Drożyzna i wydatki na zbrojenia. Czy Europa jest skazana na protesty?

epa13313376.jpg
fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA

Coś, co zaczęło się od protestów nastolatków przeciwko złym warunkom panującym w szkołach francuskich, szybko przerodziło się w szersze protesty przeciwko wysokim kosztom życia w całej Francji i innych europejskich miastach, w tym w Mediolanie, Lizbonie czy Brukseli. W związku z planowanymi wyborami w kilku dużych państwach europejskich i podsycaniem demonstracji przez lewicę europejską, niektórzy sugerują, że należy spodziewać się zintensyfikowania protestów w całej Europie w ciągu najbliższego roku.

Są one z jednej strony wyrazem niezadowolenia części społeczeństwa wobec rosnących cen podstawowych towarów i usług. Z drugiej mogą być inspirowane przez lewicowe środowiska pragnące głębokiej przebudowy globalnego systemu gospodarczego, a także przez konkretne państwa w związku z głoszonymi hasłami dotyczącymi wstrzymania wydatków na zbrojenia.

Z pewnością są zaś okazją dla młodzieży imigranckiej i różnych szabrowników do plądrowania sklepów i kradzieży.

Zróbmy to razem!

Powszechnie można spotkać się z doniesieniami medialnymi o tym, iż demonstracje, do których dochodzi w całej Europie, odzwierciedlają frustrację mieszkańców Europy spowodowaną galopującymi cenami żywności, wysokimi czynszami i niedostępnymi cenowo mieszkaniami. Ludzie mają mieć dość pogarszającego się poziomu życia i braku perspektyw na jego poprawę w obliczu cięć budżetowych na cele społeczne i wzrostu wydatków na zbrojenia.

W miniony weekend na ulice europejskich metropolii wyszło tysiące ludzi, w przeważającej mierze młodych. Poziom niezadowolenia zaś różnił się w zależności od kraju, ale wszędzie demonstracje uwydatniły rosnącą frustrację związaną z budżetami domowymi.

We Francji do tak zwanych uczniów dołączyli rolnicy i członkowie związków zawodowych. Wielu miało maszerować pokojowo, inni atakowali służby porządkowe i wszczynali burdy, niszcząc witryny sklepowe i grabiąc towary. Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział pociągnięcie do odpowiedzialności tych, którzy „dążyli do obalenia Republiki”. Chodzi o uczestników zgromadzeń, które przerodziły się w grabieże i zamieszki w dużych miastach, w wyniku których zniszczono około 1500 sklepów i punktów usługowych.

Koszty dla instytucji mogą sięgnąć „kilkuset milionów euro” – zasugerował Alexandre Bompard, prezes Federacji Handlu w wywiadzie dla telewizji LCI, dodając, że jest za wcześnie, aby podać dokładną kwotę.

Spalono między innymi Ratusz w Limoges i kultowe biuro informacji turystycznej przy Place Bellecour w Lyonie. Wandale wdarli się do ratuszy w Marsylii, Lille i Angers, a w Bordeaux splądrowano rezydencję prefekta.

- Protestowanie jest prawem, a gniew zasługuje na wysłuchanie. Jednak żaden sprzeciw ani skarga nie mogą usprawiedliwiać niszczenia mienia publicznego – zaznaczył Guillaume Guérin, burmistrz Limoges, nazywając przemoc „niedopuszczalną”.

Równie brutalny przebieg miały demonstracje w Belgii. Do starć z policją doszło w Brukseli i Liège. W obu tych miastach protestowali młodzi ludzie przeciwko kosztom utrzymania i rosnącym kosztom edukacji.

Belgijski minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin nie miał wątpliwości, że demonstracje „nie były już zwykłymi protestami”, lecz „czystą przemocą”.

W Portugalii na ulice wyszli członkowie związków zawodowych i organizacji walczących o prawa mieszkaniowe, którzy domagali się wyższych płac, lepszych emerytur, poprawy usług publicznych i działań na rzecz dostępności mieszkań. Ubolewano z powodu wysokich czynszów, kosztów kredytów hipotecznych i rosnących codziennych wydatków.

We Włoszech protestowano przeciwko rosnącym cenom, przy czym w Mediolanie, Turynie i Bolonii doszło do brutalnych starć z policją, w wyniku których rannych zostało wiele osób. Zatrzymano dziesiątki agresywnych młodych ludzi, głównie w Mediolanie.

Tego typu demonstracje mogą być w Europie coraz częstsze ze względu na rosnące koszty życia. Wiele gospodarstw domowych ma mieć trudności z zapewnieniem sobie wystarczających środków na utrzymanie.

Wskazuje się na niezwykle niepokojący trend związany z utrzymywaniem się wysokich cen najmu, co ogranicza dostęp do mieszkań dla młodych ludzi. Pogarsza się także jakość usług publicznych.

Z danych Eurostatu wynika, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych w UE wzrosły aż o 34% między sierpniem 2021 r. a sierpniem 2026 r. Ilość żywności, jaką można było kupić za miesięczną płacę minimalną brutto, spadła o 6% na Malcie, 5% w Hiszpanii i 4% we Francji. W innych krajach miała ona wzrosnąć. Porównanie nie uwzględnia jednak podatków, czynszu i innych wydatków gospodarstw domowych, a zatem nie uwzględnia pełnych kosztów utrzymania.

Powszechna jest presja w Europie, by płace nadążały za wzrostem kosztów podstawowych dóbr. Tymczasem – z powodu ogromnego zadłużenia i rosnących kosztów obsługi długu, a także z powodu wzrostu wydatków na zbrojenia – rządy tną wydatki budżetowe w wielu sektorach. Stąd jest mało prawdopodobny wzrost płac i różnych osłon socjalnych.

Poparcie dla protestów, nawet jeśli duża część społeczeństwa nie bierze w nich udziału, jest bardzo duże. W samej Francji opowiada się za nimi około 70% ludzi. Jak sugerował sondaż opublikowany w piątek przez francuską stację telewizyjną BFMTV, prawie siedmiu na dziesięciu Francuzów poparło sobotnią mobilizację przeciwko rosnącym kosztom utrzymania.

W mediach społecznościowych powszechnie wzywano do protestów w związku z rosnącymi cenami paliw i spadkiem siły nabywczej pensji.

Francuski minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez poinformował, że w sobotę władze spodziewały się około 250 zgromadzeń i 80 marszów w całym kraju.

W Mediolanie marsz najpierw przeniósł się na Via Broletto, a następnie na centrum miasta, szczególnie na Piazza Duomo, przeradzając się w sceny przypominające miejską partyzantkę. W stolicy Lombardii 25 osób zostało rannych i przewiezionych do różnych mediolańskich szpitali, w tym dziesięciu policjantów.

Podczas zamieszek policja użyła gazu łzawiącego oraz armatek wodnych i hydrantów, by rozproszyć tłum. Demonstranci odpalali gaśnice, używali petard i fajerwerków oraz rzucali przedmiotami, w tym koszami na śmieci i barierkami ochronnymi.

Kilka sklepów w centrum miasta zostało zdewastowanych, podpalono przenośną toaletę na Piazza Duomo. W bocznych uliczkach rzucano krzesłami, przewracano stoły, niszczono kosze na śmieci i ławki. Do zakończenia protestu zatrzymano 50 osób, z czego połowę stanowili nieletni.

W Turynie zatrzymano 12 osób, z czego 10 osób to nieletni. Zamieszki z udziałem bardzo młodych demonstrantów w kapturach, zbulwersowały władze Italii.

W Bolonii starcia koncentrowały się wokół dworca kolejowego i na Piazza Medaglie d'Oro, gdzie zamaskowani młodzieńcy rzucali kamieniami i innymi przedmiotami. Początkowo uczestnicy marszu protestowali pokojowo, skandując hasła przeciwko podwyżkom cen. Jednak potem, gdy ruszono w kierunku Via Farini i Via Marconi, marsz zakończył się rozłamem grupy protestujących w pobliżu dworca, którzy rzucali szklanymi butelkami i barierkami itp. W Bolonii zatrzymano siedem osób.

Premier Giorgia Meloni wezwała opozycję do potępienia przemocy. Odnosząc się do demonstracji związków zawodowych CGIL, która odbyła się w sobotnie popołudnie, powiedziała, że ​​wyjście na ulice jest prawem, ale potępiła protesty we włoskich miastach, publikując nagranie z zamieszek w Mediolanie. „Ponawiam apel do opozycji: nie bądźcie w tej sprawie dwuznaczni. Każda powściągliwość staje się usprawiedliwieniem” – dodała.

Wicepremier i minister spraw zagranicznych Antonio Tajani zaznaczył, że „niedopuszczalne jest, aby część centrolewicy dolewała oliwy do ognia, próbując zrekompensować sobie brak pomysłów i propozycji”, podczas gdy wicepremier i minister transportu Matteo Salvini stwierdził, że place wypełnione są „maranzą i zgniłą lewicową hołotą”.

Burmistrz Mediolanu Giuseppe Sala skomentował: „Powody protestu były zrozumiałe. Przemoc wobec policji i poważne zniszczenia miasta są nieuzasadnione. Polityka może wykorzystać tę sytuację w poszukiwaniu konsensusu wyborczego. Albo może mądrze zmierzyć się z tym niezwykle trudnym momentem w historii: mam nadzieję, że tak właśnie postąpią”.

Pierfrancesco Majorino, lider frakcji Partii Demokratycznej w radzie regionu Lombardii stwierdził: - Dzisiejsze akty przemocy są absolutnie nieuzasadnione i należy je stanowczo potępić. Nikt jednak nie może ich wykorzystać do kryminalizacji studentek i studentów, którzy od kilku dni pokojowo wychodzą na ulice, poruszając tak ważne kwestie, jak prawo do mieszkania, edukacji i, szerzej, ich przyszłości.

Meloni napisała na portalu X: „Po raz kolejny kobiety i mężczyźni z sił porządkowych musieli stawić czoła przemocy ze strony przestępców, którzy, nawet za pośrednictwem zorganizowanych grup, wykorzystują demonstracje do konfrontacji i siania chaosu”.

Dodała: „Ponieważ byli tam, aby zapewnić bezpieczeństwo obywatelom, pracownikom, kupcom i wszystkim ludziom, którzy mają prawo żyć [w] swoim mieście bez strachu i nie patrzeć, jak jest ono niszczone i podpalane przez bandy bandytów” – kontynuowała. „Jesteśmy z wami” - dodała.

Meloni wcześniej tweetowała: „Zbiry, które wykorzystują demonstracje do siania chaosu, atakują tych, którzy zapewniają bezpieczeństwo i biorą całe miasta jako zakładników… Demonstrowanie jest prawem. Podpalanie naszych miast nie”.

Włoscy politycy uważają, że mamy do czynienia z wykorzystywaniem uzasadnionych protestów przez lewicowych ekstremistów do siania przemocy.

Sobotnie demonstracje we Włoszech zostały zorganizowane przez Confederazione Generale Italiana del Lavoro (CGIL), najstarszy włoski związek zawodowy liczący ponad 5 milionów członków, powiązany z lewicowymi partiami.

We Francji aresztowano ponad 1200 osób. Prezydent Emmanuel Macron oświadczył, że sprawcy przemocy będą ścigani i karani, a premier Lecornu wskazał skrajnie lewicowe frakcje i grupy przestępcze jako głównych winowajców przemocy.

Przemoc usprawiedliwiana przez partie lewicowe skrytykowała Marine Le Pen ze Zjednoczenia Narodowego (RN), a Jean-Luc Mélenchon ze skrajnie lewicowej partii La France Insoumise (LFI) bronił legalności demonstracji, dystansując się jednocześnie od aktów grabieży.

Do protestów dołączył ruch „Żółtych Kamizelek”, który wstrząsnął rządem Macrona w 2018 roku w proteście przeciwko podwyżkom podatków paliwowych.

Mimo iż część ekspertów twierdzi, że protesty w różnych krajach nie są ze sobą skoordynowane, to prawda może być zgoła odmienna, jeśli weźmie się pod uwagę wielokrotnie podejmowane globalnie próby zmierzające do głębokiej przebudowy obecnego systemu gospodarczego. Zdaniem części ekspertów, tym, co łączy protesty to wysoka inflacja, obciążenia związane z kosztami mieszkaniowymi, cięcia w edukacji i opiece społecznej oraz niepewność zatrudnienia wśród młodych ludzi.

Alberto Alemanno, profesor z HEC Paris zasugerował wywiadzie dla Al Jazeery, że oznaki protestów pojawiają się również w Grecji, Niemczech, Austrii i innych krajach, co zwiększa prawdopodobieństwo ich dalszego rozprzestrzeniania się i to już od tego tygodnia.

Ma to związek z wyborami zaplanowanymi w ciągu najbliższego roku w głównych krajach, w tym w Hiszpanii, Francji, Włoszech i Polsce. Analitycy sugerują, że niezadowolenie z wysokich kosztów utrzymania i usług publicznych prawdopodobnie stanie się główną zmienną w polityce europejskiej.

Co istotne, każdy z tych krajów przewiduje także znaczne zwiększenie wydatków na zbrojenia.

Źródła: euronews.com / aa.com.tr / foxnews.com / en.asiatoday.co.kr

AS

mid-epa13314527_2.jpg
fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA

„Wszelka nowość jest zawsze szkodliwa”. Dlaczego Europa upada?

Europa upada, ponieważ luminarze idei wpadli na szalony pomysł, że po osiągnięciach Greków, Rzymian i chrześcijan człowiek może odkryć coś nowego na temat własnej natury. To, co dzieje się na francuskich ulicach, jest egzemplifikacją tej pozornie tylko absurdalnej prawdy… Gdyby ktoś chciał posądzić mnie o zacofanie, to pójdę jeszcze dalej i przywołam maksymę głoszącą, iż „wszelka nowość jest zawsz...Czytaj dalej
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: