Co czwarty Polak uważa, że ma ADHD. Ekspert: to problem naddiagnozy

Niektóre osoby otrzymują diagnozę, choć ADHD w rzeczywistości nie mają – przyznaje prof. UAM dr hab. Tomasz Hanć, specjalizujący się w badaniu, diagnozie oraz terapii ADHD. Jak wskazuje ekspert, w zaburzenie to diagnozuje się niewłaściwie często.
ADHD, czyli neurorozwojowe zaburzenie charakteryzujące się problemami z koncentracją, impulsywnością oraz nadmierną aktywnością, zdobywa w Polsce coraz większą „popularność”. Już co czwarty dorosły ma zauważać w sobie objawy choroby. „Moda” na ADHD jest szczególnie obecna w mediach społecznościowych; w niejednym przypadku stanowiąc wygodne usprawiedliwienie dla zaniedbań w obszarach, na które mamy całkowity wpływ.
W ocenie prof. Hanća, faktycznie ADHD dotyka zaledwie 3 proc. populacji dorosłych. – Zdecydowana większość osób, która uważa, że może mieć ADHD, w rzeczywistości go zatem nie ma – tłumaczy ekspert. – Niestety na rynku medyczno-psychologicznym zdarzają się osoby, które pracują w sposób nierzetelny. Dlatego niektóre osoby otrzymują diagnozę, choć ADHD w rzeczywistości nie mają – stwierdza.
Popularność zjawiska psycholog tłumaczy charakterem choroby, której szeroki wachlarz objawów jest pierwszym pomysłem na wyjaśnienie wszelkich osobistych „niedoskonałości”. – W końcu komu się nie zdarzają trudności ze snem? Kto od czasu do czasu nie spóźnia się na spotkanie? Albo nie zapomina o urodzinach znajomego? Zbyt dużo czasu spędza z telefonem? – pyta naukowiec i zwraca uwagę, że „łatwo wyjaśnić to wszystko poprzez ADHD”. Taka postawa utożsamia powszechne, ludzkie problemy (prokrastynacja, zmęczenie czy rozkojarzenie) z objawami neurorozwojowymi, dając tym samym wygodną ucieczkę od odpowiedzialności.
Wiele problemów, takich jak brak koncentracji i impulsywność, pokrywa się z objawami przewlekłego stresu, bezsenności, zaburzeń lękowych, depresji czy traumy (PTSD). Tymczasem współczesny styl życia – przebodźcowanie smartfonami, ciągły pośpiech i niedosypianie mogą wywoływać stan przypominający różnego rodzaju deficyty rozwojowe.
Źródło: rp.pl
PR






