22 marca 2021

Światowy Dzień Zespołu Downa. Laickie święto uciszania sumienia [OPINIA]

(fot. Twitter.com / Historia Fotografią Pisana)

21 marca w powszechnej świadomości znany jest jako Światowy Dzień Zespołu Downa. Dla polskiej i światowej lewicy powinien jednak nazywać się Światowym Dniem Hipokryzji. Jak inaczej bowiem można nazwać wsparcie dla niepełnosprawnych intelektualnie, jednocześnie domagając się prawa do zabijania ich w majestacie prawa?

 

Świecki zwyczaj nakazuje, by 21 marca w ramach solidarności opublikować zdjęcie z dwiema różnymi skarpetkami. W latach poprzednich z tego rozwiązania skwapliwie korzystała wszelkiej maści lewica, by choć na chwilę uspokoić sumienie nadwerężone walką o możliwość pozbywania się takich osób „po cichu” w zaciszu lekarskich gabinetów. A przypomnijmy, dzieci z podejrzaną trisomią 21 stanowiły 60 proc. wszystkich ofiar aborcji w Polsce.

 

Niektórzy, jak Marta Lempart czy Robert Biedroń mają jeszcze na tyle przyzwoitości, by bo wzięciu udziału w największych pro-aborcyjnych protestach w historii Polski nie publikować wsparcia dla osób z syndromem Downa. Ale część z nich, jak np. kilku panów z Lewicy nadal ma nas za idiotów, sądząc, że zdjęciem ze skarpetką oszukają społeczną świadomość. Ciekawe ilu z nich miałoby odwagę powiedzieć tym osobom prosto w twarz: walczę o prawo, by twoja matka mogła cię legalnie pozbawić życia. By tacy jak ty mogli się nie urodzić.

 

„Każdy inny, wszyscy równi” – piszą przy tym, rzucając kolejną mądrością na poziomie cytatów Paula Coelho. Może i inni, ale na pewno nie równi wobec niekonstytucyjnego prawa, którego powrotu domagają się wychodząc na ulice. Prawa, które równe szanse daje dopiero po urodzeniu. I tylko tym chcianym.

 

Poza tym, z nieukrywanym zażenowaniem patrzę jak jedyne na co stać parlamentarzystów w kwestii poprawy losu chorych osób to założenie skarpetek. I oczywiście – nie zapominając pochwalić się tym w mediach społecznościowych dla podbicia zasięgów. Takim osobom można zadać pytanie; co zrobiliście, by leżące przez lata w sejmowej zamrażarce projekty zostały w końcu procedowane?

 

Jakże z wielką pogardą przedstawiciele opcji politycznej mającej na sztandarach troskę o „dobro ludu”, odnoszą się do najbardziej kruchych i wrażliwych jego przedstawicieli; dzieci w łonach matek. Podobnie w kwestii osób niepełnosprawnych, jedyne czym mogą  się pochwalić, to gęby pełne frazesów. Bo w tej niezwykle ciężkiej pracy od co najmniej 1945 r. „wyręczał” ich Kościół.

 

I niektórzy mogą się zżymać; Kościół bierze na to państwowe środki, niech pracuje! Jednak powodująca współczesnym człowiekiem materialistyczno-narcystyczna filozofia nie pozwala dostrzec, że do podjęcia tak wielkiego wyzwania przede wszystkim nie są potrzebne pieniądze, ale serce. Przekroczenie własnego „Ja” dla innych. Jak wygląda pomoc bez powołania mogliśmy zobaczyć w Hiszpanii, gdzie opuszczeni przez opiekunów penitencjariusze domów starości umierali na COVID-19 w osamotnieniu, strachu i własnych ekskrementach. A kto ruszył do pomocy, z narażeniem własnego życia podobnym ośrodkom w Polsce, gdy świeckiej kadry zabrakło? Na pewno nie bataliony pracy Młodej Lewicy.

 

Natomiast wracając do osób z syndromem Downa. Dzisiaj możemy im powiedzieć z nieukrywaną radością; w Polsce już nie można w majestacie prawa zabijać takich osób jak Wy.

 

I na koniec dnia tylko to się liczy.

 

Piotr Relich

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(2)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie