„Ubogacenie kulturowe” państw Europy zachodniej dało o sobie znać w sylwestrową noc. W „zacofanej” Polsce tęskno nam pewnie do zabaw, jakie do ranka trwały na ulicach m.in. niemieckiej stolicy. Wśród atrakcji efektywnością wyróżniły się ataki sztucznymi ogniami na funkcjonariuszy policji. Ci w znacznej liczbie pilnowali spokoju na ulicach, by nie doszło na przykład do powtórki tragedii z Kolonii sprzed 10 lat.
Jak donoszą niemieckie media, policjanci w stolicy Republiki Federalnej Niemiec doświadczyli licznych ataków sztucznymi ogniami. 35 funkcjonariuszy odniosło rany w wyniku ostrzału pirotechniką, a także fizycznych ataków. Dwójka mundurowych musiała zostać hospitalizowana.
W sprawie sylwestrowych rozbojów w Berlinie organy ścigania wszczęły około 800 śledztw. Zdaniem berlińskiego związku zawodowego policjantów, jedynie rozmieszczenie znacznej liczby funkcjonariuszy zapobiegło poważniejszym rozbojom na ulicach federalnej stolicy.
Wesprzyj nas już teraz!
Wobec ataków na mundurowych i niepokojów rzecznik związku zawodowego policjantów stołecznego Landu, Benjamin Jendro, wyraził nadzieję, że lokalne władze ograniczą możliwość prywatnego zakupu fajerwerków. Burmistrz Kai Wegner uważany jest za przeciwnika podobnych obostrzeń.
– Wielu ludzi w Berlinie boi się wychodzić w sylwestrową noc na ulicę. To, co się dzieje, nie jest normalne. Tylko dzięki naszym kolegom nie doszło do poważniejszych zajść – komentował Benjamin Jendro.
Źródło: jungefreiheit.de
FA