Dzisiaj

UE zakazuje urzędnikom używania AI. Chodzi o autentyczność w komunikacji

(Image by Alexandra_Koch from Pixabay)

Unijne instytucje zakazały swoim pracownikom wykorzystywania w oficjalnej komunikacji sztucznie generowanych filmów i obrazów. Stawia się na autentyczność przekazów i budowę zaufania obywateli do instytucji unijnych, donosi „Politico”.

Zakaz obrazów i filmów w pełni generowanych przez tak zwaną sztuczną inteligencję dotyczy działów prasowych Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Rady UE.

Komisja poprzez zakaz dąży do „wzmacniania zaufania obywateli” i stawia na „autentyczność” w komunikacji. Zezwala jednak na wykorzystanie tak zwanej sztucznej inteligencji do optymalizacji materiałów filmowych, na przykład w celu poprawy jakości obrazu.

Wesprzyj nas już teraz!

Parlament Europejski wydał własne wytyczne swoim pracownikom, wzywając do „czujności w zakresie nieodłącznych zagrożeń”.

„Politico”, które donosi o tych zmianach porównuje sytuację w Europie do sytuacji w Stanach Zjednoczonych, gdzie ekipa Donalda Trumpa często sięga do treści generowanych przez AI w celu przekazywania swoich poglądów, w tym przyciągających uwagę filmów stworzonych przez „sztuczną inteligencję” na temat osobistych ambicji Trumpa, czy projekcji dotyczących tego, jak miałaby wyglądać Strefa Gazy.

Medium zaznacza, że także rządy innych krajów chętnie sięgają po materiały wygenerowane przez AI np. kanclerz Niemiec, czy premier Węgier.

O ile Bruksela zastrzega, że decyzja o zakazie generowania w całości przekazów w oparciu o AI ma chronić wiarygodność komunikacji i sprzyjać budowania zaufania do instytucji unijnych, o tyle amerykańskie medium zastanawia się, czy UE czasami nie pozbawia się „zdolność do utrzymania znaczenia w erze komunikacji politycznej, w której rośnie kreatywne wykorzystanie sztucznej inteligencji”.

Decyzję Brukseli chwali ekspert ds. polityki brytyjskiego generatora wideo Synthesia, Alexandru Voica. Jego zdaniem, UE „słusznie myśli przede wszystkim o zagrożeniach: czy jej treści mogą być postrzegane jako wprowadzające w błąd lub szkodliwe, czy podszywają się pod rzeczywistość i czy mogą zapewnić jasną odpowiedzialność oraz przejrzystość”.

Inni fachowcy jednak wyrazili obawy. Zastanawiają się, czy wprowadzony zakaz ma sens w obliczu szybko rozwijających się kryzysów geopolitycznych, zwiększających ryzyko dla instytucji, które chcą zachować swoją silną obecność w internecie.

Chęć zachowania zaufania nie powinna bowiem „paraliżować i zmuszać do bezczynności” – sugeruje Renout Van Zandycke, szef belgijskiej agencji komunikacyjnej Exposure. Ekspert doradzający partiom politycznym zaznaczył, że „bezczynność” w tej dziedzinie jest zła. Jego zdanie podzielił Walter Pasquarelli, doradca OECD, zalecający „odpowiedzialne korzystanie”, a nie całkowitą rezygnację z tej technologii.

„Politico” podaje, że obecnie w sieci jest więcej przekazów generowanych przez AI niż człowieka. W zeszłym roku opublikowano w internecie 8 milionów „deepfake’ów”. Chętnie do nich mają sięgać partie polityczne. Amerykański prezydent od czasu swojej inauguracji na drugą kadencję wykorzystał przekazy generowane przez AI w 36 postach na swoim koncie Truth Social. Tak sugeruje organizacja Instytutu Poyntera, zajmująca się fact-checkingiem.

Unijne instytucje wskazują, że w przekazach generowanych przez AI zaciera się granica między tym, co prawdziwe, a tym, co fałszywe. – W dobie słabnącego zaufania istnieje uzasadniony argument, że najskuteczniejszą rzeczą, jaką może zrobić instytucja, jest odmowa udziału w tej grze – sugeruje Pasquarelli.

Jednak ignorując treści generowane przez „sztuczną inteligencję”, Komisja ryzykuje również pozostanie w tyle w sytuacji, gdy tak zwana cyfrowa dyplomacja odgrywa coraz większą rolę.

Szybkość i skuteczność reakcji staje się teraz ważniejsza niż kiedykolwiek – przypomina Voicu. Przykładowo francuskie konto Response na platformie X służy Ministerstwu Spraw Zagranicznych do prostowania informacji zagranicznych przeciwników.

Bruksela, w opinii części ekspertów, rezygnując z deepfake’ów traci potencjalną szansę na edukację społeczeństwa na temat treści generowanych przez „sztuczną inteligencję”.

Zgodnie z unijnym prawem dotyczącym AI, treści generowane przez tak zwaną sztuczną inteligencję muszą być oznaczone znakiem wodnym, by można je było z łatwością odróżnić od treści stworzonych wyłącznie przez człowieka. Niektórzy sugerują, że KE obecnie traci szansę na pokazanie, jak wygląda odpowiedzialne i transparentne korzystanie z AI.

Źródło: politico.eu

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 80 302 zł cel: 500 000 zł
16%
wybierz kwotę:
Wspieram