W czasie, gdy niemal cała Europa myśli o przestawieniu gospodarki na wojenną, Węgry muszą stawiać na pokój i rozwój – zaznaczył podczas konferencji Macronomx premier Victor Orbán.
Inaugurując otwarcie Roku Gospodarczego Macronomx, węgierski przywódca, który na początku kwietnia będzie walczył o utrzymanie się przy władzy, skrytykował kierunek rozwoju europejskiej gospodarki. Mówił, że liczne prognozy ekonomiczne zakładają pokojowe warunki, tymczasem europejscy przywódcy coraz częściej dyskutują o wojnie.
Orbán sugeruje, że kluczowym pytaniem dla kontynentu europejskiego jest to, czy skoncentruje się na rozwoju, na gospodarce pokojowej, czy też będzie przechodzić na gospodarkę wojenną. Jego zdaniem, Węgry muszą się przeciwstawić tej zmianie, by chronić własny model rozwoju gospodarczego.
Wesprzyj nas już teraz!
Węgierski premier mówił słuchaczom, że wiele scenariuszy gospodarczych, o których wcześniej rozmawiano na konferencji, zakłada stabilne warunki dla rozwoju gospodarczego, ale mogą się one nie ziścić. – Wszystko, co tu usłyszeliście, opisuje gospodarkę pokoju. Ale kto powiedział, że gospodarka pokoju będzie istnieć? – pytał.
Premier podkreślił, że podczas spotkań Rady Europy przywódcy państw Europy Zachodniej koncentrują się na wydatkach na zbrojenia i przygotowaniach gospodarczych do wojny, a nie na strategiach rozwoju. – Gdziekolwiek siedzę i pracuję, od kanclerza Niemiec po prezydenta Francji, rozmawiamy tylko o tym, jak przestawić gospodarkę europejską na gospodarkę wojenną w ciągu najbliższych czterech lat – wskazał.
Przy okazji nawiązał do negatywnych skutków trwającej już cztery lata wojny na Ukrainie. Gospodarka UE rosła w tym czasie zaledwie o około 1 procent rocznie, podczas gdy gospodarka amerykańska odnotowała wzrost na poziomie od 2 do 3 procent, a chińska – o około 5 procent. Europa straciła około miliona miejsc pracy w przemyśle. Skurczył się także jej udział w światowej ekonomii.
Zdaniem Orbána, rezygnacja z rosyjskich dostaw energii znacznie zwiększyła jej koszty dla europejskich gospodarek. – Europejczycy płacą za energię trzy, cztery razy więcej niż Amerykanie czy Chińczycy – zauważył, dodając, że od początku wojny kontynent wydał na nią około 1,8 biliona euro więcej, niż gdyby nie wybuchła wojna.
Premierowi Węgier nie podoba się także rosnące wsparcie finansowe Europy dla Ukrainy. Kraje europejskie miały wysłać do Kijowa około 200 miliardów euro, a to nie koniec i trwają dyskusje na temat kolejnych pakietów pomocowych. – Zaciągają pożyczki, żeby wysyłać pieniądze na Ukrainę – przypominał, dodając, że „w rzeczywistości wysyłają przyszłość swoich dzieci i wnuków”.
Orbán przekonywał, że Węgry muszą kontynuować wybór, jakiego już wcześniej dokonały i zamiast finansować wysiłek wojenny, dalej przeznaczać środki na krajowe programy gospodarcze, w tym na wsparcie dla rodzin, przedsiębiorstw i rozwój energetyki. Ulgi podatkowe dla rodzin, podwyżki wynagrodzeń i program Sándora Demjána (środki na węgierską gospodarkę) muszą być utrzymane. – Nasza strategia jest odwrotna – mówił, dodając, że trzeba trzymać się z dala od wojen i nie angażować się w ich finansowanie.
Kreśląc scenariusze rozwoju swojego kraju, zaznaczył, że wpływ na to będą mieć trzy główne czynniki: przebieg wojny na Ukrainie, bezpieczeństwo energetyczne kraju oraz kwestia ewentualnego przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej.
Jeśli chodzi o energię, to Węgry mają utrzymać dywersyfikację dostaw, w tym ze źródeł rosyjskich. Odcięcie od nich oznaczałoby „ograniczenie opcji” dywersyfikacji.
Orbán jest przeciwny wejściu Ukrainy do UE ze względu na radykalną zmianę struktury budżetu i przekierowanie znacznych środków unijnych na wsparcie ukraińskiego rolnictwa oraz polityki spójności, przez co ograniczono by zasoby rozwojowe pozostałych państw.
Premier zakłada, że w najbliższych latach Węgry nie mogą dać się wciągnąć w wojnę. Ponadto nie mogą „wysyłać pieniędzy narodu węgierskiego na Ukrainę” i muszą zachować dostęp do niedrogiej energii.
Jeśli uda się utrzymać ten kurs, to gospodarka węgierska będzie rosła, a kraj będzie mógł realizować swoje ambicje gospodarcze – puentował Orbán, który zabiega o głosy wyborców przed kwietniową elekcją.
Źródło: budapesttimes.hu
AS
Zełenski groził Orbanowi śmiercią. „Przekroczył wszelkie granice”