Abp Georg Gänswein ocenia pontyfikat Leona XIV. Mówi też o Franciszku

Arcybiskup Georg Gänswein 30 lipca kończy 70 lat. W wywiadzie dla niemieckiego portalu katolickiego katholisch.de nuncjusz apostolski w krajach bałtyckich mówi o przełomowych momentach w swoim życiu, przede wszystkim o więzi z papieżem Benedyktem XVI (2005–2013) i jego wpływie na jego życie. Abp Gänswein dzieli się również refleksjami nad obecną sytuacją w krajach bałtyckich, pierwszym rokiem pontyfikatu papieża Leona XIV oraz „drogą synodalną” w Niemczech.
Ekscelencjo, w czwartek kończy Ksiądz Arcybiskup 70 lat. Czy te urodziny są momentem przełomowym, czy raczej liczbą, z którą można się zmierzyć ze spokojem?
Arcybiskup Georg Gänswein: To nie jest moment przełomowy. Przeżywam te urodziny tak samo jak poprzednie. Podchodzę do tego dnia z całkowitym spokojem.
Patrząc wstecz na swoje dotychczasowe życie z okazji urodzin: czy są jakieś decyzje lub momenty przełomowe, za które jest Ekscelencja dziś szczególnie wdzięczny?
Przełomowym momentem była z pewnością moja nominacja na pracownika Kurii Rzymskiej, o którą się nie ubiegałem. Tam nastąpiła kolejna głęboka zmiana: spotkanie z kard. Josephem Ratzingerem. Od tego czasu jego osoba zdecydowanie zmieniła moje życie poprzez wynikające z tego obowiązki i poprzez jego wieloletni wpływ. Z perspektywy czasu to jest najważniejszy moment. Oczywiście, były też doświadczenia formacyjne przedtem: studia, decyzja o wstąpieniu do seminarium duchownego, święcenia kapłańskie, obowiązki duszpasterskie i czas spędzony na Uniwersytecie Monachijskim.
Co powiedziałby Ksiądz Arcybiskup dzisiaj, czy jest coś, co zrobiłby inaczej?
Wybrałbym główne drogi mojego życia dokładnie tak samo. W ramach tych dróg są pomniejsze decyzje, które z perspektywy czasu uważam za błędne lub nieudane.
Patrząc w przyszłość: jako arcybiskup i nuncjusz, jest zobowiązany złożyć papieżowi rezygnację najpóźniej w dniu swoich 75. urodzin. Jak postrzega Ekscelencja ten nadchodzący czas?
Z tym samym spokojem, który odczuwam teraz, zbliżając się do moich 70. urodzin. Patrzę w przyszłość z ufnością i pełnym zaufaniem do Boga. Wypełniam swoje obowiązki i pozwalam, aby przyszłość się rozwijała.
Czy jest jakieś zadanie, które wciąż Ekscelencję pociąga? Czy czeka na to, co papież dla Księdza Arcybiskupa zaplanuje?
Czekam. Oczywiście, są zadania, które mnie pociągają. Ale muszę stawić czoła rzeczywistości: kończę 70 lat i od dwóch lat jestem nuncjuszem w krajach bałtyckich. Opatrzność w odpowiednim czasie zadecyduje o tym, co słuszne.
Można powiedzieć, że funkcja nuncjusza w krajach bałtyckich nie była początkowo dla Ekscelencji wymarzonym zajęciem. Jak Ksiądz Arcybiskup postrzega tę funkcję dzisiaj? Czy to bardziej obowiązek, czy powiedziałby, że w pełni odnalazł się Ekscelencja w krajach bałtyckich?
Moim wymarzonym powołaniem jest kapłaństwo. To, co robię dzisiaj, to coś, czego nie mógłbym sobie wyobrazić lata temu. Nie wybrałem żadnego z moich zadań sam. Kiedy się pojawiły, podjąłem się ich. Początkowo zadanie do wypełnienia w Wilnie było rzeczywiście obowiązkiem. Teraz to się radykalnie zmieniło. Jestem tu szczęśliwy, daję z siebie wszystko i postrzegam to zadanie jako swój apostolat. Chociaż nie wybrałem go sam, kraje bałtyckie są teraz miejscem, gdzie pracuję jako robotnik w winnicy Pańskiej.
Od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę państwa bałtyckie żyją w obliczu bardzo realnego zagrożenia. Jak Ekscelencja postrzega nastroje i codzienne życie w tych trzech krajach?
Rzeczywiście, zagrożenie ze wschodu to stałe, wszechobecne napięcie, które niepokoi ludzi, a w niektórych przypadkach wręcz ich obciąża. Jako osoba wierząca, jako kapłan, jako biskup i jako nuncjusz, staram się dawać nadzieję. Zagrożenie jest realne; nie da się tego ukryć. Tym ważniejsze jest zatem poszerzenie perspektywy ludzi poza zagrożenie i pokazanie im, że ostatecznie to nadzieja, a nie zagrożenie, ma ostatnie słowo.
Niemcy tworzą obecnie stałą brygadę Bundeswehry na Litwie. Jakie znaczenie przypisuje Ekscelencja tej obecności – zwłaszcza w kraju, który był jedną z ofiar Niemiec w II wojnie światowej?
Litwini są bardzo wdzięczni za tę obecność. Utworzenie brygady ma zostać ukończone za dwa lata. Następnie stacjonować tu będzie około 5000 żołnierzy i ich rodzin – łącznie spodziewanych jest około 20 000 osób. To wyraźne zobowiązanie do zapewnienia bezpieczeństwa. Niemcy są tu mile widziani. Oczywiście, okres 1941–1943 nie został zapomniany. Na szczęście jednak stosunki niemiecko-litewskie rozwinęły się od tego czasu w dobre, przyjazne partnerstwo.
Jaką rolę Kościół i dyplomacja mogą odegrać dzisiaj, w czasach, gdy odstraszanie militarne ponownie stało się centralnym elementem bezpieczeństwa europejskiego?
Dyplomacja to dialog. Kluczowe jest to, że to nie bomby czy przemoc przemawiają, ale ludzie, którzy ze sobą rozmawiają. Dyplomacja powinna pomagać w zapobieganiu konfliktom zbrojnym. A jeśli już wybuchną, dyplomacja musi zrobić wszystko, co w jej mocy, aby je zakończyć. To zadanie równie żmudne, co niezbędne. Ale im głośniej krzyczy przemoc, tym bardziej niezbędna staje się praca dyplomacji.
Przez wiele lat kapłaństwa żył i pracował Ksiądz Arcybiskup u boku papieża Benedykta XVI. Czy czasami nie przeszkadza Ekscelencji, że wiele osób nadal postrzega Księdza Arcybiskupa przede wszystkim jako jego prywatnego sekretarza?
Nie, wcale nie, wręcz przeciwnie. To jasne: twarz, która podróżowała po świecie u boku papieża Benedykta, była moim obliczem. To nie jest ciężar, ale część mojego życia. To doświadczenie głęboko mnie ukształtowało. Wiele osób, w tym w krajach bałtyckich, zna mnie jako byłego sekretarza Benedykta XVI. I to pomimo faktu, że minęło 13 lat od jego rezygnacji i prawie cztery lata od jego śmierci. Co się stało, to się nie odstanie. I mam nadzieję, że większość ludzi miło wspomina tamten czas.
Jako najbliższy współpracownik Benedykta XVI, czy czuje Ekscelencja szczególną powinność pielęgnowania jego pamięci? Czy papież musi ostatecznie zostać pozostawiony tylko spuściźnie historii?
Czuję się zobowiązany, nie dlatego, że się tego ode mnie oczekuje, ale dlatego, że chcę. Jestem świadkiem tego, jak ważna i znacząca była ta postać dla Kościoła i dla świata. Dlatego pielęgnowanie jego pamięci leży mi na sercu. Przede wszystkim chcę przyczynić się do zachowania i zgłębienia bogatego skarbu jego pontyfikatu i jego dzieła teologicznego. To dla mnie ważne i jestem temu oddany.
Czy Ekscelencji postrzeganie Benedykta XVI zmieniło się po jego śmierci? Czy odkrył Ksiądz Arcybiskup w nim rzeczy, których wcześniej nie był świadomy?
Nie, zasadniczo moje spojrzenie się nie zmieniło. Od jego śmierci ponownie przeczytałem wiele jego dzieł, teksty z czasów, gdy był profesorem, kardynałem i papieżem, zwłaszcza kazania, które wygłosił jako papież senior, a które później zostały opublikowane. Upływ czasu pomaga mi spojrzeć na niektóre rzeczy bardziej obiektywnie. Wydarzenia naznaczone ogromną presją lub ostrą krytyką można teraz lepiej zrozumieć z szerszej perspektywy.
Wraz z Leonem XIV Kościół ma nowego papieża od ponad roku. Jak opisałby Ekscelencja jego dotychczasową postawę?
Jest człowiekiem ostrożnym i mądrym. Jego wybór imienia dał jasny sygnał. Kładzie większy nacisk na bezpośrednią współpracę z Kurią Rzymską i wyraża do niej zaufanie. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że w Kościele istnieją napięcia i trudności, które należy przezwyciężyć. Uznaje tę rzeczywistość i stara się mądrze leczyć istniejące rany. Widoczny jest wyraźny tok rozumowania. Znajduje to odzwierciedlenie w jego decyzjach personalnych, a także w pismach Magisterium i publicznych wypowiedziach.
Czy powiedziałby Ekscelencja, że jest to znacząca różnica w porównaniu z jego poprzednikiem, Franciszkiem, i że ta nowa postawa jest korzystna dla Kościoła?
Nie oceniam obu papieży. Niezaprzeczalne jest, że pewne trudności i problemy ujawniły się podczas poprzedniego pontyfikatu. Papież Leon dostrzega te problemy i stara się je rozwiązać. To pokazuje, że dostrzega rzeczywistość, traktuje ją poważnie i działa.
Czego Ksiądz Arcybiskup oczekuje od papieża w nadchodzących latach?
Najważniejszym zadaniem papieża jest bycie pierwszym świadkiem Jezusa Chrystusa. To jest kluczowa kwestia. Musi on udzielać przekonujących odpowiedzi, opartych na wierze, na pytania naszych czasów. Krytyka jest nieunikniona, mimo że do tej pory spotykał się niemal wyłącznie z pozytywnymi opiniami. Mam nadzieję, że pozostanie niezłomny, gdy sytuacja się odwróci i spotka się z opozycją.
Przejdźmy do Niemiec: Ksiądz Arcybiskup mieszka za granicą od wielu lat, na ile uważnie śledzi Ekscelencja rozwój Kościoła katolickiego w swojej ojczyźnie?
Bardzo uważnie. Niemcy to mój dom; tam są moje korzenie. Uważnie śledzę doniesienia o Kościele i oczywiście utrzymuję osobiste kontakty. Nadal czuję się bardzo związany z Kościołem w Niemczech.
Co martwi Ekscelencję w Kościele w Niemczech, a co daje nadzieję?
Moim zmartwieniem jest to, co mieści się w niezgrabnym terminie „droga synodalna”. Bezowocne debaty na temat struktur i podobnych kwestii kierują ważne zasoby w niewłaściwe miejsca. Z drugiej strony, jestem pełen nadziei dzięki przebudzeniu młodych ludzi, którzy interesują się wiarą i ją praktykują. Jestem za to wdzięczny; to mnie napawa optymizmem.
„Droga synodalna” wywołała w ostatnich latach liczne napięcia między Kościołem w Niemczech a Rzymem. Jak opisałby Ekscelencja obecne relacje?
Wspomniał Pan już o kluczowym słowie: napięcie. Napięcia wokół „drogi synodalnej” i różnych inicjatyw wspólnoty wiary katolickiej utrzymują się i czekają na ostateczne rozwiązanie. Stanowi to realną przeszkodę dla wielu katolików w Niemczech, którzy po prostu chcą żyć swoją wiarą.
Czy nowi zwierzchnicy: papież Leon XIV w Rzymie i nowy przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, biskup Heiner Wilmer, mogą przyczynić się do złagodzenia napięć?
Mam taką nadzieję. Nowy przewodniczący Konferencji Episkopatu zrobił jak dotąd dobre wrażenie. Najwyraźniej nie chce konfrontacji. To może pozytywnie wpłynąć na złagodzenie napięć.
Na koniec: Patrząc wstecz na urodziny, misję w regionie bałtyckim oraz zmiany w Kościele i na świecie, co Księdza Arcybiskupa osobiście podtrzymuje w wierze i daje pewność siebie?
To, co mnie podtrzymuje, to sama wiara, niezależnie od moich obecnych obowiązków. Daje mi nadzieję, pewność siebie, wsparcie, a przede wszystkim radość. Pomimo wszystkich trudności wokół mnie, wiara pozostaje gwiazdą przewodnią mojego życia. Z takim nastawieniem chcę zaakceptować to, co przynosi przyszłość.
Źródło: KAI






