Francja legalizuje eutanazję. W Paryżu potężne manifestacje za życiem

Dwa dni przed formalnym głosowaniem w Zgromadzeniu Narodowym, w niedzielę 28 czerwca w Paryżu zebrało się kilka tysięcy przeciwników tzw. ustawy o końcu życia. Pomimo upałów przybyły całe rodziny, dużo młodych katolików, ale też pracownicy służby zdrowia, którzy nie chcą łamać Przysięgi Hipokratesa i dokładać ręki do zabijania chorych. Wielka manifestacja miala miejsce w sercu Päryża, między École Militaire a fasadami UNESCO na Place de Fontenoy.
Transparenty zawierały prosty przekaz - „Zabijanie nie jest formą opieki”, „Eutanazja to nie troska”. Była to jedna z wielu form nacisku na deputowanych, którzy chcą przyjąć „prawo do wspomaganego samobójstwa”. Projekt ustawy był rozpatrywany przez cały tydzień w Zgromadzeniu Narodowym i chociaż musi jeszcze wrócić 7 lipca do Senatu, w którym co prawda nie ma wystarczającego poparcia, ale to ostatecznie izba niższa decyduje i projekt ma duże szanse przyjęcia 15 lipca.
Duża część społeczeństwa nie chce, aby Francja przekroczyła punkt krytyczny, prowadzący wzorem innych krajów legalizujących eutanazję, na ścieżkę jawnych nadużyć i pogardy dla życia ludzkiego. Ustawę forsuje lewica i obóz prezydenta Macrona, który złożył taką obietnicę wyborczą i dąży do jej realizacji. Na rzecz eutanazji lobbują od dawna Stowarzyszenie na rzecz Prawa do Godnej Śmierci (ADMD) i mniej oficjalnie loże wolnomularskie.
Oburzenie społeczne budzi podsuwanie społeczństwu eutanazji przy bardzo niedoskonałym i niedofinansowanym systemie opieki paliatywnej. Przeciwnicy wskazują też efekt takich ustaw, które kończą się jak w Holandii uśmiercaniem nawet dzieci. Podaje się też przykład belgijski, gdzie coraz częściej osoby bezbronne odczuwają już presję z zewnątrz, a w końcu postrzegają siebie jako ciężar dla swoich rodzin.
Przeciwnicy ustawy wskazują, że eutanazja nie rozwiązuje problemu cierpienia, ale po prostu eliminuje je wraz z cierpiącą osobą. Ohydny jest też aspekt utylitarny i ekonomiczny tej ustawy, o czym mówi się mniej, czyli chęć redukcji wysokich kosztów opieki nad chorymi w fazie termalnej choroby. Propagatorzy cywilzacji śmierci używają tu tradycyjnie semantycznego oszustwa, prezentując eutanazję jako formę „godności”.
Słowo „godność” całkowicie zmienia tu znaczenie i to co kiedyś oznaczało bezwarunkową wartość ludzkiego życia, teraz jest wykorzystywane do uzasadnienia jego odebrania. Na paryskiej manifestacji padały też hasła o „zmianie logiki braterstwa”. Opiekunki chorych podawały przykłady pacjentów proszących o śmierć, a którym do przywróćenia chęci życia wystarczała obecność drugiej osoby, wzięcie za rękę, wysłuchanie i słowa pocieszenia. „Koniec życia to wciąż czas możliwości, czas, kiedy możesz doświadczać pięknych rzeczy z bliskimi” - argumentowała jedna z opiekunek.
Wątpliwe, by niedzielne spotkanie wpłynęło na cały proces legislacyjny. Dodajmy, że był tu także protest biskupów francuskich, czy nowenna modlitewna za poszczególnych deputowanych. Było to „ostatnie wołanie” w sprawie wartości życia i obrony fundamentów naszej cywilizacji.
Jednak we wtorek 30 czerwca z kolei posłowie podjęli „ostateczną decyzję”. Ustawa o „końcu życia”, legalizująca eutanazję i wspomagane samobójstwo, została przyjęta przez Zgromadzenie Narodowe 295 głosami za i 232 przeciw. Po tym głosowaniu tekst dotyczący „końca życia” musi po raz ostatni wrócić do Senatu przed ostatecznym głosowaniem w Palais Bourbon 15 lipca. Pocieszeniem jest, że liczba posłów przychylnych eutanazji zmalała. Jeszcze w maju 2026 roku 305 posłów głosowało za, a tylko 199 przeciw.
Ciekawostką jest, że tego samego dnia francuski prezydent Emmanuel Macron grzmiał w obronie wartości życia ludzkiego, ale na...Światowym Kongresie Przeciwko Karze Śmierci. Oto paradoks naszych wspaniałych, rzekomo humanitarnych czasów: bezbronni są przeznaczani na śmierć, ale zbrodniarze, zwyrodnialcy i najgorsi mordercy - chronieni przed nią prawem.
Bogdan Dobosz






