Bp Rob Mutsaerts: Najwyższym prawem jest zbawienie dusz. Także w synodalności

Synodalność powinna być nakierowana na zbawienie dusz. Kościół katolicki musi słuchać, ale musi również leczyć. O tym trzeba pamiętać, zamiast skupiać się na ciągłych konsultacjach – mówi biskup pomocniczy holenderskiej diecezji 's-Hertogenbosch, Rob Mutsaerts.
Na początku sierpnia hierarcha opublikował obszerny list otwarty do Ojca Świętego, gdzie pytał o efekty Synodu o Synodalności. Tekst odbił się w sieci szerokim echem, był komentowany w wielu katolickich portalach na całym świecie.
O wyjaśnienie swojej krytycznej oceny synodalności biskupa poprosiła dziennikarka Niwa Limbu z portalu „Ad Vaticanum".
Jak przypomniał biskup, ostatni paragraf Kodeksu Prawa Kanonicznego mówi, że najwyższym prawem w Kościele musi być zbawienie dusz.
- Jeśli mamy oceniać proces synodalny, decydującym pytaniem nie jest to, czy konsultacje były szeroko zakrojone, czy ludzie czuli się wysłuchani, czy komisje działały sprawnie, ani czy opracowano dokumenty. Pytanie brzmi: czy wszystko to zwiększyło prawdopodobieństwo, że mężczyźni i kobiety uwierzą w Jezusa Chrystusa, będą pokutować, przyjmą sakramenty, wytrwają w łasce i osiągną życie wieczne? W świetle tego kryterium istnieją poważne podstawy do krytyki – wskazał.
Jak podkreślił holenderski pasterz, również synodalność musi realizować określone, ewangeliczne cele. - „Wspólna wędrówka” ma sens tylko wtedy, gdy Kościół wie, dokąd zmierza. Celem nie jest większy udział wiernych, lecz Chrystus; nie jest nim dialog kościelny, lecz świętość; nie jest nim inkluzywność jako abstrakcyjna zasada, lecz włączenie w Chrystusa, a ostatecznie – wieczne zbawienie – zaznaczył.
- Co ciekawe, same dokumenty synodalne wielokrotnie potwierdzają, że ewangelizacja jest misją Kościoła. Dokument dotyczący Europy kontynentalnej stwierdza, iż zadaniem Kościoła jest „głoszenie Ewangelii” i zapraszanie ludzi do wspólnoty, a także wzywa do odnowienia działalności misyjnej w Europie. Spór dotyczy zatem nie tyle oficjalnych intencji, co raczej akcentów, metod i wymiernych owoców – dodał.
Kościół nie może wyłącznie słuchać – musi też leczyć
- Lekarz uważnie słucha pacjenta, ale samo słuchanie nie jest lekarstwem. Kościół posiada coś niezwykłego wśród różnych instytucji: otrzymał Objawienie, którego nie wymyślił i którego nie może zmienić. W związku z tym zawsze musi nadejść moment, w którym słuchanie ustępuje miejsca głoszeniu Ewangelii. Słowa, których brakuje podczas synodu, to pokuta i nawrócenie – przypomniał.
Synodalność nakierowana na zbawienie dusz jest możliwa
- Wyobraźmy sobie Kościół synodalny, który zadaje każdej parafii pytania: Dlaczego ochrzczeni nastolatkowie odchodzą? Dlaczego spadła liczba spowiedzi? Gdzie młode rodziny uczestniczą we Mszy św.? Dlaczego? Gdzie młodzi dorośli proszą o chrzest? Co ich przywiodło do Chrystusa? To właśnie byłaby synodalność ukierunkowana na salus animarum. Słuchanie pozostałoby – ale słuchalibyśmy po części dlatego, że desperacko pragnęlibyśmy odkryć, jak zbawić dusze. I nagle cały proces nabrałby jasnego celu – powiedział.
- Istnieje cudownie proste kryterium biblijne: „Po owocach ich poznacie”. Należy je stosować bez złośliwości i bez ideologicznych uprzedzeń. A przede wszystkim: czy ludzie chcą stać się świętymi? To pytanie jest znacznie ważniejsze niż pytanie, czy ludzie pozytywnie odebrali proces synodalny – dodał biskup.
Źródło: Ad Vaticanum
Pach






