), jak i wobec irracjonalizmu romantyzmu, zniekształcającego rozumną wiarę w mistyczny sentymentalizm (Rousseau). Mówiąc potocznie, religia miałaby być sprawą indywidualnego i zbiorowego uczucia, a wszystkie religie historyczne jedynie uwarunkowanym kulturowo jego wyrazem. Żadna religia nie miałaby wyłącznego roszczenia do prawdy, nawet jeśli Kościół rozumie siebie jako ustanowionego przez Boga nauczyciela Objawienia, które w Chrystusie zostało dane raz na zawsze, a więc jako sakrament zbawienia w Chrystusie. Nowy doktor Kościoła, John Henry Newman, w swoim ostatnim wielkim dziele („An Essay in Aid of a Grammar of Assent”) nadał katolickiej hermeneutyce, po okresie naturalizmu oświecenia, jej współczesną formę.
Nauka o podwójnej prawdzie przybiera dziś postać hasła „zmiany paradygmatu”. Może ono mieć zastosowanie w kształtowaniu teorii w naukach przyrodniczych. Dla teologii, która opiera się na pełni prawdy i łaski w Chrystusie, jest jednak zgubne. Nie chodzi tu o stanowisko Nietzschego, który uzależnia prawdę od perspektywy, ani o myśl Heideggera, który prawdę bycia czyni zależną od jej odsłonięcia w danej epoce. W obu tych ujęciach prawda jest uwarunkowana czasowo.
Chrystus natomiast w swojej osobie jest Prawdą w pełni czasów. On jednoczy wszystkie epoki historii zbawienia, Kościoła i dogmatu w jedności świadomości wiary Kościoła, w jego przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Syn Boży, mocą przyjętej natury ludzkiej, wprowadza każdego wierzącego oraz cały Kościół w bezpośrednią relację z jedynym i prawdziwym Bogiem, który w bóstwie i człowieczeństwie swego Syna ogarnia wszystkie czasy.
Jedną z destrukcyjnych konsekwencji nauki o podwójnej prawdzie jest postulat, by duszpasterstwo miało pierwszeństwo przed objawionymi prawdami wiary i moralności. To, co dogmatycznie prawdziwe, miałoby być pastoralnie błędne, i odwrotnie. Przykładowo, małżeństwo mężczyzny i kobiety byłoby wprawdzie zakorzenione w Logosie Stwórcy i Odkupiciela, w którym wszystko się stało, a jednak z powodów pastoralnych, to znaczy ze względu na subiektywne poczucie dobrostanu, można by mamić pary homoseksualne złudzeniem, że ich obiektywnie grzeszna relacja jest mimo wszystko błogosławiona przez Boga.
Aby podać inny przykład: nie można z jednej strony, w duchu Soboru Watykańskiego II, wyznawać hierarchiczno-sakramentalnej konstytucji Kościoła jako prawdy objawionej (Lumen gentium 18–29), a z drugiej strony przekształcać Synodu Biskupów w sympozjum uczestników ze wszystkich stanów Kościoła, których opinie – wbrew właściwie rozumianej kolegialności biskupów – zostają następnie przez papieża wyposażone niejako na sposób absolutystycznego władcy w autorytet zwyczajnego Urzędu Nauczycielskiego. Tymczasem przez zwyczajny Urząd Nauczycielski rozumie się regularne głoszenie prawd objawionych przez biskupów i papieża, a więc na przykład przepowiadanie w Boże Narodzenie o narodzeniu Chrystusa i wcieleniu Syna Bożego, a nie prezentowanie prywatnych poglądów na temat polityki.
Również Kościół w Niemczech nie może z jednej strony nazywać się katolickim, ale poprzez Radę Synodalną jako ustanowione przez ludzi gremium decyzyjne, podważać władzę nauczycielską i jurysdykcyjną biskupów istniejącą z prawa Bożego (iure divino) oraz rozmywać biskupi urząd pasterski w swoistym kościelnym parlamencie o anglikańskim charakterze.
Nie można w duchu neo-nestoriańskim rozdzielać Chrystusa na Nauczyciela prawdy i na Chrystusa jako Dobrego Pasterza, ponieważ jest On jedną i tą samą Boską Osobą, która zarówno naucza Boskiej prawdy, jak i obdarza swoich uczniów Boskim życiem łaski, nawrócenia i odnowy w Duchu Świętym. Musimy przezwyciężyć dualistyczne przeciwstawienie dogmatu i duszpasterstwa, prawdy i życia. Trzeba strzec naszego myślenia i osądu przed ideologicznymi kategoriami, które dzielą jeden i niepodzielny Ciało Chrystusa, którym jest Kościół, na tradycjonalistów i progresistów, konserwatystów i liberałów.
Tradycja apostolska wie, że dzięki asystencji Ducha Świętego jest w Kościele możliwy postęp jako pogłębienie rozumienia Objawienia danego raz na zawsze, zwłaszcza poprzez przepowiadanie tych, którzy wraz z sukcesją w urzędzie biskupim otrzymali pewny charyzmat prawdy (por. Dei verbum 8). I tylko w jednym i tym samym Chrystusie odsłania się cała głębia prawdy o Bogu i zbawieniu człowieka, ponieważ On „jest zarazem – w swoim człowieczeństwie – Pośrednikiem, a – w swoim bóstwie – pełnią całego Objawienia” (Dei verbum 2).
Źródło: Kath.net
Pach