Ukraińscy dyplomaci "strzelali z ucha" na Polskę w Brukseli. "DGP" ujawnia kulisy napięć na linii Warszawa-Kijów

Andrzej-Duda.jpg
fot. Jacek Szydłowski / Forum

„To nie Marcin Przydacz rozpoczął spór na słowa. Zaczęli go ukraińscy dyplomaci, którzy – jak to się mówi – strzelali z ucha na Polskę w Brukseli w sprawie zamknięcia polskiego rynku dla ukraińskich produktów rolnych”, przypomina w czwartkowym wydaniu „Dziennik Gazeta Prawna”.

Gazeta krok po kroku relacjonuje napięcia na linii polsko-ukraińskiej, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich dniach. Z tekstu opublikowanego na łamach „DGP” wynika jednoznacznie, że to nie Polska odpowiada za obecną sytuację.

Zaczęło się bowiem od ukraińskich donosów na Polskę w Brukseli w sprawie zakazu importu do naszej ojczyzny zboża. Następnie premier Ukrainy Denys Szmyhal napisał w mediach społecznościowych, że „polityka Mateusza Morawieckiego jest w tej kwestii populistyczna”. Dalej „poszło z górki”.

Zróbmy to razem!

Najpierw, jak opisuje „DGP”, zastępca szefa administracji Wołodymyra Zełenskiego – Andrij Sybiha – „użył chyba najbardziej irytującego argumentu w relacjach polsko-ukraińskich. Komentując słowa Przydacza, mówił, że przekazywanie Ukrainie broni to inwestycja. Bo Ukraina broni polskiego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa regionu”. Ukrainiec stwierdził ponadto, że „ukraińscy rolnicy ryzykują życie, pracując na zaminowanych polach i pod ostrzałem rakietowym”.

Dziennik zwraca uwagę, że Sybiha nie wspomniał o tragicznym losie dwóch mieszkańców Przewodowa, którzy zginęli w wyniku upadku zabłąkanej ukraińskiej rakiety S300. „Rakiety, o upadek której – co warto przypomnieć – Polska pretensji nie miała”, czytamy.

Według „DGP” ukraińska walka nie jest równoznaczna z obroną Polski. „W przypadku agresji będziemy współpracowali z sojusznikami z NATO. Nie z Ukrainą”, podkreślono.

„Polska – niezależnie od tego, jak ściśle współpracuje z Ukrainą – ma prawo dbać o swoje interesy ekonomiczne i te w obszarze pamięci. (…) W sporze z Ukrainą o zboże na pierwszym miejscu nie jest głód na Globalnym Południu, tylko próba włożenia nogi w drzwi unijnego jednolitego rynku rolnego. W sporze o historię z kolei dla Ukraińców kluczowe jest pozostanie w roli ofiary bez przyznawania, że też mają swoje stodoły. To wszystko jest zrozumiałe i godne szacunku. Każde państwo ma prawo do obrony własnych interesów. Polska też”, podsumowuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”, GazetaPrawna.pl

Czarnek-e1643133038400.png
fot. youtube/ TVP Info

"Jesteśmy sojusznikami, ale nie frajerami". Minister Czarnek: wezwanie polskiego ambasadora do ukraińskiego MSZ to obrzydliwy skandal

– Wezwanie polskiego ambasadora do ukraińskiego MSZ to jest obrzydliwy skandal – ocenił w środę na antenie TVP Info minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.W ocenie szefa MEiN niektórzy politycy ukraińscy swoimi działaniami robią krzywdę samym Ukraińcom. Wymienił m.in. wiceministra spraw zagranicznych Ukrainy Andrija Melnyka i przypomniał, że gdy człowiek ten był ambasadorem Ukrainy w Niemcze...Czytaj dalej

Pawel-Jablonski.jpg
fot. PAP/Radek Pietruszka

Wiceszef MSZ: oczekujemy zrozumienia ze strony ukraińskiej dla naszych potrzeb w kwestii zboża i zbrodni wołyńskiej

– Postrzegamy rosyjską agresję na Ukrainie jako zagrożenie również polskiego interesu. Jednocześnie oczekujemy zrozumienia ze strony ukraińskiej dla naszych potrzeb i perspektywy – powiedział w środę wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.Polityk wyjaśnił, że chodzi głównie o kwestie zboża i zbrodni wołyńskiej. – Czasami w niektórych sprawach ciężko nam osiągnąć porozumienie. Mówimy przede wszystkim w ostat...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: