Dzisiaj

W razie wojny ewakuacja Warszawy poważnie zagrożona. Problemem… autobusy elektryczne

(fot. pixabay.com / Surprising_Media)

Przeprowadzona w ostatnim roku symulacja ewakuacji Warszawy budzi poważne obawy. Okazuje się bowiem, że w przypadku wojny sprawna ewakuacja stolicy nie jest możliwa. Główną przeszkodą są… autobusy elektryczne. Jak donosi portal Niezalezna.pl, władze miasta miały przestraszyć się do tego stopnia, że szybko postanowiono zakupić aż 120 autobusów spalinowych.

W marcu 2026 roku pojazdy elektryczne stanowiły jedynie ok. 13-15 proc. floty Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie (MZA). W warunkach wojennych tyle jednak wystarczy, aby działania związane z ewakuacją ludności mogły zostać sparaliżowane.

W przypadku ataku wroga należy bowiem liczyć się z tym, że jego pierwszym celem będzie uderzenie w infrastrukturę krytyczną, co może spowodować odcięcie od energii elektrycznej. Niemożliwe stałoby się wówczas naładowanie autobusów elektrycznych, a nawet przy pełnych akumulatorach mają one niewielki zasięg, zmniejszający się nawet o 30-40 proc. w przypadku mrozów.

Wesprzyj nas już teraz!

To jednak nie koniec. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że rozładowane autobusy elektryczne mogłyby zablokować szlaki komunikacyjne, powodując gigantyczne zatory, paraliżując akcję ewakuacyjną oraz utrudniając przejazd wojska.

Z informacji, do których dotarł portal Niezalezna.pl wynika, że władze stolicy miały do tego stopnia przestraszyć się wstępnych wyników symulacji, że już w sierpniu 2025 r. Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM) rozpisał przetarg na zakup aż 120 autobusów z silnikami diesla. Pojazdy te mają być specjalnie przystosowane do działań ewakuacyjnych poprzez możliwość szybkiego montażu w ich wnętrzach czterech noszy dla rannych. Podobne działania podjął też Wrocław, decydując się jesienią 2025 r. na dzierżawę aż 100 nowych autobusów spalinowych.

Portal donosi, że po warszawskiej symulacji nieoficjalnie zadecydowano, że autobusów elektrycznych nie będzie się w ogóle uwzględniać przygotowując plany ewakuacyjne miast.

Należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny szczegół, a mianowicie, że w niektórych polskich miastach jeżdżą autobusy chińskiej marki Yutong, i to w dużej liczbie. Przeprowadzone w Norwegii testy wykazały, że pojazdy te posiadają moduły z kartą SIM, umożliwiające w teorii… możliwość zdalnego zatrzymania autobusu przez producenta. Nie trzeba chyba wyjaśniać, w jaki sposób może to zostać wykorzystane w razie wojny.

Mimo tak wielu wątpliwości związanych z „elektrykami”, polskie miasta są prawnie zmuszane do ich kupowania. Zgodnie z nowelizacją ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, gminy mające ponad 100 tys. mieszkańców muszą od 2026 roku kupować wyłącznie autobusy zeroemisyjne. I tak np. w przypadku głównego operatora w Krakowie pojazdy te stanowią blisko 20 proc. floty.

Powody do obaw mają szczególnie mieszkańcy Lublina. W mieście znajdującym się tak blisko wschodniej granicy i mogącym stać się pierwszym celem potencjalnego uderzenia, pojazdy zeroemisyjne (autobusy elektryczne i trolejbusy) stanowią już ponad 30 proc. całego taboru komunikacji miejskiej. Jeszcze gorsza sytuacja jest w Siedlcach, leżących przecież w połowie drogi z białoruskiego Brześcia do Warszawy. Informator portalu Niezalezna.pl donosi, że „elektryki” stanowią tam prawie 40 proc. floty.

Źródło: niezalezna.pl, wpolityce.pl

AF

Chińskie pojazdy z „bezpiecznikiem”? Producent zdalnie wyłączy Ci auto!

Izraelska armia z zakazem korzystania z chińskich samochodów. Poważne obawy o cyberbezpieczeństwo

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 69 636 zł cel: 500 000 zł
14%
wybierz kwotę:
Wspieram