Gdyby wynik wyborów parlamentarnych pokrył się z ostatnimi sondażami, to Prawo i Sprawiedliwość będzie potrzebowało przynajmniej jednego koalicjanta. Media spekulują, które resorty mogłaby przejąć partia Bosaka i Mentzena, gdyby PiS-owi udało się zawiązać sojusz z Konfederacją?
„Gazeta Wyborcza” donosi, że politycy Konfederacji przygotowują się do ewentualnego przejęcia kilku ministerstw po wyborach. „Do wyborów zostało nieco ponad półtora roku, ale Konfederacja już przymierza się do tego, za jakie obszary mogłaby odpowiadać w przyszłej koalicji. Te działki trzeba podzielić między Nową Nadzieję Mentzena i Ruch Narodowy Bosaka” – czytamy na pierwszej stronie „GW” 17 lutego.
Gazeta powołuje się na swoje źródła w Konfederacji. – Już dawno było u nas powiedziane, żeby każdy budował kompetencje pod to, co chce robić. Niektórzy nawet na szybko uzupełniają wykształcenie – zwraca uwagę anonimowy członek partii.
Wesprzyj nas już teraz!
Jednym z najważniejszych tematów dla tego ugrupowania ma być migracja. – Nadzór nad tym obszarem idealnie pasuje do tożsamości Ruchu Narodowego – powiedział niewymieniony z nazwiska polityk. Dziennik przypomina, że wprost na ten temat wypowiadał się Michał Wawer, wiceszef klubu poselskiego Konfederacji i wiceprezes Ruchu Narodowego. – Dla mnie osobistą aspiracją jest, żeby to polityk Ruchu Narodowego został ministrem spraw wewnętrznych czy nawet jakimś wyspecjalizowanym ministrem do spraw imigracji – powiedział w Radiu Zet.
„Wyborcza” wylicza, które resorty mogłyby trafić w ręce Konfederacji. Zdaniem rozmówcy, do fotela ministra finansów przymierza się Sławomir Mentzen, który „rozgląda się już za ludźmi, którzy mogliby mu pomóc” w kierowaniu resortem. Ministrem cyfryzacji miałby być Bartłomiej Pejo, wiceszef Nowej Nadziej. Z kolei resortem rolnictwa miałaby kierować Anna Bryłka, europoseł Konfederacji i wiceprezes Ruchu Narodowego.
„Konfederaci mówią, że – gdyby układać się jednak z Kaczyńskim i wchodzić z nim w koalicję – najlepiej byłoby mieć nadzór nad służbami specjalnymi. Żeby nie było tak, jak za rządów PiS, gdy służby podsłuchiwały nawet polityków z obozu władzy. Trudno sobie jednak wyobrazić, że większy partner koalicyjny odda nadzór nad służbami mniejszemu” – spekuluje „Wyborcza”.
Źródło: dorzeczy.pl
AF