ABW ostrzegała przed atakami. Rząd Tuska zignorował zagrożenie?

Portal Do Rzeczy przypomina, że już pół roku temu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” szef ABW ostrzegał przed radykalizacją młodzieży. Czy rząd Donalda Tuska zignorował zagrożenie, które okazało się realne?
Pułkownik Rafał Syrysko podkreślał pół roku temu, że młodzież w Polsce pogrąża się „w świecie brutalnych obrazów, makabrycznych nagrań, propagandy terrorystycznej, gloryfikacji masowych morderców i internetowych społeczności, które stopniowo oswajają odbiorcę ze śmiercią, cierpieniem, a przede wszystkim pogardą dla ludzkiego życia”.
Nie skończyło się jednak na ogólnej refleksji, gdyż szef ABW dodał: To działa jak trucizna podawana małymi dawkami. Z początku może wyglądać jak prowokacja, żart albo internetowa poza. Z czasem może prowadzić do realnej gotowości do użycia przemocy.
Syrysko wskazywał, że głównym miejscem radykalizowania się młodzieży jest internet z mediami społecznościowymi i forami, których użytkownicy mogą czuć się anonimowi.
- W skali globalnej służby nie są w stanie kontrolować całej sieci. Oczywiście analizujemy treści, które się w niej pojawiają. Jeśli mamy do czynienia z materiałami, które zgodnie z prawem można usuwać lub blokować, to podejmujemy takie działania. Musimy jednak liczyć się z tym, że młodzi ludzie coraz częściej korzystają z miejsc trudnych do monitorowania albo praktycznie niedostępnych dla instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Nie mówimy już wyłącznie o klasycznej cyberprzestrzeni, ale także o powszechnych, szyfrowanych komunikatorach, których legalna kontrola rodzi poważne wyzwania prawne – przekonywał.
Pomimo tego ostrzeżenia doszło do fali ataków w polskich szkołach, a wzmożenie działań policyjnych i publiczna refleksja nad sposobami zaradzenia problemowi nastąpiły dopiero po tragicznych wydarzeniach.
Źródło: dorzeczy.pl
FO








