Franciszek, który przemawia do nas po ośmiu wiekach. Wyjątkowa wystawa już w Polsce!

Z okazji 800. rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu włoski ruch Komunia i Wyzwolenie przywozi do Warszawy wystawę „Ja, brat Franciszek”, pokazaną po raz pierwszy w ubiegłym roku na Meetingu w Rimini. Jej autorzy chcą, by zwiedzający odkryli Biedaczynę z Asyżu bez etykiet – takiego, który wciąż do nas przemawia.
„Celem wystawy nie jest to, byś wyszedł z niej, wiedząc o świętym Franciszku coś więcej. Chodzi o coś innego: byś, wychodząc, powiedział: Nie znałem takiego Franciszka, ale on do mnie przemawia. Nie chcemy Franciszka posiąść, lecz pozwolić, by nas zaniepokoił – on, który nieustannie wskazuje palcem na Jezusa”. Tak mówił w sierpniu 2025 r. w wywiadzie dla włoskiej agencji katolickiej ACI Stampa o. Francesco Piloni, minister prowincjalny franciszkanów Umbrii i Sardynii, a zarazem główny kurator wystawy „Io, frate Francesco. 800 anni di una grande avventura” („Ja, Brat Franciszek. 800 lat wielkiej przygody”). Przygotowali ją bracia mniejsi z Porcjunkuli w Asyżu, przy udziale uznanych historyków franciszkanizmu, z okazji 800. rocznicy odejścia do domu Ojca świętego Franciszka z Asyżu, który zmarł 3 października 1226 r. Osią ekspozycji jest Testament, spisany przez Biedaczynę z Asyżu u kresu życia.
Wystawę pokazano po raz pierwszy w dniach 22–27 sierpnia 2025 r. na 46. Meetingu na rzecz Przyjaźni między Narodami w Rimini, gdzie według organizatorów zarejestrowano 800 tys. wejść. Zwiedzający wystawy o św. Franciszku mogli tam zobaczyć m.in. oryginalny wizerunek Franciszka przypisywany Cimabuemu z Muzeum Porcjunkuli, wypożyczony po raz pierwszy na tego rodzaju wydarzenie, zestawiony z pracami brazylijskiego franciszkanina i artysty brata Sidivala Fili. Już w Rimini wystawa przyciągnęła, jak piszą asyżscy franciszkanie, znaczną liczbę zwiedzających. Następnie ruszyła w objazd po Półwyspie Apenińskim: gościła m.in. w San Piero in Bagno, Città di Castello, Massie, Campo Ligure, Pawii i Mediolanie, a za granicami Włoch także w Jerozolimie i szwajcarskiej Bellinzonie.
Do Polski wystawa przyjechała za sprawą ruchu Komunia i Wyzwolenie (Comunione e Liberazione), który jest także organizatorem corocznych spotkań w Rimini, gdzie pierwotnie ją zaprezentowano. W Warszawie będzie ją można obejrzeć w dniach 9–11 października 2026 r. w podziemiach kościoła Wszystkich Świętych na placu Grzybowskim, w ramach III edycji wydarzenia „Fenomen Człowieka”, a następnie w Krakowie i Białymstoku.
Od przywódcy biesiad do herolda wielkiego Króla
Organizatorem tegorocznej, trzeciej edycji „Fenomenu Człowieka” jest Fundacja Hospicyjna „Mój Dom”, działająca na rzecz osób chorych na SLA i ich rodzin. Zaprasza ona do spojrzenia na człowieka „przez pryzmat szeroko rozumianego piękna”, a samego człowieka przedstawia jako dom złożony z wielu pokoi. Trudno o lepszą ramę dla opowieści o Franciszku, który opuścił bogaty dom, by odnaleźć prawdziwe piękno. Syn Pietra di Bernardone, zamożnego kupca sukienniczego z Asyżu, miał wszystko: dostatek, stroje, uczty i pieśni trubadurów, a złota młodzież miasta obrała go przywódcą swoich biesiad. Marzył o rycerskiej sławie, lecz wyruszywszy na wyprawę na południe Włoch, zawrócił ze Spoleto. Według dawnych przekazów usłyszał we śnie pytanie, kto może dać mu więcej: pan czy sługa? A skoro pan, to dlaczego porzuca pana dla sługi?
Przełomem stało się spotkanie z trędowatym. Franciszek, którego widok chorych dotąd napełniał wstrętem, zsiadł z konia, włożył jałmużnę w dłoń trędowatego i ją ucałował. W Testamencie, wokół którego zbudowano wystawę, sam wskazał przebywanie wśród trędowatych i okazywanie im miłosierdzia jako początek swojej pokuty: to, co wydawało mu się gorzkie, przemieniło się w słodycz duszy i ciała. Wkrótce w zrujnowanym kościele św. Damiana usłyszał głos dobiegający z krucyfiksu: „Franciszku, idź, napraw mój dom, który, jak widzisz, cały popada w ruinę”. Zrozumiał te słowa dosłownie i, by zdobyć pieniądze na odbudowę świątyni, sprzedał w Foligno sukno z ojcowskiego składu, a także konia. Rozgniewany ojciec wezwał go w końcu przed sąd biskupa Asyżu. Tam, na oczach zgromadzonych mieszczan, Franciszek oddał pieniądze, zdjął z siebie szaty, złożył je u stóp ojca i oznajmił, że odtąd będzie nazywał ojcem jedynie Ojca, który jest w niebie. Biskup okrył go swoim płaszczem, po czym Franciszek otrzymał od sługi biskupa ubogie okrycie, nakreślił na nim kredą znak krzyża i ruszył, śpiewając, w stronę lasu. Zbójcom, którzy go zatrzymali, przedstawił się jako herold wielkiego Króla.
Bracia mniejsi posłuszni Kościołowi
Wyzbywszy się wszystkiego, żebrał i własnymi rękami odnawiał zniszczone kościoły, w tym kapliczkę Matki Bożej zwaną Porcjunkulą. W 1208 r. (według części historyków w 1209 r.) usłyszał podczas Mszy słowa Ewangelii o rozesłaniu uczniów bez złota, torby i obuwia. Zrzucił sandały, przepasał się sznurem i z pustelnika stał się wędrownym kaznodzieją. Tradycja wskazuje jako jego pierwszego naśladowcę zamożnego Bernarda z Quintavalle, który sprzedał cały swój majątek i rozdał go ubogim. Nie tworzyli jeszcze zakonu, lecz wędrowną gromadę ubogich, wzywającą do pokoju i pokuty, a przy tym tryskającą radością – Franciszek chciał, by jego bracia byli igrcami Pana. Pomagali chłopom w polu, nie przyjmując za to pieniędzy. Swoich naśladowców nazwał braćmi mniejszymi, by nigdy nie wynosili się nad innych.
Franciszek nie zamierzał jednak iść obok Kościoła. W 1209 r. (lub 1210 r.) udał się z jedenastoma towarzyszami do Rzymu, by prosić Innocentego III o zatwierdzenie reguły. Część dostojników kurii uważała taki sposób życia za niemożliwy, lecz jeden z kardynałów przypomniał, że odrzucić go znaczyłoby odrzucić samą Ewangelię. Reguła została ustnie zatwierdzona, a Franciszek złożył papieżowi przyrzeczenie posłuszeństwa. Według przekazów papież miał ujrzeć we śnie niepozornego zakonnika podpierającego ramionami walącą się bazylikę laterańską – i rozpoznać w nim Franciszka. Ruch rozrastał się szybko: w 1212 r. przyłączyła się do niego młoda szlachcianka Klara, z której wspólnoty wyrosły klaryski, a na Kapitułę Namiotów w Porcjunkuli w 1220 lub 1221 r. miało przybyć ok. 5 tys. braci. Franciszek pozostał posłuszny także wtedy, gdy zakon zmieniał się wbrew jego woli. Gdy w Bolonii zastał braci w murowanym domu, kazał im go natychmiast opuścić. Pozwolił im wrócić dopiero wtedy, gdy kardynał Ugolino ogłosił publicznie, że dom należy do niego, a więc bracia nie łamią ślubu ubóstwa.
14 września 1224 r., w święto Podwyższenia Krzyża Świętego – jak podaje tradycja – na górze Alwernia Chrystus obdarzył Franciszka łaską stygmatów, czyniąc go pierwszym znanym w dziejach Kościoła stygmatykiem. Zmarł w Porcjunkuli wieczorem 3 października 1226 r., w 45. roku życia. Niespełna dwa lata później, 16 lipca 1228 r., kanonizował go w Asyżu papież Grzegorz IX – a więc ten sam kardynał Ugolino, który za życia Franciszka czuwał nad jego zakonem.
Testament, plansze i płótna brata Sidivala
Polska odsłona wystawy o św. Franciszku ma nieco skromniejszą formę niż ta z Rimini. Do podziemi kościoła Wszystkich Świętych trafią plansze opowiadające o drodze Franciszka oraz reprodukcje prac brata Sidivala Fili na lnianym płótnie. Organizatorzy chcą, by stały się one okazją do „spotkania z osobą Franciszka, w szerszym ujęciu niż utrwalony przez wieki wizerunek”, i stawiają pytanie: „kim był Franciszek jako człowiek i co sprawiło, że stał się świętym?”. Już na jednej z pierwszych plansz czytamy, że celem wystawy jest uwolnienie Franciszka od przypisywanych mu przez wieki etykiet: „Franciszek rozmawiający z ptakami, Franciszek prowadzący dialog z wilkami, Franciszek ekolog”, które – jak zauważają autorzy – „zawierają prawdę, ale upraszczają złożoność jego postaci”. Przewodnikiem po ekspozycji jest Testament świętego Franciszka, przekazany braciom we wrześniu 1226 r. Kolejne jego fragmenty prowadzą zwiedzającego od młodzieńczych marzeń o rycerskiej chwale i snu w Spoleto, przez modlitwę przed krucyfiksem w San Damiano i spotkanie z trędowatymi, po pierwszych braci, spotkanie z sułtanem w 1219 r., Alwernię i Pieśń słoneczną. Jest też reprodukcja portretu Franciszka przypisywanego Cimabuemu, którego oryginał, pierwotnie namalowany według tradycji na wieku trumny Świętego, przechowywany jest w Muzeum Porcjunkuli. Wystawę zamyka część poświęcona św. Klarze.
Pomiędzy planszami umieszczono prace Fili, m.in. z cyklu „Całuny”, „Ukrzyżowanego” z 2015 r., element instalacji Drogi Krzyżowej oraz dzieło zatytułowane „Reguła świętego Franciszka z Asyżu” z 2023 r. Sam artysta to urodzony w 1962 r. w Brazylii franciszkanin, który od ponad czterdziestu lat mieszka we Włoszech, dziś w rzymskim klasztorze San Bonaventura al Palatino. Tworzy z lnu, jedwabiu i konopi, często z tkanin liczących nawet kilkaset lat, które tnie, zszywa i składa. Jego sztuka mówi o odkupieniu i przywracaniu wartości – o nadawaniu nowego życia temu, co pozornie zużyte lub odrzucone. Założył także fundację wspierającą dzieci i młodzież w trudnej sytuacji.
Trzy dni przy placu Grzybowskim
Program trzech dni jest bogaty. W piątek 9 października wystawę zwiedzą studenci, a wieczorem odbędzie się panel „Ja, brat Franciszek – o przemianie i dawaniu siebie”. W sobotę 10 października zaplanowano projekcję filmu Franca Zeffirellego „Brat Słońce, siostra Księżyc” z udziałem aktora i reżysera Marcina Kwaśnego oraz o. Andrzeja Sąsiadka OFMConv, warsztaty decoupage (odpłatne, 30 zł, z obowiązkowymi zapisami), spotkanie „Zadaj pytanie św. Franciszkowi” z o. Zdzisławem Kijasem OFMConv, a także debatę „Spotkanie minimalizmu i piękna w sztuce, duchowości, w relacji i w chorobie”, którą poprowadzi Katarzyna Supeł-Zaboklicka. Dzień zakończy wernisaż projektu „W poszukiwaniu Piękna”, łączącego improwizacje wokalne Anny Szai z fotografiami Ewy Gnatkowskiej. W niedzielę 11 października o godz. 11 odprawione zostaną Msze św. po włosku i po polsku, a po nich odbędzie się spotkanie z włoskim poetą Davide Rondonim, przewodniczącym włoskiego Komitetu Obchodów 800-lecia śmierci Franciszka, oraz koncert zespołu VoctEnsemble, inspirowany Pieśnią słoneczną św. Franciszka.
Studenci będą oprowadzać po wystawie o każdej pełnej godzinie: w piątek o 17.00 i 18.00, w sobotę co godzinę od 10.00 do 17.00, a w niedzielę o 10.00 i 13.00. Kto woli zwiedzać samodzielnie, może zeskanować kod QR i odsłuchać audioprzewodnik. Będzie to możliwe w piątek w godzinach 15-21, w sobotę od 10 do 21 oraz w niedzielę od 10 do 18.

Patronat honorowy nad wystawą objęli nuncjusz apostolski w Polsce abp Antonio Guido Filipazzi, metropolita warszawski abp Adrian Galbas oraz Prowincja Matki Bożej Niepokalanej Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, a patronat medialny – Telewizja EWTN Polska, Radio Wnet i Radio Niepokalanów.
Chrześcijaństwo jako przygoda życia
Tytuł wystawy – „800 lat wielkiej przygody” – nie jest przypadkowy. Założyciel ruchu Komunia i Wyzwolenie, włoski kapłan ks. Luigi Giussani, widział bowiem w chrześcijaństwie „przygodę życia, a nie jakieś »przygotowanie« do życia”. Ruch narodził się w 1954 r. w Mediolanie, gdy ks. Giussani, dostrzegłszy, że młodzież nie zna już chrześcijaństwa, poprosił przełożonych o zgodę na nauczanie religii w szkole i podjął pracę w Liceum Klasycznym im. Bercheta. Skupiona wokół niego grupa uczniów nosiła początkowo nazwę Gioventù Studentesca (Młodzież Uczniowska). Obecna nazwa pojawiła się po raz pierwszy w 1969 r. i wyraża przekonanie, że „wydarzenie chrześcijańskie, przeżywane w komunii, jest autentycznym wyzwoleniem człowieka”. Zatwierdzenie Bractwa Comunione e Liberazione miało miejsce w 1982 r. na mocy dekretu przewodniczącego Papieskiej Rady do Spraw Świeckich. Jan Paweł II, który wielokrotnie przyjmował członków ruchu na audiencjach, pisał, że jego „pierwszą intuicją pedagogiczną” było ukazanie na nowo, „w sposób atrakcyjny i zgodny ze współczesną kulturą”, „wydarzenia chrześcijańskiego”. To w dużej mierze za jego zachętą ruch rozprzestrzenił się po świecie i jest dziś obecny w ok. 90 krajach, a samo Bractwo liczy ok. 60 tys. członków. Po śmierci ks. Giussaniego w 2005 r. ruchem kierował wskazany przez niego ks. Julián Carrón, a od 2021 r. przewodniczącym Bractwa jest Davide Prosperi.
Metoda wychowawcza ks. Giussaniego opiera się na pięciu czynnikach: wydarzeniu spotkania, lojalności wobec tradycji, autorytecie, wychowaniu do krytyki i osobistej weryfikacji oraz ryzyku, które jest nieodłączną częścią wolności. Jej podstawowymi narzędziami są Szkoła Wspólnoty – osobista lektura i medytacja tekstu, przedłużona we wspólnotowych spotkaniach – oraz Gest Charytatywny, pojmowany jako coś, co podejmuje się, by wzrastać w wierze, a więc w gruncie rzeczy, co robi się przede wszystkim dla samego siebie. Nie dziwi więc, że autorzy wystawy nie chcą, by zwiedzający wyszedł z niej z większą wiedzą, lecz by spotkał Franciszka, który „do niego przemawia” – w metodzie ks. Giussaniego to właśnie spotkanie stoi na pierwszym miejscu.
Więcej o warszawskiej wystawie „Ja, Brat Franciszek. 800 lat wielkiej przygody”: wystawafranciszek.pl
Olivier Bault
(Autor jest od ok. 20 lat związany z ruchem Komunia i Wyzwolenie)






