Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi powiedział w czwartek, że Teheran „jest gotowy na negocjacje z USA”. Podczas konferencji prasowej w stolicy Libanu, Bejrucie, podkreślił zarazem, że Iran „jest też gotowy na wojnę, jeśli takie są zamiary Waszyngtonu”.
Aragczi zastrzegł, że ewentualne negocjacje powinny toczyć się „w duchu wzajemnego szacunku i uznania interesów obu stron”. – Jesteśmy gotowi na każdą decyzję. Nie pragniemy wojny, ale jesteśmy na nią gotowi – podkreślił szef MSZ Iranu w pierwszym dniu wizyty w Libanie, której celem jest, jak poinformował, omówienie „wyzwań i zagrożeń” dla bezpieczeństwa regionu ze strony Izraela, a także rozszerzenie stosunków dwustronnych.
Irańskie władze są uważane za głównego sponsora działającego na południu Libanu terrorystycznego ugrupowania Hezbollah, które atakuje cele w Izraelu. W piątek libańskie media poinformowały, że izraelskie wojsko rozmieszcza elitarne jednostki na granicy z Libanem. Ma to świadczyć o przygotowywaniu ewentualnej operacji przeciw Hezbollahowi.
Wesprzyj nas już teraz!
Od blisko dwóch tygodni przez Iran przetacza się fala protestów, w których według irańskiej opozycji miało zginąć co najmniej 35 osób. Publiczne wystąpienia przeciw pogarszającej się sytuacji ekonomicznej, w tym rosnącej inflacji, zaczęły się 28 grudnia. Zainicjowali je właściciele sklepów w proteście przeciw załamaniu kursu irańskiego riala.
W ostatnich dniach prezydent Masud Pezeszkian zapowiedział dialog z liderami protestów i przyznał, że przyczyną kryzysu są zaniedbania władz. Wezwał też siły bezpieczeństwa do powstrzymania się od ataków na uczestników protestów.
2 stycznia prezydent USA Donald Trump powiedział, że w razie potrzeby jego kraj wesprze protestujących. Na słowa te zareagowali wysocy rangą przedstawiciele irańskich władz, z duchowym przywódcą kraju ajatollahem Alim Chameneim na czele, który podkreślił, że Iran „nie ustąpi wrogowi”.
Źródło: PAP