18 listopada 2017

„Tygodnik Powszechny” żałuje ks. Bonieckiego? Tu trzeba się żarliwie modlić!

(fot. Artur Widak/NurPhoto/FORUM)

Ksiądz Adam Boniecki kolejny raz został ukarany przez prowincjała zakazem swobodnych wypowiedzi do mediów. Poprzednia kara trwała sześć lat i zakończyła się ledwie kilka tygodni temu. Jednak w parę godzin po tej decyzji „Tygodnik Powszechny” wydał oświadczenie, w którym wyraża swój żal z jej powodu. Szanowni Państwo – tu nie ma miejsca na smutki. Trzeba się żarliwie modlić za księdza Bonieckiego, by starał się zrozumieć, dlaczego kolejny raz musi zamilknąć.

 

Być może za mało modliliśmy się w ostatnich miesiącach za księdza Bonieckiego. Wydaje się bowiem, że sześcioletni zakaz wypowiedzi dla mediów niewiele zmienił w jego życiu. Nadal sieje on zamęt, wyrażając w ostatnim czasie poparcie dla homolobby, zrozumienie dla aktu samobójczego czy rozwadniając wyraźny przekaz nauczania Kościoła, doskonale opisany przez Chrystusa, jako „tak-tak, nie-nie”. Ksiądz Boniecki za każdym razem wolał mówić „tak, ale” lub „nie, ale”. To powodowało zgorszenie i być może przekreśliło szansę na zbawienie dla niejednej duszy.

 

„Tygodnik Powszechny” w specjalnie wydanym oświadczeniu, wyraził żal z powodu kary nałożonej na księdza Bonieckiego. „(…) Uważamy, że jest to decyzja krzywdząca Kościół, jako całość (…)” – ocenili dziennikarze pisma, którego marianin jest redaktorem-seniorem. A wcześniej, w kilku zdaniach, tłumaczyli pokrętnie wypowiedzi kapłana, uzasadniając je cytatami z Katechizmu Kościoła. Jakże trudno jednak uzasadnić właśnie Katechizmem kompromitujące przecież zdjęcie ks. Bonieckiego ze znaczkiem LGBT czy wypowiedzi suflujące usprawiedliwienie dla czynu samobójczego („kim ja jestem, by oceniać czyn mego bliźniego”). Jaki sens mają sofistyczne próby uzasadnienia tych, w oczywisty sposób bulwersujących, wypowiedzi i zachowań?

 

To smutne, bo choć dziennikarze krakowskiego tygodnika są specjalistami od wykoślawiania sensu i znaczenia Ewangelii oraz tego, co głosi Magisterium Kościoła, to jednak warto – niezależnie już od sympatii czy antypatii wobec księdza Bonieckiego – zamilknąć i podjąć postanowienie odmawiania w jego intencji przynajmniej jednego „Zdrowaś Maryjo…” każdego wieczoru. Będzie z tego znacznie większy pożytek niźli z bezmyślnie uzasadnionej obrony księdza przed tym, co od jakiegoś czasu wydawało się nieuniknione – kolejnej kary.

 

Dotychczas ksiądz Boniecki był posłuszny wobec swoich przełożonych i należy głęboko wierzyć, że – inaczej niż stało się to w przypadku księży Jacka Międlara czy Wojciecha Lemańskiego – podporządkuje się kolejnemu zakazowi publicznych wypowiedzi. Taka kara nie stanowi przecież wcale jakiegoś sadystycznie wymierzonego policzka czy zwykłej zemsty, lecz jest wielką szansą dla kapłana. Ksiądz Boniecki otrzymał upomnienie, podobne do tego, jakie Nasz Pan Jezus skierował w stronę płaczących niewiast. „Nie płaczcie nade mną” – wezwał cierpiący Chrystus grupę opłakujących jego mękę kobiet, przypominając, że lepiej zapłakać nad sobą i swoimi dziećmi. Te krzepiące, choć niełatwe słowa, dla każdego z nas stanowią bezcenną radę: bacz na zbawienie swoje i bliskich, nawracaj się i wierz w Ewangelię.

 

Ksiądz Boniecki otrzymał podobne upomnienie. Módlmy się zatem, by czas milczenia był dla niego okresem pocieszenia – szansą na refleksję i dokonania głębokich przewartościowań. Oby modlitwa zbliżyła go do Boga i pozwoliła zrozumieć, że wiele z jego ostatnich wypowiedzi wywołuje zamęt w naszych katolickich sercach. Być może nie zdążyły one oburzyć dziennikarzy „Tygodnika Powszechnego”, lecz jeśli zgorszyły choć jedną osobę – warto to przemodlić i zmienić swoje postępowanie. Kapłan bowiem jest tym, który występuje w osobie Chrystusa. To ogromny zaszczyt i zobowiązanie. Raz jeszcze więc wezwijmy: módlcie się za księdza Bonieckiego, by jego kapłaństwo owocowało jeszcze w przyszłości tutaj na ziemi. Oby jak najdłużej.

 

ged

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie