Chmielewski: Zakaz kazań dla świeckich. Dobra decyzja Watykanu

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
kosciol-sw.-Piora-w-Huttenheim.jpg
kościół św. Piotra w Huttenheim, fot. Jungkind, CC BY 3.0

Stolica Apostolska nie zgodziła się na kazania świeckich. Watykan odrzucił pomysł Niemców, który miał doprowadzić do większego „równouprawnienia kobiet” w Kościele.

Kodeks Prawa Kanonicznego nie przewiduje od tej normy żadnego odstępstwa: kazania głoszą duchowni. Msza w niedzielę i święta musi mieć homilię, która stanowi integralną część całej liturgii – a wygłosić może ją tylko ksiądz; względnie diakon, ale i on jest częścią duchowieństwa.

W Kościele katolickim w Niemczech ten stan rzeczy jest uważany za głęboko niezadowalający. Nasi zachodni sąsiedzi uważają, że kazania powinni głosić również świeccy – w tym kobiety.

Zróbmy to razem!

Tak właściwie za Odrą już to się dzieje – i to od wielu lat. Krótko po II Soborze Watykańskim niemieccy biskupi wprowadzili w swoich diecezjach możliwość głoszenia kazań przez świeckich. Rzecz trzeba było wycofać w latach 80., bo nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, jak napisałem wyżej, był w tej materii restrykcyjny. Zgodnie z ówczesnymi normami, możliwa była tylko jedna droga. Otóż homilia, jako część liturgii, musi być wygłoszona przez duchownego; ale kazanie, jako bardziej ogólna forma wypowiedzi, już niekoniecznie – byleby nie po Ewangelii. Dlatego w Niemczech wprowadzono eksperymentalne rozwiązanie: świeccy wygłaszali kazania na początku Mszy świętej.

Oczywiście normy prawnokanoniczne nie wszędzie traktowano z powagą. W niektórych diecezjach wprowadzano nieoficjalne regulacje, które pozwalały świeckim na wygłaszanie kazania po Ewangelii, a więc de facto liturgicznej homilii. Jest tak do dzisiaj, ale to rozwiązanie Niemców nie zadowala, z dwóch przyczyn.

Po pierwsze, nie można ustanowić posługi instytucjonalnego świeckiego homilety. Niemcy woleliby, żeby świeccy głosili kazania w sposób, by tak rzec, ustrukturyzowany i w pełni oficjalny, a nie w jakiejś szarej strefie.

Po drugie, formalne ograniczenie możliwości wygłaszania homilii do osób duchownych, wyklucza kobiety. Według Niemców to nieodpowiedzialne i niesprawiedliwe. Optują przecież za uznaniem płci za pozbawioną znaczenia w dostępie do urzędów w Kościele – chcą kapłaństwa kobiet. Dlatego oficjalny urząd świeckiego homilety, który mogłaby sprawować kobieta, jest ich zdaniem koniecznością dziejową – jako etap na drodze wprowadzania pełnego egalitaryzmu płciowego.

W 2023 roku niemiecka Droga Synodalna, głosami zarówno biskupów jak i świeckich, przygotowała konkretną propozycję zmian. Postanowiono ubiegać się w Watykanie o dyspensę od norm prawa kanonicznego, tak, by w Niemczech świeccy mogli wygłaszać de facto homilię po Ewangelii – choć rzecz nazywałaby się formalnie kazaniem, a nie homilią. W marcu roku bieżącego stosowny wniosek do Stolicy Apostolskiej skierował nowy przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, bp Heiner Wilmer.

Co kluczowe, niemiecki postulat dotyczy wprawdzie samych Niemiec, ale ma znaczenie dla Kościoła powszechnego. Przecież analogiczne dążenia do egalitaryzmu płciowego zgłaszają środowiska progresywne w innych krajach na kilku kontynentach. Gdyby kazania świeckich pojawiły się za Odrą, praktyka prędzej czy później pojawiłaby się również w innych państwach, w tym w Polsce.

Decyzja Watykanu

Póki co jednak się nie pojawi. Kuria Rzymska odmówiła Niemcom. Prefekt Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, kardynał Arthur Roche, podjął decyzję negatywną. W liście do bp. Heinera Wilmera stwierdził, że Watykan nie może udzielić zgody na głoszenie kazań przez świeckich. Jak stwierdził kardynał Roche, kazanie po Ewangelii musi być wygłaszane przez osobę duchowną. Roche przekonywał, że kazanie wiąże się z munus docendi – posługą nauczania, której Kościół udziela duchowieństwu razem z sakramentem święceń. Innymi słowy, głoszenie kazań jest zakotwiczone w tym sakramencie – świeccy, nawet kompetentni, tego zakotwiczenia nie mają, więc nie mogą głosić kazania. Co więcej, przekonywał, kazanie stanowi integralną część Mszy świętej, a tę przecież sprawuje kapłan. Dlatego w praktyce nie występuje sytuacja, w której kapłan nie byłby dostępny na Mszy również po to, by wygłosić kazanie. Nie ma zatem potrzeby jego zastępowania przez osobę świecką.

Krytyka progresistów

Środowiska progresywne w Niemczech odebrały decyzję Dykasterii ds. Kultu Bożego jako niepoważną i mają nadzieję, że ulegnie zmianie. Rozżalenia nie kryją zwłaszcza organizacje kobiece. Mężczyzna, jeżeli czuje się powołany do głoszenia kazań, może zostać diakonem – nawet wtedy, gdy jest żonaty. Kobieta nie może zostać diakonem, dlatego jej wykluczenie od głoszenia kazań jest całkowite. Według progresywnych organizacji niemieckich, to jawna dyskryminacja płciowa, a poza tym – rezygnacja z wykorzystania wysokich kompetencji teologicznych i retorycznych, którymi dysponuje wiele kobiet za Odrą. Progresiści uważają, że kazanie nie jest konstytutywnie związane z sakramentem święceń, bo nie stanowi istoty Mszy – dlatego twierdzą, że nic nie stoi na przeszkodzie, by wprowadzić nową instytucję świeckiego kaznodziei. W ich ocenie niezgoda Watykanu jest podyktowana uprzedzeniami. Z jednej strony miałby to być klerykalizm, czyli niechęć do osób świeckich; z drugiej – mizoginia, czyli pogarda wobec kobiet.

Słaba argumentacja...

Trzeba przyznać, że niektóre z argumentów użytych przez kardynała Roche’a są dosyć słabe. Dotyczy to na przykład twierdzenia, zgodnie z którym homilii księdza nie trzeba zastępować kazaniem świeckiego, bo przecież ksiądz z definicji jest obecny na Mszy świętej. Ten sam argument mógłby zostać wykorzystany przeciwko kazaniom diakonów: po co diakon, skoro ksiądz jest na miejscu? Dość wątpliwe jest też wiązanie homilii z munus docendi zakotwiczonym w sakramencie święceń. Czytelnik zechce sobie przypomnieć, że w 2022 roku papież Franciszek ogłosił konstytucję apostolską „Praedicate evangelium”, która zreformowała sposób funkcjonowania Kurii Rzymskiej. Zgodnie z nowymi regułami, urzędami kurialnymi mogą rządzić również świeccy. Część kardynałów krytykowała decyzję Franciszka, twierdząc, że władza w Kurii Rzymskiej jest związana z munus regendi, czyli posługą rządzenia, której udziela się wraz z sakramentem święceń. Ojciec Święty odrzucił tę argumentację, wskazując, że jako papież może po prostu delegować wybrane obowiązki na tego, kogo chce – w tym na świeckiego. Dlatego brak munus regendi nie przeszkadza świeckim rządzić w Kurii Rzymskiem, to dlaczego brak munus docendi miałby przeszkadzać wygłaszać homilię? Poza tym, homilia rzeczywiście nie stanowi konstytutywnej części Mszy świętej i w tym sensie nie ma fundamentalnej przeszkody teologicznej przed zmianą obecnej dyscypliny.

Problem tylko w tym, że przy całej słabości argumentacji kardynała Roche’a, sama decyzja Watykanu wydaje się być… słuszna.

...a jednak racja

Po pierwsze, Niemcy nie chcieli wprowadzać kazań świeckich dla nich samych. To tylko pierwszy etap drogi, która ma kulminować we wprowadzeniu w Kościele kapłaństwa kobiet. Dlatego jeżeli Stolica Apostolska odrzuca ostateczny cel Niemców, jest właściwe, by odrzuciła też narzędzia, które prowadzą do jego realizacji.

Po drugie, wprowadzenie kazań świeckich wiązałoby się w konieczny sposób z ograniczeniem roli duchownego. Jest tymczasem oczywiste, że kazanie to jeden z bardziej atrakcyjnych elementów posługi kapłańskiej, jako że podkreśla autorytet duchownego. W sytuacji, w której jest bardzo mało powołań do kapłaństwa, próba dalszego osłabiania atrakcyjności posługi kapłańskiej wydaje się czystym absurdem. Argument kardynała Roche’a o tym, że świecki nie musi głosić kazania na Mszy świętej, skoro jest tam ksiądz – choć słaby z perspektywy obrony diakonatu – jest słuszny o tyle, o ile broni prerogatyw kapłańskich.

Czy to klerykalizm? Jeżeli klerykalizmem nazwać obronę wyjątkowości kapłaństwa, to niech tak będzie. Jest jasne, że wielu świeckich mogłoby wygłaszać lepsze kazania, niż księża. Mogłyby to robić również kobiety. Lepsze kazanie nie oznacza jednak automatycznie „lepszego” Kościoła. Dla poprawy jakości homilii nie warto rezygnować z obrazu kapłaństwa, w który objaśnianie Słowa Bożego na liturgii jest wpisane jako szczególna prerogatywa. Dlatego decyzję Watykanu należy przyjąć ze zrozumieniem i akceptacją.

Starajmy się o więcej powołań, a nie o transformację liturgii w kulminację aktywizmu parafialnego kolektywu.

Paweł Chmielewski

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: