5 listopada 2020

USA: Czy to Sąd Najwyższy będzie miał ostatnie słowo w wyborach?

(Biden i Trump. FOT.:U.S. Marine Corps Lance Cpl. Cristian L. Ricardo / Public domain )

Zdaniem prawników prezydent Donald Trump nie powinien liczyć, że ostatecznym arbitrem w rozstrzygnięciu wyników wyborów będzie Sąd Najwyższy. Ubiegający się o reelekcję Trump chce, by nie uwzględniać kart do głosowania, które otrzymano przed lub w dniu wyborów. W szczególności chodzi o karty ze stanów takich, jak: Michigan i Pensylwania.

 

W środę rano tuż po wyborach Trump pojawił się w Białym Domu i ogłosił zwycięstwo nad kandydatem Demokratów Joe Bidenem. Jeszcze przed wyborami prezydent krytykował głosowanie korespondencyjne, spodziewając się oszustw.

Wesprzyj nas już teraz!

 

To poważne oszustwo w naszym kraju. Chcemy, aby prawo było stosowane we właściwy sposób. Więc pójdziemy do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Chcemy zakończyć głosowanie – deklarował.

Pod koniec dnia sztab wyborczy Trumpa złożył wniosek o interwencję w sprawie zablokowania spóźnionych list do głosowania w Pensylwanii. Skargi złożono także w innych stanach, w tym w Michigan, żądając zaprzestania liczenia spóźnionych głosów.

 

W kilku kluczowych stanach wciąż trwa zliczanie głosów. Po raz pierwszy w historii USA duża grupa wyborców zdecydowała się – ze względu na epidemię – na głosowanie korespondencyjne. Wydłużył się więc proces liczenia głosów.

 

Prawnicy zauważają, że chociaż mogą istnieć zastrzeżenia co do poszczególnych kart do głosowania czy też samej procedury głosowania korespondencyjnego i  liczenia głosów, nie jest jasne, czy spory te przesądzą o ostatecznym wyniku.

 

Ned Foley z Ohio State University twierdzi, że nie widzi analogii do wyborców z 2000 r., gdy SN zakończył ponowne przeliczanie na korzyść George’a W. Busha przeciwko Demokracie Al Gore’owi.

 

– Jest za wcześnie. W tej chwili nie wydaje się oczywiste, jak to się skończy, czy  rozstrzygający głos będzie miał Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych – konkludował Foley.

 

Zarówno Republikanie, jak i Demokraci zgromadzili armię prawników gotowych do wszczęcia kroków, by walczyć o ostateczny wynik elekcji. W skład zespołu Bidena wchodzą: Marc Elias, czołowy prawnik wyborczy z kancelarii Perkins Coie oraz byli prawnicy generalni Donald Verrilli i Walter Dellinger. Do prawników Trumpa należą Matt Morgan, główny radca prawny prezydenta, prawnik Sądu Najwyższego William Consovoy i Justin Clark, starszy doradca kampanii.

 

Adwokat Trumpa, Jenna Ellis, broniła w środę propozycji Trumpa, by zakwestionować liczbę głosów i ocenić dostępne opcje prawne. Zdaniem Ellis Trump chce mieć pewność, że „wybory nie zostaną skradzione”.

 

W Pensylwanii Republikanie zakwestionowali wrześniowe orzeczenie SN stanu, który zezwolił na zaliczenie kart do głosowania wysłanych pocztą do dnia wyborów i otrzymanych do trzech dni później.

 

Wcześniej Sąd Najwyższy odmówił przyspieszenia apelacji Republikanów. Jednak trzech konserwatywnych sędziów nie wykluczyło zajęcia się sprawą ponownie po  wyborach.

David Boies, który reprezentował Gore’a w 2000 roku, uważa, że jest mało prawdopodobne, by kampania Trumpa zakończyła się sukcesem w trzeciej ewentualnej próbie zablokowania przedłużonego terminu.

 

Według Boiesa, wynik w Pensylwanii może nawet stać się nieistotny, w zależności od wyniku w Michigan i Wisconsin.

 

W Pensylwanii Republikanie dodatkowo oskarżyli urzędników z hrabstwa Montgomery o nielegalne zliczanie nadesłanych kart do głosowania i dawanie wyborcom, którzy złożyli wadliwe karty, szansę ponownego głosowania.

 

Zwycięstwo wyborów prezydenckich w USA pozostaje wciąż pod znakiem zapytania. Rezultat zależy od wyników w zaledwie kilku stanach, w których trwa liczenie głosów z kart nadesłanych pocztą.

W Georgii i Pensylwanii na wschodzie kraju oraz w Arizonie i Nevadzie na zachodzie urzędnicy liczą głosy oddane we wtorek albo kilka tygodni wcześniej.

 

Trump prowadzi w Georgii i Pensylwanii, a Biden w Arizonie i Nevadzie, jednak ostateczne wyniki są niepewne. W Wisconsin i Michigan wydaje się, że wygra kandydat Demokratów.

 

Szef kampanii Trumpa, Bill Stepien oświadczył, że pojawiły się doniesienia o nieprawidłowościach w kilku hrabstwach Wisconsin, które budzą poważne wątpliwości co do wiarygodności wyników.

 

– Prezydent jest już blisko progu, aby poprosić o ponowne przeliczenie i my natychmiast to zrobimy – mówił.

 

W środę pod wieczór Biden powiedział dziennikarzom, że nie ogłosi swojego zwycięstwa, ale jest pewny, że gdy liczenie głosów dobieganie końca, zostanie zwycięzcą. Dodał, że „każdy głos musi być policzony” w pozostałych stanach, w których wynik jest niepewny.

 

Trump wcześniej ogłosił, że to on wygrał i spodziewa się oszustwa wyborczego związanego ze zliczaniem głosów wyborców po terminie.

 

Szef kampanii Trumpa komentował, że wszystkie serwisy informacyjne, które oświadczyły, iż Biden wygrał w Arizonie, są „po prostu błędne” i to właśnie Trump ostatecznie odniesie zwycięstwo w stanie.

 

Sztab Bidena wyraził zaniepokojenie ewentualnym ​​zaprzestaniem liczenia głosów. Dodano, że byłaby to „skandaliczna” próbą odebrania demokratycznych praw obywatelom amerykańskim, którzy zdecydowali się oddać głos przed dniem wyborów.

 

Zwycięzca krajowy jest określany na podstawie wyniku w każdym z 50 stanów i stolicy kraju, Waszyngtonie, przy czym każdy zwycięzca zbiera wszystkie głosy wyborcze z wyjątkiem dwóch słabo zaludnionych stanów, w których biorą udział zwycięzcy w poszczególnych okręgach kongresowych.

 

Biden w głosowaniu powszechnym zyskał poparcie 69,8 mln obywateli, a Trump – 66,8 mln. Ostatecznie o zwycięstwie zadecyduje głosowanie Kolegium Elektorów, a najludniejsze stany mają najwięcej głosów elektorskich.

 

– To będzie walka do końca – komentuje politolog La Trice Washington z Otterbein University w Ohio.

Źródło: reuters.com, voanews.com

 

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 6 052 zł cel: 500 000 zł
1%
wybierz kwotę:
Wspieram