Argentyna: Prezydent ogłosił „gospodarczy stan wyjątkowy”. Przeciwnicy protestują, nie chcą zaciskać pasa

Nowy prezydent Argentyny Javier Milei ogłosił „gospodarczy stan wyjątkowy”. Przez dwa lata będzie mógł zmieniać ustawy przy pomocy dekretów. Przeciwnicy prezydenta wyszli na ulice - nie chcą polityki "zaciskania pasa".
Podpisany dekret nakreślaja ponad 300 środków deregulacji krajowej gospodarki. Dotyka on różnych dziedzin – od eksportu, przez państwowe spółki, po prawo wynajmu nieruchomości. Celem jest "przywrócenie wolności i autonomii jednostkom oraz rozpoczęcie demontażu olbrzymiej ilości przepisów, które utrudniały, spowalniały i zatrzymywały wzrost gospodarczy".
W przyjętych zapisach znalazło się ponad 300 kroków, to m.in. zmiany lub uchylenie przepisów dotyczących ceł, gastronomii, pracy, regulacji cen, ziemi, wynajmu nieruchomości, sektora turystycznego, satelitarnych usług internetowych, a także przygotowanie gruntu pod prywatyzację państwowych spółek.
By ułatwić realizację zmian, w dekrecie ogłoszono „gospodarczy stan wyjątkowy” na okres dwóch lat. To pozwala prezydentowi na zmianę licznych ustaw przy pomocy dekretów.
Równocześnie na ulice Buenos Aires wyszły w proteście tysiące ludzi. To przeciwnicy prezydenta, zwołani przez środowiska lewicowe. Obawiają się oni, że nowa władza zagłodzi obywateli i nie podobają im się podjęte zmiany.
Warto przypomnieć, że w kampanii wyborczej Milei zapowiadał „ścięcie piłą łańcuchową” wydatków publicznych i walkę z ponad 150-procentową inflacją. Prezydent wprowadza w życie radykalny program zaciskania pasa, przyznając, że społeczeństwo boleśnie go odczuje w krótkim terminie, i zapewniając, że jest on konieczny, by uniknąć całkowitego krachu. W pierwszym tygodniu po zaprzysiężeniu pozwolił na spadek oficjalnego kursu peso względem dolara o ponad 50 proc., co wywołało nagłe wzrosty cen w sklepach i na stacjach benzynowych.
Źródło: PAP/ Oprac. MA







