Szybko, cicho i niezgodnie z prawem. Krakowska drogówka skontrolowała e-rowerzystów

rower.jpg
pixabay.com

Wraz z rozkwitem rynku elektrycznych jednośladów, rośnie problem z ich bezpiecznym użytkowaniem. Okazuje się, że pojazdy niby są rowerami, ale rozwijają bezwysiłkowo o wiele wyższe prędkości. Do tego są niezauważalne, bo poruszają się cicho... A często też niezgodnie z przepisami. Czy jest na to rada?

W dużych miastach w zasadzie jest już normą kojarzenie e-rowerów z dostawcami - piratami drogowymi. Ich użytkownicy za nic mają przepisy ruchu drogowego, nie zważają na samochody, znaki, sygnalizację świetlną, e-rowery pędzą też chodnikami za nic mając pieszych... Bo liczy się czas...

Oczywiście nie czynią tak wszyscy użytkownicy elektrycznych jednośladów, ale opisane problemy zdarzają się coraz częściej. A trzeba dodać, że e-pojazdy rozwijają bardzo duże prędkości i w razi wypadku mogą wyrządzić duże szkody.

Zróbmy to razem!

Problem w tym, że wiele z tych pojazdów z rowerami nie ma już nic wspólnego. To mocne maszyny, które powinny mieć tablice rejestracyjne, ubezpieczenie, a ich kierowcy – prawo jazdy. Tymczasem rzeczywistość to samowolka na dwóch kółkach. "Problem w tym, że wiele z tych pojazdów z rowerami nie ma już nic wspólnego. To mocne maszyny, które powinny mieć tablice rejestracyjne, ubezpieczenie, a ich kierowcy – prawo jazdy. Tymczasem rzeczywistość to samowolka na dwóch kółkach" pisze krknews.pl

Dlatego też problemem postanowiła zająć się krakowska policja. 15 i 16 kwietnia prowadzone były kontrole tego rodzaju pojazdów. Warto przytoczyć przykład z kontroli, by uzmysłowić sobie z czym mamy do czynienia. Otóż zatrzymany na ul. Straszewskiego "rowerzysta" poruszał się pojazdem z silnikiem o mocy... 1400W (dopuszczalna moc 250W). Kierujący traktował swój pojazd jak rower, tymczasem spełnia on już warunki zupełnie innej kategorii - jego prowadzenie wymaga uprawień, pojazd winien być zarejestrowany i ubezpieczony (OC).

Jak przypomina krknews.pl, w myśl obowiązującego w Polsce prawa „rower – to pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h”.

Wniosek? Wszelkie pojazdy napędzane za pomocą manetki, które rozwijają prędkość nawet 50km/h - nawet jeśli łudząco podobne, to jednak nie rowery i podlegają zupełnie innym wymogom niż tradycyjne rowery.

Źródło: krknews.pl

MA

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: