Volvo wycofało z rynku 40 tys. elektrycznych SUV-ów z powodu problemów z przegrzewaniem baterii. Pożary e-samochodów to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów w debacie na temat elektromobilności.
Akcja dotyczy modelu EX30 single-motor extended range i twin-motor performance z roczników 2024-2026. „Nasze dochodzenie wykazało, że w bardzo rzadkich przypadkach pojazdy, których to dotyczy, mogą się przegrzewać, gdy są naładowane do wysokiego poziomu. W najgorszym przypadku może to doprowadzić do pożaru akumulatora” – poinformowała firma w oświadczeniu.
Część samochodów została już sprzedana, dlatego akcja ma charakter nieodpłatny, a producent prosi właścicieli o zgłoszenie się do dedykowanego salonu. Według Reutersa, skandal z akumulatorami może kosztować szwedzkiego producenta 195 mln dolarów.
Wesprzyj nas już teraz!
Pożary samochodów elektrycznych różnią się od podpaleń zwykłych silników spalinowych. Przede wszystkim pożar wywołuje potężne zwarcie w instalacji elektrycznej, zamieniając w skrajnych przypadkach wnętrze samochodu w płonącą trumnę bez wyjścia. Z uwagi na konstrukcję ogniw bateryjnych, gaszenie takiego pożaru trwa bardzo długo, co znacznie zwiększa zapotrzebowanie na wodę.
W związku z tym, często pozostawia się taki pojazd by samoczynnie się dopalił, co może potrwać nawet kilka, a nawet kilkanaście godzin. W trakcie spalania baterii litowo-jonowej, do atmosfery i gleby przedostaje się mieszanka toksycznych gazów, pyłów i par metali ciężkich.
Większościowym udziałowcem Volvo jest chiński Geely. Z kolei akumulatory wyprodukowała spółka joint venture wspieraną przez Geely, znaną jako Shandong Geely Sunwoda Power Battery Co.
Źródło: dorzeczy.pl / własne PCh24.pl
PR
Samochód…katapultuje baterię. Osobliwe rozwiązanie problemu pożarów „elektryków”