Anglicy klękają, kibice buczą, Robert Lewandowski zniesmaczony. Oto skutki siania ideologii w sporcie

Choć Robert Lewandowski wyznał, że nie miałby problemu z wystąpieniem z opaską w kolorach ruchu LGBT, nie uczynił tego. I dobrze! Polska drużyna nie uklękła też przed meczem z Anglią w hołdzie BLM. Prawidłowo! Tylko do czego te ideologiczne gesty są potrzebne w sporcie?
Odkąd piłkarze włączyli się w promocję ruchu Black Lives Matter (przyklękanie przed rozpoczęciem meczu) oraz ideologii gender („tęczowe” opaski, czy numery na koszulkach), media zamiast skupiać się tylko na rywalizacji sportowej, debatują o tym kto kogo wesprze bądź nie.
Nie inaczej było w ostatnich dniach. Za sprawą Roberta Lewandowskiego, który uznał, że nie miałby problemu grać z „tęczową” opaską, mówiliśmy o prawdziwym znaczeniu tego symbolu i wspieraniu nie ludzi, a szkodliwej ideologii. Potem doszła debata o tym, czy Polacy, tak jak Anglicy klękną przed meczem, czy może – jak Węgrzy, nie ulegną „zwyczajowi” hołdowania ruchowi BLM.
Teraz trwa debata o tym jak zachowali się kibice widząc postawę piłkarzy i co o tym myślą piłkarskie gwiazdy. Pamiętamy jak kilka dni temu skarżono się na buczących Węgrów, którzy negując sens ideologicznych gestów mieli ponoć nie okazywać szacunku i wykazywać się rasizmem. Teraz do grona tych złych dołączyli polscy kibice. Bo buczeli, gdy Anglicy przyklękli.
Wprawdzie polska kadra pozostała na nogach, ale media szybko wyłapały, że Robert Lewandowski nie klękał, ale okazywał niezadowolenie z postawy kibiców, bo gdy oni buczeli i gwizdali, on „spojrzał się z zażenowaniem w kierunku trybun” i wskazał na naszywkę z napisem „respect”. Zachowanie kapitana media pochwaliły. Promocja ideologii trwa.
https://twitter.com/sport_tvppl/status/1435676779331600389?s=20
MA
Zobacz także:








