30 stycznia 2013

Jak podaje cnn.com, minister obrony Egiptu wyraził zaniepokojenie napiętą sytuacją w tym kraju. Zdaniem gen. Abdul al-Sisi Fattaha trwający konflikt między różnymi siłami politycznymi może doprowadzić do upadku państwa i zagraża przyszłym pokoleniom. W kraju trwają protesty przeciwko związanemu z Bractwem Muzułmańskim prezydentowi Mohhamedowi Mursiemu.


We wtorek doszło do kolejnych walk z policją i oddziałami wojskowymi. Przeciwko protestującym użyto gazu łzawiącego. Przeciwnicy rządu zignorowali godzinę policyjną ustanowioną przez Mursiego, tymczasem zakaz opuszczania domów w godzinach nocnych obowiązuje w prowincjach Port Said, Suez i Ismailia. Rząd zdecydował się na ten krok z powodu rozpoczętych w ostatni piątek starć, w których zginęło już co najmniej 7 osób. Najintensywniejsze zamieszki rozpoczęły się w sobotę. Bezpośrednią przyczyną było ogłoszenie wyroku śmierci na 21 mieszkańcach Port Saidu, z powodu ich roli w ubiegłorocznych zamieszkach kibicowskich. Port Said od dziesięcioleci jest skonfliktowany ze stolicą Egiptu – Kairem. W ciągu dwóch dni po ogłoszeniu wyroku zginęło co najmniej 38 osób. Mimo to egipski minister obrony zaprzeczył, jakoby przeciwko demonstrantom użyto ostrej amunicji.

Egipski minister spraw wewnętrznych Mohamed Ibrahim wyraził w niedzielę swoje zrozumienie dla policji. – Stoicie wobec bezprecedensowej i systematycznej przemocy – powiedział do policjantów Morsi. – Wasze bezpieczeństwo podczas tych konfrontacji jest naszym celem – dodał. Do protestów przeciwko Mursiemu przyłączyli się też anarchiści z Czarnego Bloku, co dało rządowi argument w postaci twierdzenia, że za buntem stoją organizacje terrorystyczne.

Tymczasem ilość ofiar zaniepokoiła Navi Pillay, Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka. Potępiła ona przemoc i wezwała do dialogu między stronami. „Podczas gdy zginęło 2 policjantów, wszystko wskazuje na to, że większość ofiar śmiertelnych jest efektem użycia przez władze ostrej amunicji i nadmiernego zastosowania gazu łzwiącego. Ponadto aż 25 kobiet protestujących na placu Tahrir w Kairze było molestowanych seksualnie, w niektórych wypadkach przy użyciu poważnej przemocy”, głosi oświadczenie autorstwa przedstawicielki ONZ.  

Źródło:edition.cnn.com

Marcin Jendrzejczak

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie