Dzisiaj

Ważna audiencja Leona XIV. Będą zmiany ws. Mszy trydenckiej?

(PAP/EPA/VATICAN MEDIA HANDOUT)

Papież Leon XIV ewidentnie przygotowuje się do rozstrzygnięcia kwestii tradycyjnej liturgii. 5 marca odbyła się ważna audiencja, która może wyznaczać kierunek działań Ojca Świętego.

O rozwiązaniu problemów narosłych wokół liturgii mówi się od samego początku obecnego pontyfikatu. Wielu kardynałów zapewniało, że papież Leon XIV podejmie jakieś decyzje, tak, aby w jakiejś mierze ułatwić uczestnictwo w tradycyjnej liturgii rzymskiej. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych możliwości zostały silnie ograniczone na skutek motu proprio papieża Franciszka „Traditionis custodes” z 2021 roku.

Na gruncie rozwiązań wprowadzonych przez papieża z Argentyny utrudnione jest odprawianie Mszy w rycie przedsoborowym w kościołach parafialnych czy udzielanie w nim sakramentów. Problemy mają też młodsi księża, którzy chcieliby odprawiać dawną liturgię. W efekcie w wielu kościołach na świecie – jak wspomniano, zwłaszcza w Ameryce, ale również w Polsce – po prostu zlikwidowano tradycyjne celebracje. Towarzyszy temu wzrost popularności Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Dodatkową trudność tworzy fakt, że Bractwo zapowiedziało przeprowadzenie konsekracji biskupich w lipcu 2026 roku, na co nie zgadza się Watykan. Efektem może być ogłoszenie ekskomuniki biskupów Bractwa, co zaogni sytuację.

Wesprzyj nas już teraz!

Złożone przyczyny kryzysu
5 marca papież Leon XIV przyjął na audiencji dwóch amerykańskich świeckich – Stephena Bullivanta i Stephena Cranneya. To autorzy ważnych w Ameryce książek na temat tradycyjnej liturgii, pisanych jednak w kluczu socjologicznym. Warto przyjrzeć się ich poglądom, żeby zrozumieć, jakie decyzje może podjąć papież.

Stephen Bullivant jest profesorem teologii i socjologii religii oraz dyrektorem Centrum Religii i Społeczeństwa Benedykta XVI na Uniwersytecie Matki Bożej w Londynie (St Mary’s University London). Doktorat z teologii otrzymał w Oksfordzie, z socjologii w Warwick. W swojej pracy badawczej skupiał się na kwestii ateizmu oraz sekularyzacji. Opublikował głośną książkę pt. „Mass Exodus: Catholic Disaffiliation in Britain and America since Vatican II” („Odchodzenie z Mszy: Porzucanie wiary przez katolików w Wielkiej Brytanii i Ameryce po II Soborze Watykańskim”). Bullivant zastanawia się tam, jakie są przyczyny masowych odejść od praktykowania wiary katolickiej w ostatnich dekadach. Stawia pytanie o głębokie przyczyny tego procesu, dochodząc do wniosku, że są bardzo złożone.

Według Bullivanta to nie tylko zamieszanie wywołane przez zmiany soborowe, ale także wielkie przemiany społeczne i kulturowe, które rozpoczęły się jeszcze przed Vaticanum II. W ocenie badacza kwestia jest na tyle złożona, że nie można obecnego kryzysu wiary sprowadzić do problemów z soborem, ale nie można też tych problemów całkowicie zignorować. Badacz uważa, że II Sobór Watykański przyczynił się do spadku praktykowania wiary, bo zmiany, które wprowadził, były zbyt szerokie i szybkie. Zarazem jednak kryzys rozpoczął się już na początku lat 60., wraz z głębokimi przemianami społecznymi, między innymi z degradacją wspólnot społecznych, które scalały przed II wojną światową katolików w wielu krajach, w tym w Ameryce i Wielkiej Brytanii. Warto zauważyć, że dokładnie tak samo na proces sekularyzacji w jego kraju patrzy kardynał Willem Eijk, prymas Holandii.

Z drugiej strony, przekonuje Bullivant, II Sobór Watykański w ogóle nie pomógł. Wprost przeciwnie, tylko pogorszył sprawę. Według autora właściwym powodem zwołania Vaticanum II było danie odpowiedzi na kryzys społeczeństwa. Jednak praktycznym efektem soboru stało się przyspieszenie porzucania wiary przez katolików. Kluczową rolę według Bullivanta odegrały zmiany we Mszy świętej, rezygnacja z nacisku na tradycyjną pobożność, zniesienie postu piątkowego w wielu krajach. Kolejnym czynnikiem było wreszcie zamieszanie wokół „Humanae vitae” Pawła VI – większość ludzi myślała, że Paweł VI pozwoli na stosowanie antykoncepcji. Kiedy okazało się, że jednak się na to nie zdecydował, pojawiła się silna frustracja.

„Tradsi” nie tacy źli, jak ich mainstream maluje
Stephen Cranney urodził się w rodzinie mormońskiej, ale pracuje dziś na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Waszyngtonie. Razem z Bullivantem napisał książkę pt. „Trads. Latin Mass Catholics in the United States” („Tradycjonaliści. Katolicy Mszy łacińskiej w Stanach Zjednoczonych”). Autorzy starali się przedstawić szeroki portret katolików tradycjonalistycznych, wskazując, że to społeczność o wiele bardziej złożona, niż liczne uproszczone obrazy medialne. W ich ocenie katolicy tradycyjni w USA w większości akceptują II Sobór Watykański, w przeciwieństwie do wielu innych katolików wierzą też silnie w szereg kluczowych prawd wiary, takich jak choćby realna obecność Pana Jezusa pod postaciami eucharystycznymi. Książka nie dotyczy w ogóle katolików związanych z Bractwem św. Piusa X, skupiając się na uczestnikach celebracji tzw. indultowych. Według Bullivanta i Cranneya katolicy tradycyjni w Stanach Zjednoczonych nie są w żadnej mierze schizmatykami, ale po prostu bardzo ortodoksyjnymi członkami Kościoła katolickiego. Autorzy krytycznie ocenili rozwój sytuacji wokół Mszy trydenckiej po „Traditionis custodes” papieża Franciszka, wskazując, że jednym z głównych efektów było wzmocnienie środowisk Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X.

Dodatkowy kontekst – biskup Pedro Daniela Martínez Perea
Przyjęcie tych autorów na audiencji przez papieża Leona XIV może wskazywać, że Ojciec Święty naprawdę szuka pozytywnego rozwiązania sporów liturgicznych – i że to rozwiązanie może być nakierowane na ułatwienie odprawiania tradycyjnej Mszy świętej i uczestnictwa w niej. Co ciekawe, w ostatnich dniach Ojciec Święty odbył jeszcze jedno bardzo interesujące spotkanie. Przyjął na audiencji argentyńskiego biskupa, Pedro Daniela Martíneza Perea. Biskup kierował diecezją San Luis, ale Franciszek zmusił go do rezygnacji. Martínez Perea był zdecydowanym krytykiem adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” i zwolennikiem tradycyjnej Mszy świętej. Jego stanowisko nie miało w Argentynie wielu sympatyków: to właśnie biskupi w tym kraju, a konkretnie w prowincji Buenos Aires, przyjęli wyjątkowo wątpliwe wytyczne dotyczące „Amoris laetitia”. Nie wiemy, o czym rozmawiali Leon XIV i bp Martínez Perea, ale samo spotkanie zostało dość powszechnie odczytane jako ważny gest wyjścia naprzeciw tym, którzy negatywnie oceniali pontyfikat Franciszka.

Problemy z optyką Leona i wpływy kurii Franciszka
Z drugiej strony jest jasne, że papież Leon XIV przed objęciem pontyfikatu nie interesował się problematyką tradycyjnej Mszy świętej. Świadectwem jego głębokiej nieznajomości tematu jest wywiad, jakiego udzielił latem 2025 roku amerykańskiej watykanistce, Elise Ann Allen. Zapytany o kwestię Mszy trydenckiej stwierdził, że jego zdaniem tradycjonalistom powinien wystarczyć udział w Novus Ordo Missae, tyle, że po łacinie. Świadczy to o przekonaniu papieża, jakoby jedyną kwestię stanowił język, a nie cały obrzęd oraz niekiedy poważne różnice teologiczne pomiędzy tradycyjną wykładnią wiary a tym, co można usłyszeć w katolickim mainstreamie na Zachodzie.

Co więcej, na spotkaniu Leona XIV z kardynałami w ramach konsystorza w styczniu 2026 roku doszło do dziwnych wydarzeń. Prefekt Dykasterii ds. Kultu Bożego, kardynał Arthur Roche, przekazał wszystkim purpuratom krótką notkę na temat Mszy świętej. Stwierdził w niej, że nie ma odwrotu od reformy liturgicznej, Novus Ordo Missae ma być jedyny i niezastępowalny, a posoborową reformę liturgiczną porównał do reformy św. Piusa V po Soborze Trydenckim. Trudno sobie wyobrazić, by kardynał Roche przedsięwziął taką operację bez uzyskania zgody papieskiej.

Kuria Rzymska, którą Leon XIV otrzymał po Franciszku, a której jak dotąd nie przebudował, będzie grać przeciwko Mszy trydenckiej. Dla takich ludzi jak Roche, ale także prefekt Dykasterii Nauki Wiary kard. Victor Manuel Fernández czy sekretarz stanu kard. Pietro Parolin, tradycjonalizm jest patologią i błędem.

Jest wola – jest nadzieja
Jest jednak absolutnie ewidentne, że Leon XIV nie chce ograniczać się do perspektywy kurialnej. Przyjął Bullivanta i Cranneya, a wcześniej wielokrotnie rozmawiał ze zwolennikami wyjścia tradycjonalistom naprzeciw. To kardynałowie Raymond Leo Burke, Robert Sarah, Joseph Zen, to także biskup Athanasius Schneider. Jest możliwe, że tak jak w 1988 roku, tak i w roku 2026 znaczącą rolę odegra postawa Bractwa św. Piusa X. Jeżeli Stolica Apostolska zrealizuje zapowiedzi i nałoży ekskomunikę na biskupów Bractwa po nowych święceniach, to papież może chcieć jednocześnie zaoferować „pozytywną drogę” tym zwolennikom tradycyjnej Mszy świętej, którzy nie chcą wiązać się z Bractwem w tej nowej, trudnej sytuacji. Wydawałoby się logiczne, że Leon XIV, o ile tylko kurialna optyka nie przeważy, zdecyduje się na rozwiązanie sporów liturgicznych jeszcze przed wakacjami – tak, by udzielić choćby nieco większej swobody celebracji Mszy świętej w rycie przedsoborowym, zanim Bractwo wyświęci biskupów.

Trzeba jednak podkreślić, że to, co logiczne, nie musi się spełnić. „Traditionis custodes” papieża Franciszka nie było logiczne pod żadnym względem, a jednak papież Jorge Mario Bergoglio taki dokumenty wydał, prawdopodobnie pod naciskiem bardzo zawziętych ideologicznych przeciwników tradycyjnej Mszy świętej. Jeżeli ludzie tego rodzaju przeważą i tym razem, żadnych zmian nie będzie. Ostatecznie wszystko jest w rękach papieża, a my możemy zrobić przede wszystkim jedno: modlić się do Ducha Świętego o światło dla Leona XIV, tak, by podjął decyzję rzeczywiście dobrą dla Kościoła katolickiego. Nadzieja na to, że tak się stanie, w świetle ostatnich audiencji papieskich jest całkiem realna.

Paweł Chmielewski

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(2)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie