Watykański trybunał apelacyjny 17 marca br. unieważnił proces przeciwko kardynałowi Angelo Becciu i innym osobom w Watykanie oskarżonym o malwersacje finansowe. Trybunał uznał, że zarówno papież Franciszek, jak i jego prokuratorzy dopuścili się błędów proceduralnych, oskarżając kardynała i inne osoby o domniemane przestępstwa finansowe. Co istotne, trybunał po raz pierwszy zakwestionował jurysdykcję papieża, który miał załamać procedury.
W grudniu 2023 r. zapadł wyrok watykańskiego sądu pierwszej instancji, skazujący byłego watykańskiego sekretarza stanu na 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, brokera Gianluigi Torzi na 6 lat, finansisty Mincione na 5 lat, Crasso na 7 lat, Fabrizio Tirabassi na 7 lat, Cecilii Marogna na 3 lata pozbawienia wolności.
Kardynał Becciu pozbawiony został także możliwości pełnienia jakichkolwiek funkcji publicznych bezterminowo i miał zapłacić grzywnę w wysokości 8000 euro. Proces dotyczył zarządzania funduszami Sekretariatu Stanu, a dokładniej chodziło o tak zwaną aferę związaną ze sprzedażą Pałacu Londyńskiego. Po południu w sobotę 16 grudnia 2023 r., około godziny 16:05, wyrok został odczytany przez przewodniczącego Trybunału Watykańskiego, Giuseppe Pignatone, w sali Muzeów Watykańskich.
Wesprzyj nas już teraz!
Pozostali oskarżeni – poza karami pozbawienia wolności – mieli również zapłacić grzywny. Na przykład sąd zobowiązał René Brülharta i Tommaso Di Ruzzy, odpowiednio byłego prezesa i dyrektora Urzędu Informacji Finansowej (AIF) Stolicy Apostolskiej do zapłaty 1750 euro za niezgłoszenie się do Biura Promotora Sprawiedliwości. Na Enrico Craso, byłego doradcę finansowego Sekretariatu Stanu, sąd nałożył karę 7 lat pozbawienia wolności i 10 tys. euro grzywny oraz bezterminowy zakaz pełnienia funkcji publicznych. Dla finansisty Raffaele Mincione 5 lat i 6 miesięcy plus 8 tys. euro, bezterminowy zakaz pełnienia funkcji publicznych. Dla byłego pracownika biura administracyjnego Sekretariatu Stanu, Fabrizio Tirabassi 7 lat pozbawienia wolności i 10 tys. euro grzywny, bezterminowy zakaz pełnienia funkcji publicznych.
Dla prawnika Nicoli Squillace, po uwzględnieniu ogólnych okoliczności łagodzących, rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności, kara zawieszona na pięć lat. Dla maklera Gianluigiego Torzi 6 lat i 6 tys. euro grzywny, plus bezterminowy zakaz pełnienia funkcji publicznych i poddanie się specjalnemu nadzorowi przez rok na mocy artykułu 412 kodeksu karnego. Trzy lata i dziewięć miesięcy dla menager Cecilii Marogna oraz pozbawienie praw publicznych na ten sam okres. Grzywna w wysokości 40 tys. euro dla jej firmy Logsic Humanitarne Dejavnosti. Wiele przestępstw oskarżonej zostało przekwalifikowanych.
Trybunał Państwa Watykańskiego wydał wyrok po 86 rozprawach. Jednak, skutecznie się od niego odwołali oskarżeni. Trybunał Apelacyjny w 16-stronicowym orzeczeniu orzekł, że Franciszek i watykańscy prokuratorzy dopuścili się błędów proceduralnych, które unieważniły pierwotny akt oskarżenia przeciwko kardynałowi Angelo Becciu i innym osobom, a także wymagają przeprowadzenia ponownego procesu. Sąd wyznaczył nawet datę jego rozpoczęcia na 22 czerwca.
Zdaniem adwokatów obrony, to rozstrzygnięcie ma ogromne znaczenie, jeśli nie wręcz historyczne. Zakwestionowało bowiem akt papieża. Orzeczenie jest zwycięstwem obrony i ciosem dla prokuratorów watykańskich. Prawnicy Becciu skarżyli się, że obrona od samego początku była niesprawiedliwie traktowana. „Dowodzi ono, że od samego początku mieliśmy rację, podnosząc kwestię naruszenia prawa do obrony i domagając się poszanowania prawa, aby zapewnić sprawiedliwy proces” – wskazali w oświadczeniu prawnicy Becciu, Fabio Viglione i Maria Concetta Marzo.
Podczas rozpraw poruszano między innymi sprawę inwestycji watykańskiej w wysokości 350 milionów euro (413 milionów dolarów) w londyńską nieruchomość. Prokuratorzy zarzucili pośrednikom i watykańskim dostojnikom wyłudzenie od Stolicy Apostolskiej dziesiątek milionów euro w postaci opłat i prowizji za nabycie nieruchomości, a następnie wyłudzenie od Stolicy Apostolskiej 15 milionów euro za oddanie nad nią kontroli.
Dwa główne wątki śledztwa odnosiły się do byłego szefa watykańskiej dyplomacji, kard. Becciu, który był nawet typowany na papieża. Wszyscy oskarżeni utrzymywali swoją niewinność. Przy okazji procesu co rusz wypływały niechciane rewelacje na temat – jak to komentuje magazyn „Crux” – „papieskich okupów płaconych islamskim bojownikom, zemsty watykańskiej, szpiegostwa i innych brudów Stolicy Apostolskiej”.
Prawnicy Becciu narzekali, że prokuratorzy nie przekazali obronie wszystkich dowodów, naruszając tym samym prawo do rzetelnego procesu. Prokuratorzy utajnili niektóre dokumenty, zapisy rozmów telefonicznych kluczowego świadka oskarżenia i wiadomości tekstowe argumentując, że takie pominięcia były konieczne dla ochrony tajemnicy innych śledztw.
Obrońcy kardynała zarzucili także nieżyjącemu papieżowi Franciszkowi, który podpisał cztery tajne dekrety, że przyznał prokuratorom szerokie uprawnienia do prowadzenia śledztw, przez co naruszono prawo oskarżonych do rzetelnego procesu. Sami oskarżeni dowiedzieli się o ich istnieniu dopiero tuż przed rozpoczęciem procesu, ponieważ nigdy nie zostały one opublikowane.
Sąd apelacyjny zgodził się z argumentami obrony, wskazując, że jeden z dekretów Franciszka, zezwalający prokuratorom na prowadzenie postępowania bez nadzoru sędziego wstępnego, był nieskuteczny, ponieważ nie został opublikowany. Sąd orzekł również, że nieprzekazanie przez prokuratorów watykańskich wszystkich dowodów obronie unieważniło pierwotny akt oskarżenia.
Kwestia orzeczenia przeciwko dekretowi Franciszka może mieć daleko idące konsekwencje, podważające działania prokuratorów wynikające z uprawnień nadanych im przez zmarłego papieża. Co istotne, to na podstawie jednego z dekretów aresztowano w czerwcu 2020 roku maklera Gianluigiego Torziego, który był przetrzymywany w koszarach watykańskich przez 10 dni bez postawienia zarzutów i nakazu sądowego. Wówczas zajęto także jego telefony i laptopa.
Obrońcy oskarżonych nie mają wątpliwości, że to „historyczna decyzja Sądu Apelacyjnego, który po raz pierwszy w historii Watykanu orzekł, że reskrypt papieski jest nieważny i nieważny z powodu braku jego publikacji”, co ich zdaniem „skutkuje całkowitą nieważnością całego śledztwa i procesu”. Mają oni nadzieję, że ostatecznie uda im się szybko zakończyć proces „wyrokiem w dużej mierze uniewinniającym”.
Trybunał, na którego czele stoi arcybiskup Alejandro Arellano Cedillo, nakazał prokuratorom watykańskim złożenie całej dokumentacji „w oryginalnej formie” do 30 kwietnia. Obronie dał czas do 15 czerwca na przygotowanie wniosków przed rozpoczęciem nowego procesu 22 czerwca.
„Crux” zauważa, że „był to drugi poważny cios dla prokuratorów od czasu rozpoczęcia fazy apelacyjnej w zeszłym roku”. W styczniu najwyższy Sąd Kasacyjny Watykanu podtrzymał decyzję sądu niższej instancji o całkowitym odrzuceniu apelacji prokuratora w pierwszym procesie, ponieważ prokurator Alessandro Diddi popełnił kompromitujący błąd proceduralny, typowy dla nowicjusza.
Diddi wycofał sprzeciwy wnoszone przez wiele miesięcy i zrezygnował z prowadzenia sprawy, obawiając się możliwości, że Sąd Kasacyjny nakaże jego usunięcie.
Prokurator skompromitował się między innymi tym, że był zaangażowany w zakulisowe działania mające na celu „namierzenie Becciu”. Ujawnione kompromitujące rozmowy za pośrednictwem komunikatora Whats App sugerowały także wątpliwe postępowanie policji watykańskiej, prokuratorów watykańskich i samego papieża.
„Crux” przypomina, że decyzja Sądu Apelacyjnego została wydana zaledwie kilka dni po tym, jak papież Leon XIV zainaugurował watykański rok sądowy. Obecny papież, który jest kanonistą, spotkał się w sobotę z sędziami i prokuratorami nadzorującymi aparat sądowniczy Państwa Watykańskiego, kierującego się własnym, specyficznym kodeksem prawnym, inspirowanym stuletnim kodeksem włoskim i wewnętrznym prawem kanonicznym Kościoła.
W swoim wystąpieniu Leon akcentował kwestię zasady sprawiedliwości, bez której nie ma mowy o budowaniu jedności w Kościele. Sędziowie muszą poszukiwać prawdy i kierować się miłością bliźniego. Bez sprawiedliwości nie ma wiarygodności instytucji. – Przestrzeganie gwarancji proceduralnych, bezstronność sędziego, skuteczność prawa do obrony i rozsądny czas trwania postępowania to nie tylko techniczne instrumenty procesu sądowego. Stanowią one warunki, dzięki którym wykonywanie funkcji sądowniczej zyskuje szczególny autorytet i przyczynia się do stabilności instytucjonalnej – wskazał papież Leon.
Portal „The Pillar” zastanawia się, co to orzeczenie watykańskiego trybunału oznacza dla suwerenności papieskiej i samego kardynała Becciu. Sugeruje bowiem, że „wyrok ten wydaje się poddawać papieskie akty rządzenia procedurze kontroli sądowej w państwie-mieście”.
Zauważa, że „Stwierdzając, iż prokuratorzy nie mieli prawa do utajniania ustaleń pierwotnego śledztwa w sprawie londyńskiego skandalu nieruchomościowego, sędziowie zarządzili w istocie nietypowy proces apelacyjny, otwierając pierwotne śledztwo i zarzuty na nowe postępowanie sądowe”. Jednak, „jeszcze bardziej wstrząsające było orzeczenie sądu, że reskrypt papieża Franciszka, upoważniający do pierwotnego śledztwa w 2020 roku, był w istocie nieważnym prawem, a nie pojedynczym przywilejem lub dyspensą udzieloną prokuratorom”.
Jest to pierwsze tego rodzaju, przynajmniej w czasach nowożytnych, orzeczenie, które poddało papieskie akty rządzenia zwykłej procedurze kontroli sądowej. Może to mieć wpływ na sposób sprawowania władzy papieskiej w Watykanie.
Cztery reskrypty, o których jest mowa w procesie, obejmowały dwa akty papieskie z 2 lipca 2019 roku. Pierwszy z nich upoważniał urzędników Instytutu Dzieł Religijnych, watykańskiego banku komercyjnego, do prowadzenia własnych, poufnych dochodzeń wewnętrznych, a w szczególności zwalniał ich z obowiązku informowania innych władz watykańskich, zwłaszcza urzędników Sekretariatu Stanu, przekazując swoje ustalenia Urzędowi Promotora Sprawiedliwości.
Drugie upoważniło prokuraturę miasta-państwa do prowadzenia własnego śledztwa w trybie „postępowania uproszczonego” z możliwością podjęcia wszelkich „środków zapobiegawczych” uznanych za niezbędne.
Trzeci reskrypt z 5 lipca, wyraźnie upoważniał do elektronicznego nadzoru podejrzanych, a czwarty, z 13 lutego 2020 roku, przedłużył poprzednie upoważnienie do podsłuchu o dodatkowe 60 dni.
Sędziowie oddalili wszystkie skargi przeciwko trzem reskryptom, rozpatrując jedynie argument przeciwko upoważnieniu z 2 lipca 2019 r. dla Urzędu Promotora Sprawiedliwości. Uznali oni bowiem, że ów akt papieża Franciszka został przedstawiony jako „reskrypt”, a w istocie był aktem ustawodawczym i dlatego wymagał opublikowania. Reskrypty jako akty wykonawcze, udzielają konkretnej dyspensy od pewnego aspektu prawa, a akty prawne wymagają innych kroków proceduralnych, by wejść w życie.
Zdaniem sędziów, kiedy papież Franciszek nakazał, aby „w przypadku niezbędnych działań dochodzeniowych Biuro Promotora Sprawiedliwości prowadziło postępowanie w trybie uproszczonym”, wprowadził tym samym „nowatorski” przepis „w porównaniu z przepisami obowiązującymi w tamtym czasie”, które wymagały przeprowadzenia formalnego dochodzenia.
„W związku z tym, jak słusznie stwierdził Sąd, niniejszy Reskrypt należy uznać za mający charakter ustawodawczy. Właśnie ze względu na jego bezpośredni i natychmiastowy wpływ na obecny system prawny, powinien on zostać opublikowany lub przynajmniej podany do wiadomości tych, wobec których przyjęto akty lub przepisy, które opierały się na nim” – napisano w orzeczeniu.
Sędziowie uznali, że Franciszek stworzył nową kategorię prawną i w związku z tym musiał publicznie ogłosić zmianę, nawet jeśli nie wyjaśnił, że robi to w konkretnym przypadku, a nawet utajnił, kto i dlaczego korzysta z nowego prawa.
„Brak publikacji Rescriptum z 2 lipca 2019 r. wpłynął na legalność niektórych środków śledczych podjętych na jego podstawie” – orzekło trzech sędziów.
Prawnicy podnoszą, że orzeczenie jest „wysoce kontrowersyjne”, gdyż może podważać fundamentalną zasadę prawa kanonicznego dotyczącą papieskich aktów rządzenia, które nie podlegają żadnemu zaskarżeniu ani kontroli prawnej.
Sąd jednak zastrzegł, że „ustalenia te nie wpływają i nie mogłyby wpływać na wartość i charakter Reskryptów. Stanowią one w istocie legalną formę wyrażenia uprawnień Najwyższego Papieża, któremu artykuł 1 Ustawy Zasadniczej z dnia 26 listopada 2000 r. (obowiązującej w momencie wydania Reskryptów) przyznaje pełnię władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej”.
Czy zatem orzeczenie Trybunału Apelacyjnego zakwestionowało te uprawnienia papieża? Orzeczenie bowiem sugeruje, że reskrypt niekoniecznie jest reskryptem tylko dlatego, że papież tak twierdzi i odrębny organ sądowy ma prawo uznać je za proceduralnie nieskuteczne. Ta koncepcja sądowej kontroli bezpośrednich aktów papieskiego rządzenia – ze względów proceduralnych – z pewnością rozpali debatę prawników i nie tylko na temat jurysdykcji papieża.
Co istotne, sam kard. Becciu podnosił w trakcie procesu, że lekcja płynąca z postępowania przeciwko niemu jest taka, że „konieczne będzie wyjaśnienie sposobu sprawowania władzy papieskiej”. W wywiadzie udzielonym w 2024 r. domagał się wręcz całkowitego odsunięcie papieża od doczesnego zarządzania Państwem Watykańskim. Mówił: „To znaczy, że nie powinien już być głową państwa”.
Póki co papież jest głową Państwa Watykańskiego. Papież Leon wskazuje, że „W kontekście Państwa Watykańskiego zadanie wymierzania sprawiedliwości nabiera szczególnie istotnego znaczenia” i „Wymiar sprawiedliwości nie ogranicza się bowiem do rozstrzygania sporów, lecz przyczynia się do ochrony porządku prawnego i wiarygodności instytucji”.
„W systemie prawnym takim jak Państwo Watykańskie – które służy misji Następcy Piotra poprzez ochronę niezależności Stolicy Apostolskiej, również na arenie międzynarodowej – funkcja ta nabiera jeszcze większego znaczenia” – zaznaczył Leon.
Źródła: cruxnow.com / pillarcatholic.com / vaticannews.va
AS