Daniel Obajtek przeciwko bluźnierstwu „Nie”. Odrzuca zarzuty

Były prezes Orlenu Daniel Obajtek usłyszał zarzuty. Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarża go o rzekomo nielegalne wycofanie z punktów sprzedaży na stacjach tygodnika "Nie", który szkalował na okładce wiarę katolicką.
Były prezes Orlenu po wyjściu z prokuratury powiedział, że jest dumny z zarzutu w sprawie tygodnika "Nie". Numer, który wycofał ze stacji, prezentował na okładce wizerunek św. Jana Pawła II oraz ukrzyżowanej plastikowej lalki. Był ewidentnie bluźnierczy. Daniel Obajtek poinformował, że nie przyznał się do złamania prawa, bo w jego ocenie działał całkowicie legalnie. W ocenie byłego prezesa Orlenu należało usunąć numer tygodnika "Nie" ze sprzedaży na stacjach, bo "bezcześcił uczucia religijne". - Orlen jest dla wszystkich i nie będę i nigdy bym tego nie tolerował, żebyśmy promowali artykuły, zdjęcia obrażające jakąkolwiek godność religijną w tym zakresie - stwierdził.
- Dzisiaj nie ja tu powinienem stać przed prokuraturą. Tu powinna stać przed prokuraturą gazeta "Nie" - dodał Obajtek.
- 40 lat po komunie, ale metody są te same. I każdy prawy człowiek, który ma w sobie odrobinę godności, zachowałby się tak jak ja. Bo nie ma zgody w Polsce na to, by bezcześcić symbole religijne. Nie ma zgody w Polsce na to, żeby hańbić Jana Pawła II - stwierdził.
- Urodziłem się i jestem z pokolenia JP2. Różnie w życiu bywało, ale Jan Paweł II jest największym z Polaków i nie będzie szmatławiec, nie będzie szczujnia drukować okładek ze skrzywdzeniem Jana Pawła II - mówił. - Jesteśmy katolikami i w kraju, z którego pochodzi Jan Paweł II - największy z Polaków - nie możemy na to pozwolić. Taką decyzję podjąłem. I podjąłbym takie decyzje jeszcze wiele, wiele razy. Dzisiaj nie ja tu powinienem stać przed prokuraturą. Tu powinna stać przed prokuraturą gazeta "Nie" - podkreślił.
Źródło: interia.pl





