Dr Jagielska rezygnuje z funkcji wicedyrektora szpitala w Oleśnicy. Jednak wciąż będzie "robić aborcje"

Jagielska-e1745257248347.jpg
fot. prtscr/youtube/Kanał Zero

W przestrzeni medialnej pojawiły się informacje sugerujące, że dr Gizela Jagielska zrezygnowała z pracy w szpitalu w Oleśnicy. "Lekarz" dokonująca licznych aborcji, w tym tzw. późnych zapewniła, że jedynie "rezygnuje z pewnych funkcji" i wciąż będzie "walczyć o prawa kobiet", w tym zabijać nienarodzone dzieci.

"Nie jest prawdą, że odchodzę całkowicie ze szpitala w Oleśnicy. Rezygnuję z pewnych funkcji pełnionych w tym szpitalu, natomiast nie ma to absolutnie nic wspólnego z tym, żebym przestała walczyć o prawa kobiet, żebym przestała robić aborcje, te które są zgodne z polskim prawem i te, które są medycznie uzasadnione" - oświadczyła dr Jagielska w mediach społecznościowych.

"Ja dalej tu jestem. Może forma trochę się zmieni, to prawda. Natomiast wszystkim to wyjdzie na lepsze" - podkreśliła.

Zróbmy to razem!

Można domniemywać, że zmiana charakteru pracy dr Jagielskiej w szpitalu w Oleśnicy ma związek z licznymi protestami wobec jej wypowiedzi i praktyki zawodowej, która polega na zabijaniu nienarodzonych dzieci w tzw. aborcji.

O dr. Jagielskiej zrobiło się głośno za sprawą nienarodzonego Felka, który został zamordowany zastrzykiem z chlorku potasu w 9. miesiącu życia płodowego. Dziecko cierpiało na wrodzoną łamliwość kości. Aborcja na tak późnym etapie została przeprowadzona według tzw. przesłanki zdrowia psychicznego, umożliwiającego zabicie nienarodzonego dziecka wyłącznie na podstawie orzeczenia psychiatry.

W licznych wypowiedziach medialnych, dr. Jagielska przyznała się do przeprowadzania śmiertelnych zabiegów nawet na późnym etapie ciąży. Jak tłumaczyła, w Oleśnicy zaczęto stosować zastrzyki z chlorku potasu po tym, jak pracowników wstrząsnęły sytuacje, w których dziecko przeżywało procedurę i zostawało pozostawione na śmierć poprzez uduszenie.

„Był krótki moment, kiedy nie stosowaliśmy chlorku potasu. Byłam przy jednej takiej aborcji w 26. tygodniu. (…) I powiem tak: ani ja, ani nikt z mojego personelu nigdy więcej nie chcielibyśmy w czymś takim uczestniczyć" - przyznała w rozmowie z "Wysokimi Obcasami.

Zapytana, jak w takiej sytuacji postępuje personel, Jagielska odparła: "dziecko się rodzi i czekamy, aż umrze".

Zastrzyki z chlorku potasu w sercie są niedopuszczone do stosowania nawet w przypadku zwierząt. Metoda jest uznawana za niehumanitarną ze wzglęgu na stopień bólu, jaki powoduje trucizna.

Źródło: Facebook.com / własne PCh24.pl
PR

Jagielska-e1745257248347.jpg
fot. prtscr/youtube/Kanał Zero

Położna ujawniła horror w Oleśnicy. To popiera „koalicja chlorku potasu”

Położna, która uczestniczyła w aborcjach w szpitalu w Oleśnicy, ujawniła szczegóły horroru trwającego za murami tej placówki. Gizela Jagielska szkoli personel z zabijania chlorkiem potasu, tłumacząc, że należy go wstrzykiwać dziecku tak długo aż jego serce przestanie bić, gdyż inaczej dziecko zacznie uciekać i trzeba będzie „kłuć jeszcze raz”...Dla położnych z Oleśnicy aborcja ma być „łatwiejszą p...Czytaj dalej

aborcja-bol-nienarodzonych-1.jpg
PCh24.pl

Gizela Jagielska przyznała, że pozostawiła noworodka na pewną śmierć. Jest zawiadomienie do prokuratury

Gizela Jagielska przyznała, że jej zespół nie udzielił pomocy wcześniakowi, którego próbował wcześniej pozbawić życia poprzez aborcję metodą wywołania przedwczesnego porodu. Dziecko urodziło się żywe. Fundacja PRO-Prawo do Życia złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.Jak wspomniała ginekolog z Oleśnicy w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów": „Był krótki moment, kiedy nie stosowaliśmy chlor...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: