Episkopat Polski i prawda o judaizmie. Ks. prof. Waldemar Rakocy alarmuje

nawracanie-zydzi.jpg
Oprac. PCh24.pl

Komisja Nauki Wiary przy KEP zignorowała pytania, jakie w sprawie judaizmu zadał jej ks. prof. Waldemar Rakocy CM. Później Sekretariat Generalny KEP nie dopuścił też do rozpowszechnienia wśród biskupów listu przygotowanego przez biblistę. W jego ocenie chodzi o ochronę pozycji kardynała Grzegorza Rysia. Duchowny opisał całą sprawę w tygodniku "Do Rzeczy".

Ks. prof. Waldemar Rakocy wyszedł w swoim artykule od szerokiego opisania kontrowersji wokół niesławnego listu Konferencji Episkopatu Polski o judaizmie z 22 marca. Przypomniał, że przedstawiono w nim wątpliwe treści teologiczne, zaczerpnięte między innymi z dokumentu Watykanu, który nie rościł sobie wcale prawa do określania prawd wiary, ale formułował raczej teologiczne hipotezy; w liście przedstawiano tymczasem twierdzenie dotyczące sytuacji Żydów wobec zbawienia, które stawia ich w uprzywilejowanej pozycji - choć nie jest to wcale nauka Kościoła katolickiego. 

"Rozsądni, ale naiwni wierni spodziewali się, że po liście biskupów odczytanym 22 marca br. Episkopat zreflektuje się, uzna popełniony błąd i w jakimś komunikacie przeprosi wiernych oraz wyjaśni im, co tak naprawdę chciał powiedzieć w swoim liście. Z bólem stwierdzam, że tak się nie stało pomimo upływu ponad pół roku. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo" - napisał uczony kapłan.

Zróbmy to razem!

"Jak daleko sięgam pamięcią, nie było podobnego przypadku, żeby Episkopat podpisał się pod błędnymi lub nieprawdziwymi tezami, podał je wiernym do wierzenia i nie wycofał się z popełnionego błędu. Jest to stan, który podważa nauczycielską wiarygodność Episkopatu i stale domaga się od niego refleksji i przeprosin względem ludu Bożego. Dlatego temat będzie powracał jak wyrzut sumienia, bo jest to stale nieodpuszczona wina na sumieniu Episkopatu, podważająca jego wiarygodność jako pasterza ludu Bożego" - dodał mocno.

Duchowny wskazał, że jakiś czas po publikacji listu KEP, zwrócił się do Komisji Nauki Wiary przy KEP z zapytaniem o tezy zawarte w liście. Pytał, po pierwsze, czy zdaniem komisji również judaizm jest kontynuacją starotestamentowego Izraela; czy istnieją dwa równoległe porządki zbawcze, czyli Kościół i judaizm; czy Żydzi uczestniczą w przywileju Bożego wybraństwa; czy Żydzi trwają w tradycji ojców Starego Testamentu, chociaż odrzucili Chrystusa. 

"Z przykrością stwierdzam, że nie otrzymałem do dzisiaj odpowiedzi na powyższe pytania ani nawet informacji, że Komisja przyjęła mój wniosek i odpowie na moje zapytania w stosownym czasie" - ujawnił.
Jak dodał biblista, prosił komisję o proste odpowiedzi, w formie "tak" lub "nie". "Zaległo jednak milczenie. Wiele to mówi, bo rok wcześniej wystąpiłem do tej samej Komisji z zapytaniem w innej sprawie. Jej sekretarz odpowiedział mi od razu i zapewnił, że Komisja udzieli odpowiedzi. Tak też się stało. Teraz jednak zaległo głębokie milczenie" - dodał.

Duchowny wyraził przypuszczenie, że za brakiem odpowiedzi stoi decyzja abp. Stanisława Budzika, który kieruje Komisją Nauki Wiary przy KEP. Według niego to właśnie on nie nadał wnioskowi dalszego biegu, bo "odpowiedź na postawione pytania... uderzyłaby wprost w ks. kard. Grzegorza Rysia", gdyby odpowiedź była zgodna z teologią. Gdyby odpowiedź miała być inna, wówczas - według znajomości spraw ks. Rakocego - większość członków Komisji by się temu sprzeciwiła. Dlatego za najlepsze wyjście uznano milczenie.

Biblista przypomniał, że to właśnie abp Stanisław Budzik jako jedyny polski biskup udzielił bardzo jednoznacznego poparcia dla kardynała Grzegorza Rysia po ogłoszeniu listu KEP. 

"Smutne jest to, że nie chciano zbadać, czy tezy głoszone w tzw. dialogu z judaizmem i podzielane m.in. przez ks. kard. G. Rysia są zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego czy nie. To dyskwalifikuje. Czy cały Kościół katolicki w Polsce ma się podporządkować jednej osobie – wprowadzającej zamęt i wzbudzającej antagonizmy? W teologii znana jest zasada sensus populi Dei mówiąca o zmyśle, wyczuciu Bożej prawdy przez lud Boży. Kiedy pasterz głosi poglądy, którym sprzeciwia się en masse wierny Bogu lud, na pewno nie ma racji" - napisał.

15 września ks. Waldemar Rakocy wysłał do KEP list otwarty dotyczący dialogu z judaizmem; otrzymał odpowiedź, zgodnie z którą list został zakwalifikowany jako "korespondencja przedmiotowa". Nie było jednak później żadnej reakcji. 24 września duchowny zapytywał, czy sprawa jego listu otwartego jest procedowana, co oznaczałoby zarejestrowanie w dokumentacji. Nie otrzymał jednak konkretnej odpowiedzi w tej sprawie. "Zaczęło stawać się dla mnie jasne, że mojemu pismu nie został nadany bieg, a mówiąc obrazowo, zostało ono wyrzucone do kosza" - stwierdził. 

"Nie przekazano o nim informacji księżom biskupom, nie przekazano go do rozpatrzenia żadnej komisji działającej przy KEP, nie nadano mu (najprawdopodobniej) identyfikatora, nie umieszczono w ewidencji korespondencji KEP na stronie www. episkopat.pl. Zrobiono co możliwe, aby ukryć i wyciszyć sprawę" - wymienia w tekście. 

W jego ocenie, odpowiedzialność spada na bp. Marka Marczaka, który kieruje Sekretariatem Generalnym KEP. Postępowanie wobec ks. Rakocego to według samego zainteresowanego "niedopełnienie obowiązków i jaskrawe naruszenie kultury urzędniczej". 

Ks. Rakocy uważa, że powodem wyciszenia jego listu był punkt 8 tego pisma, gdzie pokazywał "czarno na białym nieprawdy głoszone przez ks. kard. Grzegorza Rysia i przez środowisko prowadzące rozmowy z judaizmem". Zdaniem ks. Rakocego, może to wynikać z dobrej znajomości biskupów Marczaka z kardynałem Rysiem. Jak przypomniał, bp Marczak jest biskupem pomocniczym Łodzi, gdzie do niedawna rządził właśnie kardynał Ryś.

"Wierny Bogu lud stale czeka na przeprosiny Episkopatu. To mu się należy. Jeżeli biskupi nie zdadzą tego egzaminu, to w polskim Kościele nie pasterze ludowi, ale lud pasterzom będzie wskazywał drogę do Boga" - zakończył ks. prof. Waldemar Rakocy.

Źródło: dorzeczy.pl

Pach

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: