Raport o poczynaniach byłego kardynała McCarricka, sprawa kardynała Henryka Gulbinowicza, cisza wokół wstrząsającej książki księdza profesora Dariusza Oko… Goście poniedziałkowej audycji „Warto Rozmawiać” komentowali najnowszą odsłonę gigantycznego zgorszenia dokonującego się w Kościele za sprawą tak zwanej lawendowej mafii.
Wesprzyj nas już teraz!
Na wstępie programu zepchniętego przez szefostwo Telewizji Polskiej do niszowego kanału TVP3 ksiądz dr hab. Robert Skrzypczak zwrócił uwagę, że najwięcej do powiedzenia o opublikowanym przez Watykan raporcie w sprawie Mc Carricka mają dziś redaktorzy albo politycy reprezentujący opcję skrajnej lewicy. Sedno ich narracji sprowadza się do stwierdzeń, że to na papieżu Janie Pawle II spoczywa odpowiedzialność za skandal pedofilii wśród duchowieństwa katolickiego. Ojciec Święty rodem z Polski rzekomo nic w sprawie zgorszenia nie robił, krył zwyrodnialców przebranych w sutanny, zaś wspomniany dokument o skompromitowanym McCarricku ma pogrążać i ostatecznie demaskować papieża Wojtyłę.
Tymczasem z blisko 500-stronicowego raportu opublikowanego w językach angielskim i włoskim wynika co najwyżej, iż Jan Paweł II otrzymywał na temat amerykańskiego ex-hierarchy sprzeczne informacje, które jeśli nawet mówiły o niemoralnym prowadzeniu się ówczesnego kardynała, to nie znajdowały potwierdzenia ani w wiarygodnych zeznaniach ofiar, ani opiniach biskupów dobrze McCarricka znających. Ci ostatni rysowali raczej bardzo pozytywny wizerunek człowieka, którego cechowała niezwykła zdolność pozyskiwania sobie ludzi, nawiązywania kontaktów, a także świetne kontakty z Białym Domem i innymi prominentnymi czy wpływowymi osobami i środowiskami.
– Wyłania się z tego dokumentu taki obraz, że papież cały czas się waha, rozważa – wskazywał ksiądz Skrzypczak.
Historyk, pisarz i publicysta, profesor Grzegorz Kucharczyk zwrócił uwagę, że Jan Paweł II nominując biskupa Waszyngtonu, wobec braku przekonujących dowodów jego winy, prawdopodobnie zasugerował się faktem, że komunistyczne służby specjalne lubowały się w konstruowaniu intryg wymierzonych w niewygodne dla siebie postaci. Ofiarą takich prowokacji padł zresztą sam, w czasach swego pasterzowania w Krakowie.
W opinii profesora Kucharczyka, dowodem na czyste intencje papieża w kwestii zwalczania homo-mafii w Kościele, była błyskawiczna i jednoznaczna reakcja na informacje uzyskane od prof. Wandy Półtawskiej w prawie arcybiskupa Juliusza Paetza.
Kwestią do wyjaśnienia pozostaje zagadka tak błyskotliwej, wieloletniej kariery McCarricka. Musiał być on „kryty” przez całą sieć wpływowych w Watykanie osób.
Pisarz i publicysta Grzegorz Górny zwrócił uwagę, iż nie tylko Jan Paweł II i Benedykt XVI mieli problem z zapanowaniem nad złymi tendencjami w Kurii rzymskiej. Ofiarą dezinformacji pada również Franciszek, który uległ na przykład fałszywym głosom wybielającym jednego z chilijskich hierarchów, później jednak wycofał się z popierania go i przyznał do własnego błędu.
Także kardynał Angelo Becciu, do niedawna trzecia osoba w strukturach Stolicy Apostolskiej, utracił sprawowane godności dopiero po długim czasie, w którym bezkarnie nadużywał zaufania i doprowadził do skandali finansowych, dopuszczając się korupcji.
Klasycznym już przykładem ofiary intryg w sercu Watykanu jest kardynał George Pell, uniewinniony niedawno po wielu miesiącach pobytu w więzieniu, gdzie przebywał niesłusznie skazany za niepopełnione winy.
Uczestnicy programu wskazali na „wielkich nieobecnych” raportu w sprawie Mc Carricka, w tym byłego nuncjusza w Stanach Zjednoczonych Carla Marię Vigano, a także papieża Benedykta XVI. Choć mieliby z pewnością wiele do powiedzenia w sprawie byłego metropolity Waszyngtonu, autorzy dokumentu nie zwrócili się do nich o złożenie świadectw.
W wypowiedzi dla „Warto Rozmawiać” ksiądz Marek Dziewiecki napiętnował bolesne konsekwencje działalności „tęczowej mafii”: uwiąd działalności formacyjnej, blokowanie aktywności gorliwych duchownych, skazy na wizerunku Kościoła. Jak zauważył, opublikowana niedawno książka „Lawendowa mafia” księdza prof. Dariusza Oko nie wywołała w Polsce gorącej dyskusji, gwałtownych reakcji, polemik ani sądowych pozwów mimo, że wymienia nazwiska i skandaliczne postępki gorszycieli.
Jednak w przekonaniu ks. Dziewieckiego, działalność tęczowego lobby w sutannach musi być dla dobra wspólnoty wiernych zdemaskowana i przerwana. Wciąż czekamy na świętego Piotra Damianiego naszych czasów. Wspomniany wielki człowiek Kościoła przyczynił się walnie w XI stuleciu do uzdrowienia struktur duchowieństwa, pomagając papieżowi Grzegorzowi VII przywrócić moralne priorytety wśród księży czy zakonników.
Źródło: TVP3
RoM