Dzisiaj

Watykański urzędnik wzywa do rozszerzenia legalnych ścieżek migracji

(fot. PCh24.pl )

Kardynał Fabio Baggio z Bassano del Grappa, podsekretarz watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, który odpowiada za politykę migracyjną Stolicy Apostolskiej właśnie wezwał do rozszerzenia kanałów legalnej migracji, aby ograniczyć migrację nielegalną.

Duchowny odpowiedzialny za nadzór nad badaniami i reakcją Watykanu na globalne zjawisko migracji uważa, że tylko poprzez rozszerzenie legalnych dróg migracji można poradzić sobie ze zjawiskiem masowego napływu nielegalnych przybyszy. Potępił także fałszywą „negatywną narrację” na temat działalności Kościoła w zakresie przepływów migracyjnych.

W wywiadzie, jakiego udzielił 19 lutego portalowi „National Catholic Reporter” zapewnił, że podobne stanowisko jak on zajmuje papież Leon XIV, który miał sprawę migracji uczynić „kamieniem węgielnym swojego pontyfikatu”.

Wesprzyj nas już teraz!

Kardynał zaprzeczył, jakoby Kościół angażował się w kwestie związane z migracją, ponieważ zabiega o finansowanie od rządów. Zaznaczył, że przybysze o nieuregulowanym statusie są „dziećmi Bożymi i osobami pukającymi do drzwi miłosierdzia naszych wspólnot”. Nie wolno ich dyskryminować.

Duchowny wcześniej pełnił posługę w Buenos Aires, gdzie był dyrektorem biura ds. duszpasterstwa migrantów w archidiecezji. To tam wszedł w bliższe kontakty z przyszłym papieżem Bergoglio, który koncentrował się na najuboższych i marginalizowanych, bardzo często skupiających się w dzielnicach slumsów. Były one gęsto zaludnione przez migrantów. W 2016 r. papież Franciszek mianował Baggio podsekretarzem Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, by przewodził sekcji ds. migrantów i uchodźców.

Obecnie kardynał widzi wyraźne różnice, jeśli chodzi o sposób interpretowania przepływów migracyjnych, co ma wynikać m.in. z procesów globalizacji, ułatwiających migrację. – Globalizacja sprawiła, że wiele krajów, które wcześniej nie były krajami wyjazdu, tranzytu ani przyjazdu, stało się nimi. Podróże stały się tańsze i łatwiejsze. Wzrosła również ich atrakcyjność, zwłaszcza dla migrantów o szczególnych kwalifikacjach, tzw. pracowników umysłowych, specjalistów. Muszę powiedzieć, że w ciągu ostatnich 10-20 lat przymusowa migracja ogromnie wzrosła. Widzimy, że coraz więcej osób jest zmuszonych opuścić swoje terytoria z powodu konfliktów. Wzrosła liczba osób przesiedlonych z powodu klęsk żywiołowych i kryzysu klimatycznego, którego doświadczamy – uważa watykański urzędnik.

Dodał, że z powodu nasilenia migracji „w niektórych społecznościach i krajach pojawiła się reakcja, którą można by nazwać negatywną”. – Odbierają one ten wzrost – zwłaszcza w odniesieniu do migrantów przymusowych, którzy przybywają bez formalnych procedur, takich jak wizy czy paszporty – i postrzegają ich jako poważne zagrożenie – tłumaczył.

Kardynał ubolewał z powodu wzrostu negatywnej narracji na temat obcokrajowców, chociaż przyznał, że zawsze ona istniała „w innych momentach masowych migracji, na przykład pod koniec XIX wieku czy po II wojnie światowej”. Sprzeciw był podyktowany obawami masowym napływem przybyszy do społeczności, które nie były przygotowane na nie, obawiając się kryzysu tożsamości, nadejścia nowych kultur i religii. Jednak, duchowny dodał, że te obawy „mogą być wyolbrzymiane i zaostrzane przez narracje koncentrujące się wyłącznie na kwestiach negatywnych: braku integracji, przestępczości, terroryzmie, by wymienić tylko kilka”.

Skupienie uwagi wyłącznie na tych aspektach prowadzi do wytworzenia się zasadniczo negatywnego obrazu migranta i uchodźcy – przekonywał, dodając, że taka narracja prowadzi do dyskryminacji. Przestrzegał przed językiem, jakiego używa się w stosunku do migrantów, sugerując, że są „nielegalni”.

Dziś podmiot, migrant, zaginął, a ludzie mówią tylko o „nielegalnych”, i wszyscy wiedzą, o czym mówimy. Jakby jedynymi osobami łamiącymi prawo byli migranci, którzy nielegalnie wjeżdżają do kraju. Ale czy ktoś, kto przejeżdża na czerwonym świetle, jest nielegalnym kierowcą? Dlaczego tylko ta kategoria [migracja] jest etykietowana jako nielegalna, skoro istnieje wiele innych, o wiele poważniejszych formach? Mamy do czynienia z językiem, który sam w sobie jest narzędziem, powiedzmy, podsycania lub pogłębiania strachu – ocenił.

Hierarcha przypomniał, że „na świecie jest mniej więcej 280 milionów migrantów międzynarodowych. Zdecydowana większość z nich posiada dokumenty, legalnie przebywa w krajach zamieszkania, pracuje i jest zintegrowana. Jednak niewielka grupa osób przebywających w nieuregulowanych warunkach lub jeszcze mniejsza grupa przestępców wydaje się nabierać coraz większego znaczenia, a przynajmniej determinować postrzeganie migrantów przez większość ludzi”.

Duchowny dopytywany o to, w jaki sposób katolicy powinni stosować nauczanie Kościoła dotyczące domniemanego obowiązku przyjmowania cudzoziemców „w takim stopniu, w jakim są w stanie”, odparł, że napisano na ten temat już wiele artykułów. Przywołał jednak wytyczne w sprawie uchodźców i migrantów z 2018 r. przygotowane przez Watykan w związku z przygotowaniami do zawarcia globalnych porozumień ONZ, swoją drogą nie zostały one sfinalizowane. Stolica Apostolska opracowała „20 punktów działania”, w których „zajęto się, z różnych perspektyw, kwestią pogodzenia praw i obowiązków nałożonych przez konwencje międzynarodowe”.

Suwerenność narodowa każdego kraju i prawo do monitorowania oraz identyfikowania wszystkich osób, które proszą o dostęp, a nawet do odmowy dostępu w przypadku zagrożenia, nigdy nie były kwestionowane. Myślę, że nigdy nie było to przedmiotem debaty. Problem polega na stworzeniu alternatyw dla nieuregulowanych przepływów ludzi, ponieważ środki ograniczające mogą czasami przynieść odwrotny skutek. Zamiast spowolnić migrację, otwierają tylne drzwi – tłumaczył.

Jednocześnie zastrzegł, że „Kościół nie sprzyjał nielegalnej imigracji” i „nie sądzi, aby kiedykolwiek istniał dokument mówiący: ‘Tak, sprzyjajmy nielegalnej imigracji’”. – Zawsze twierdziliśmy, że aby zwalczać nielegalną imigrację, która często jest wykorzystywana dla zysku przez agentów imigracyjnych, handlarzy ludźmi itd., należy rozszerzać regularne korytarze migracyjne. Te legalne przepływy migracyjne zawsze istniały w historii i w pewnych momentach historycznych, ale z powodu strachu, nie są już uważane za wykonalne – wskazał.

I dalej wyjaśniał stanowisko Watykanu: – Jesteśmy przekonani, że należy zwrócić szczególną uwagę na tych, którzy pukają do drzwi jako migranci przymusowi. Istnieje Konwencja Genewska, która zobowiązuje nas do zwracania uwagi na te osoby, przynajmniej muszą to robić sygnatariusze konwencji. Drugą, równie ważną kwestią jest to, jak ludzie są traktowani. Nikt nie traci swoich praw. Prawa podstawowe pozostają prawami podstawowymi. Trzecią ważną kwestią jest to, że dana osoba nie jest sama, ale częścią rodziny. Stąd nasze naleganie na łączenie rodzin, aby rodziny mogły pozostać zjednoczone. I wreszcie, nawet osoby w nieuregulowanej sytuacji: choć należy je prowadzić w kierunku jej uregulowania, są dziećmi Bożymi i osobami pukającymi do drzwi miłosierdzia z naszych wspólnot. Nie wolno ich dyskryminować w tej miłości. Należy im zawsze towarzyszyć w procesie legalizacji, który, mamy nadzieję, będzie coraz częściej oferowany, ponieważ ostatecznie przyznanie wizy lub paszportu jest w dużej mierze kwestią administracyjną – mówił hierarcha.

Watykański urzędnik był indagowany o to w jaki sposób Kościół może odpowiedzieć na zarzuty dotyczące zbytniego zaangażowania politycznego w kontekście migracji. 

Odpowiedziałbym tak jak wyjaśnił [Jacques] Maritain [francuski filozof i teolog katolicki]: Nie jesteśmy aktorami politycznymi, ponieważ jesteśmy chrześcijanami, ale jesteśmy polityczni jako chrześcijanie. Innymi słowy, kiedykolwiek angażujemy się w sferę polityczną, nie robimy tego dlatego, że jesteśmy chrześcijanami reprezentującymi partię polityczną, ale czynimy to jako chrześcijanie, kierując się zasadami katolickiej nauki społecznej, zasadami, od których nie możemy się zwolnić i których nie możemy pominąć, pełniąc nasze obowiązki publiczne, ponieważ stanowią one etyczny i moralny przewodnik naszego życia. Mówiąc jaśniej: nigdy nie przestaję być ochrzczonym uczniem Jezusa Chrystusa. Podstawowym prawem dla mnie jest zawsze prawo Ewangelii. Dlatego będę się starał, aby było ono zawsze obecne przy interpretowaniu prawa w takiej czy innej sytuacji – kontynuował.

Kardynał Fabio Baggio odpierał także sugestie, jakoby Kościół angażuje się w sprawy migracji, by pozyskać fundusze państwowe. Przekonywał, że wiele inicjatyw „jest realizowanych nawet bez niezbędnych funduszy”, dzięki „dobroczynności naszych wspólnot”. – Wiele usług nie jest w ogóle opłacanych, ponieważ są owocem pracy wolontariuszy, którzy poświęcają się służbie Kościołowi. Tak więc, po raz kolejny, jest to część negatywnej narracji, która być może uwypukla jakiś problem lub poważny przypadek, który mógł istnieć, ale nie oddaje ogólnego obrazu – uważa.

Hierarcha nie zgodził się także z krytyką, jakoby Watykan miał mury i nie wpuszcza za nie migrantów, a żąda od innych państw, aby otworzyły granice dla przybyszy.

Ta krytyka jest, powiedzmy, dość powierzchowna. Watykan to 43 hektary [około 106 akrów] ziemi – Państwo Watykańskie – z, o ile się nie mylę, 600 lub 700 mieszkańcami. Jestem jednym z nich, nawet jeśli nie mieszkam na jego terytorium. Papież Franciszek osobiście odpowiedział na tę krytykę, witając ludzi w Watykanie. Chciałbym przypomnieć, że przyjął niektórych ludzi sprowadzonych korytarzami humanitarnymi wraz ze Wspólnotą Sant’Egidio, a nawet zabrał ze sobą rodziny na pokład samolotu. Ale nie o to chodzi. Odpowiedź Kościoła widać w działaniach Kościoła włoskiego i Kościołów lokalnych na całym świecie, które dążą do tego, aby po uzyskaniu prawnych pozwoleń, zainicjowano procesy towarzyszenia i integracji. Zebraliśmy setki dobrych praktyk, które co roku gromadzimy w niewielkich tomach dostępnych na stronie internetowej w zakładce „Raporty duszpasterskie” – wyjaśniał.

Duchowny odniósł się m.in. do zaangażowania papieża Franciszka w sprawy migracji, który konsekwentnie występował w ich obronie, domagając się przyjęcia globalnych porozumień ułatwiających przepływy migracyjne na całym świecie. Udał się na Lampedusę i uwrażliwił wielu duchownych na te kwestie. Powstało wiele urzędów ds. migrantów i zgromadzenia zakonne zmieniły swoje konstytucje, by uwzględnić migrantów, uchodźców, przesiedleńców i ofiary handlu ludźmi.

Kardynał dodał, że „jeśli weźmiemy pod uwagę całą trajektorię od Rerum novarum, Kościół zawsze był obecny w kluczowych momentach, nawet skodyfikował swoje myślenie, zwłaszcza w konstytucji apostolskiej Exsul Familia Piusa XII”.

– Co ciekawe, papież Leon XIV sam jest migrantem, podobnie jak Bergoglio, z własną historią rodzinną i różnymi elementami kulturowymi. W swoim doświadczeniu misyjnym sam żył jak migrant, podróżując w życiu zakonnym i jako biskup, a następnie przybywając do Rzymu. Uważam, że było to niemal naturalne przygotowanie do kontynuowania tej samej drogi co Franciszek i z tą samą troską [o migrację] – komentował.

Kardynał apelował o jedność w Kościele w sprawach migracji i nie tylko, o „podtrzymywanie komunii kościelnej, bycie zjednoczonymi w tym szczególnym momencie historii”. – Abyśmy nie ulegali pokusom podziałów, ale jednoczyli się coraz bardziej. Jeśli ważna jest miłość do ubogich i ostatnich, wśród których często wymienia się migrantów i uchodźców, to równie ważne jest zaangażowanie na rzecz globalnej sprawiedliwości, sprawiedliwej gospodarki, a jednocześnie troska o nasz wspólny dom – podkreślił.

Hierarcha zauważył, że „papież Leon z pewnością ma inny sposób wyrażania swojego zaniepokojenia niż papież Franciszek”. Słowa Leona XIV są „niezwykle bogate w treść”, a w przypadku Franciszka istotniejsze były gesty. Chociaż różnią się podejścia obu papieży, to „nie różnią się oni merytorycznie”, jeśli chodzi o stosunek do migracji.

Wskazując na wyzwania związane z masowymi przepływami ludzi, kardynał mówił, że „pracują nad tym, aby każdy kraj mógł się rozwijać i gwarantować prawo do nieemigrowania”, jednocześnie „musimy również pracować nad tym, aby migracja stawała się coraz bezpieczniejsza, regularna i uporządkowana, zgodnie z zapisami Global Compact ONZ, aby rodziny mogły być łączone i wszyscy byli traktowani równo”.

Można to osiągnąć jedynie poprzez dialog dwustronny i wielostronny, wdrażając to, co zostało już zapisane w różnych konwencjach, a zwłaszcza w Global Compact. Przede wszystkim jednak człowiek musi być w centrum wszelkich rozważań i planów – konkludował szef watykańskiej polityki migracyjnej.

Źródło: nationalcatholicreporter.org
AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 43 117 zł cel: 500 000 zł
9%
wybierz kwotę:
Wspieram