Amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości opublikowało w piątek około 3 mln stron dokumentów z akt spraw dotyczących Jeffreya Epsteina i ogłosiło zakończenie procesu nakazanego przez Kongres. Zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche zaznaczył, że część dokumentów została okrojona.
Jak powiedział Blanche na konferencji prasowej, w skład najnowszej i ostatniej transzy dokumentów wchodzi 3 mln stron dokumentów związanych ze śledztwami w sprawie Epsteina, a także 2 tys. filmów wideo i 180 tys. zdjęć. Urzędnik zaznaczył, że resort zdecydował się nie publikować dokumentów, które zawierają dane osobowe lub wrażliwe informacje na temat ofiar Epsteina, a także materiałów zawierających pornografię dziecięcą, czy dotyczących trwających śledztw. Poinformował jednak, że żaden z dokumentów nie został wstrzymany ze względu na względy bezpieczeństwa narodowego.
Blanche ogłosił, że opublikowanie transzy – stanowiącej 99 proc. wszystkich dokumentów resortu na temat Epsteina – wypełnia zobowiązanie nałożone na resort przez Kongres w ramach przyjętej w ubiegłym roku ustawy. Do publikacji dochodzi ponad miesiąc po tym, gdy minął termin wyznaczony przez Kongres.
Wesprzyj nas już teraz!
Zastępca prokuratora generalnego sugerował, że akta nie zawierają dowodów na wykorzystywanie seksualne dziewcząt przez osoby inne niż sam Epstein, bo gdyby je zawierały, prokuratura wszczęłaby śledztwa w tej sprawie. Odrzucał też sugestie, że prokuratura próbuje chronić prezydenta USA Donalda Trumpa, który przez lata przyjaźnił się z miliarderem oskarżanym o wykorzystywanie nieletnich.
Z przeglądarki na stronach resortu wynika, że nazwisko prezydenta pojawia się w ponad 3 tys. dokumentów.
Źródło: PAP / Oskar Górzyński, Waszyngton
Jeffrey Epstein, Mosad i Donald Trump. Tucker Carlson zadaje niewygodne pytania