Gen. Kraszewski: Po wybuchu na Lubelszczyźnie Rosjanie wiedzą, że systemy obrony są w Polsce uśpione

Exercise_Shield_2024_8330157.jpg
System Piorun / fot. Paolo Bovo, US Army / Wikimedia Commons

Eksplozja rakiety Ch-101 w Tarnawie-Kolonii ujawniła Rosjanom uśpienie naszych systemów obrony – mówi PAP gen. rez. Jarosław Kraszewski. Według niego pociski zmierzające w kierunku Polski najlepiej byłoby niszczyć jeszcze nad Ukrainą, problem w tym, że Rosja mogłaby to potraktować jako bezpośrednie włączenie się Polski do wojny.

W pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim 30 lipca spadła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Do zdarzenia doszło w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Najpierw o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który następnie był śledzony przez wojsko. Jak ustalono, rakieta zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Niestety, nie w każdym przygranicznym powiecie zawyły syreny alarmujące ludność o zagrożeniu (stało się tak tylko w 10 na 17 powiatów), a nawet jeśli syreny zawyły, to mieszkańcy nie reagowali prawidłowo.

O opłakanym stanie polskiej obronności mówi gen. Jarosław Kraszewski. - Na pewno trzeba pracować nad systemem powiadamiania i alarmowania ludności cywilnej, bo nie zadział tak, jak powinien, a w przypadku 10 powiatów w ogóle nie zadział. Okazało się, że mamy do czynienia z poważną dysfunkcją tego systemu obrony cywilnej. Skoro z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Polacy dostają z wyprzedzeniem alerty o upałach czy burzach i wichurach, to tym bardziej mieszkańcy okolic, w których doszło do eksplozji, powinni byli zostać powiadomieni o zbliżającym się zagrożeniu – wskazał. 

Zróbmy to razem!

​- Służby wiedziały od wojska o możliwości naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie rakiety i bezpilotowce. Miały świadomość, że jest duże prawdopodobieństwo, że obiekty te mogą wtargnąć na terytorium naszego kraju. Trzeba było więc wysłać z RCB powiadomienie o tym oraz poinformować, że kiedy zawyją syreny, należy stosować się do zaleceń z rządowego Poradnika Bezpieczeństwa, który trafił wcześniej do każdego domu. Nie wiem, dlaczego tego nie zrobiono. Oglądałem też nagrania z miejsc, gdzie syreny zawyły, a z nich wynikało, że reakcja ludności była znikoma. Tymczasem ludzie, słysząc sygnał alarmowy, powinni rzucać wszystko i jak najszybciej szukać schronienia – dodał.

Generał ocenił, że system przeciwlotniczy został uruchomiony na czas, czyli wojsko zachowało się jego zdaniem jak należy, zawiódł jednak system obrony cywilnej. Aby tak było, w pierwszej kolejności potrzeba odpowiedniego przeszkolenia obywateli i to od namłodszych lat.

Wojskowy uważa, że rakieta  na Lubelszczyźnie spadła przez przypadek, w wyniku błędu technicznego, niemniej jego zdaniem Rosja prowadzi działania mające na celu sprawdzenie naszych systemów obronności.

​- Niestety, dzięki temu Rosjanie dowiedzieli się, że polskie systemy obrony cywilnej są uśpione, więc w razie potencjalnego ataku Polacy zareagują z opóźnieniem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dojdzie wtedy do chaosu, który doprowadzi do blokady dróg, utrudniając przemieszczanie się wojska, policji, straży pożarnej, itd – zauważa gen. Kraszewski.

Rozmówca PAP odpowiedział na pytanie, co należy robić z pociskami zbliżającymi się do Polski: Jako rakietowiec i artylerzysta jestem zwolennikiem strzelania do takich pocisków. Jeżeli istnieje duże prawdopodobieństwo, że lecą w kierunku naszego kraju. A jeśli mamy np. podstawy, aby sądzić, że jest to rakieta Ch-101, która służy również do przenoszenia głowic jądrowych, to należy zastrzelić ją jak najszybciej. Z tego typu nośnikami nie ma żartów.

Generał uważa, że strzelać należy również na terytorium Ukrainy, odpowiadając na pytanie, gdzie należy kierować ataki defensywne: Gdziekolwiek, oczywiście najlepiej nad Ukrainą. Jeżeli taka rakieta zostanie strącona kinetycznie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że głowica atomowa się nie uzbroi i nie dojdzie do wybuchu atomowego. W ten sposób minimalizujemy straty. Problem w tym, że Federacja Rosyjska może uznać fakt zestrzelenia swojej rakiety nad terytorium Ukrainy jako bezpośrednie zaangażowanie się Polski w wojnę. Kiedy strzelamy do rosyjskich rakiet na terytorium naszego kraju, wysyłamy jasny sygnał, że z nami się nie igra!

Jednocześnie wojskowy wskazał na istotny problem uzależnienia decyzji obronnych od klasy politycznej. Każdą następną rakietę należy jego zdaniem zestrzeliwać „bez wahania”, ale... „zakładając, że będzie na to zgoda władz politycznych”. - My żołnierze jesteśmy tylko narzędziami w ręku polityków. Z drugiej strony przyznanie dużej swobody decyzji dowódcom podnosi morale armii. Jeżeli wojsko może sobie od czasu do czasu strącić wrogi obiekt, zyskuje pewność, że jest dobrze przygotowane i wyszkolone. Co więcej, żołnierze mają poczucie, że ich trud i wyrzeczenia nie idą na marne, bo wykonują swoją konstytucyjną rolę – tłumaczył.

Źródło: PAP / Jacek Pawlicki

mid-26731218 (1).jpg
fot. PAP/Wojtek Jargiło

Prokuratura potwierdza: rakieta znaleziona w Tarnawie-Kolonii to rosyjska CH-101

- Mamy do czynienia z rakietą CH-101. Została ona wyprodukowana w drugim kwartale 2026 roku w jednym z zakładów na terytorium Federacji Rosyjskiej w obwodzie moskiewskim - poinformował 31 lipca rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak. Chodzi o pocisk, który dzień wcześniej spadł w Tarnawie-Kolonii w woj. lubelskim. Rzecznik przekazał, że oględziny szczątków rakiety oraz ślad...Czytaj dalej
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: