Halloween to chamstwo i głupota. Człowiek kulturalny tego nie „obchodzi”

Halloween to obscena. To zwykłe barbarzyństwo. Coś tak brzydkiego i głupiego, że „obchodzić” mogą je tylko ludzie, którzy albo w ogóle nie znają własnej kultury, albo po prostu dobrze czują się w masowym bagnie kultu głupoty. Coś okropnego…
„Zgniła” panna młoda i rządy „większości”
Kiedy mieszkałem na jednym z warszawskich osiedli, koleżanka pochwaliła się innym dzieciom: „w tym roku na Halloween będę zgniłą panną młodą”. Moja kilkuletnia córka nie bardzo mogła zrozumieć, dlaczego ktoś chciałby być „zgniłą” panną młodą. Ja też nie wiedziałem. Sprawdzenie w sieci pozwoliło stwierdzić, że chodzi o jakiś film animowany o zamordowanej dziewczynie. Wesoła zabawa, nie ma co. Wiek koleżanki zdecydowanie wskazywał na to, że bez pomocy mamy albo taty nie przekształci się sama w przekonującego trupa. Widocznie rodzice wspierali ten koncept; może nawet sami go córeczce zaproponowali.
Dziwne? Bynajmniej. Przecież większość ludzi przeżywa życie dość bezrefleksyjnie. Dowód: do kościoła chodzi w Polsce tylko 29,57% zobowiązanych do tego katolików. Zdeterminowani ateiści, którzy na skutek realnej refleksji intelektualnej odrzucili Kościół katolicki, to garstka. Większość nie chodzi do kościoła, bo się tym po prostu nie przejmuje. Ergo: większość Polaków nie interesuje się, co będzie z nimi po śmierci. „Jakoś to będzie”, myślą pewnie.
Cóż, skoro ktoś nie troszczy się o własny los wieczny, to trudno wymagać, by troszczył się o wychowanie własnych dzieci. Robi to, co wszyscy. Na przykład „wszyscy” dają dzieciom smartfony, więc on też – a co dzieciak tam ogląda, to już go nie bardzo interesuje. Pewnie to, co „wszyscy”.
Skoro „wszyscy” obchodzą Halloween, to dlaczego dzieciak nie miałby na jeden wieczór zamienić się w zgniłą pannę młodą? Albo w wampira z okrwawionymi kłami? Albo po prostu w diabła? Przecież tak robią „wszyscy”.
Uważam, że „obchodzenie” Halloween jest niegodne człowieka cywilizowanego. Po prostu: to zajęcie dla barbarzyńców. Sądzę, że żaden człowiek, który poważnie podchodzi do własnego życia i kultury, nie zdecyduje się na to, by włączyć się w coś tak skrajnie głupiego.
Złe duchy?
Na pierwszym planie w katolickiej krytyce Halloween podaje się zwykle argumenty mówiące o możliwym wpływie złych duchów. Tego rzeczywiście nie wolno bagatelizować. Jakkolwiek ludziom chłodnym religijnie może wydawać się to niepoważne, to chodzi przecież o samą podstawę chrześcijańskiego obrazu świata. Halloween może stanowić okazję do tego, by proponować dzieciom zabawy o charakterze okultystycznym albo ezoterycznym. Takich rzeczy należy po prostu unikać.
Nie jest, oczywiście, tak, by Halloween było pod tym względem absolutnie wyjątkowe. Wątki okultystyczne są aktualnie stałym elementem współczesnej ateistycznej kultury – i dzieci stykają się z nimi bardzo często także poza Halloween.
Na przykład wspomniany obrzydliwy film o zamordowanej pannie młodej jest klasyfikowany jako przeznaczony dla dzieci od 10. roku życia. Produkcje, które przedstawiają to, co demoniczne, piekielne i po prostu złe jako dobre albo zabawne jest multum. Wątki otwarcie okultystyczne pojawiają się notorycznie także w grach komputerowych. Na rynku są dostępne całe serie zabawek. Ekspozycja na diaboliczność i okultyzm to dziś stała cecha masowej kultury.
Co więcej, gdyby diabeł przedstawiał się głównie jako diabeł, nie byłby prawdopodobnie tak niebezpieczny. Można domniemywać, że dziewczynka, która przez kilka godzin będzie scrollować TikToka, doświadczy więcej zła, niż przeciętne dziecko na Halloween. Podobnie jak chłopa, który zagra w diaboliczną grę („wszyscy grają”) albo wyświetli film pornograficzny.
Halloween może być duchowo niebezpieczne, ale jeszcze niebezpieczniejszy może być niekontrolowany dostęp dzieci do internetu. Warto o tym pamiętać.
Barbarzyński brak umiaru
Halloween jest szczególnie podłe z powodów kulturowych. Stawia w centrum to, co obrzydliwe i złe. Dynie, czaszki czy pająki to drobiazg, choć nie można bagatelizować wpływu epatowania takimi obrazami na wyobraźnię zwłaszcza kilkuletnich dzieci. Część strojów, zabawek czy zabaw związanych z Halloween odnosi się jednak do znacznie bardziej „masakrycznych” wizerunków. Okrwawione noże, bardzo plastycznie ujęte wampiry, diabły pozbawione wszelkiej „swojskiej nieporadności”, którą nadaje im zwykle kultura ludowa… Halloween to moment, w którym dzieci są konfrontowane z rzeczami, które w innych okolicznościach uznalibyśmy za całkowicie niedopuszczalne. Tego jednego dnia panuje jednak przyzwolenie na to, by dzieci bawiły się w zło. Każdy rozsądny człowiek powinien zadać sobie pytanie, czy jest dla tego jakaś paralela kulturowa? Dzieci, owszem, bawią się w zło – ale zwykle tylko w ramach szerszego układu odniesień, w którym jest też dobro. Można odgrywać na przykład scenę batalistyczną pomiędzy najeźdźcą a obrońcą; albo bawić się w policjantów i złodziei. Nawet ci, którzy z dużym zaangażowaniem emocjonalnym wcielają się w czarne charaktery, wiedzą jednak, że istnieje jakiś kontrapunkt dla ich postaci – zło nie jest absolutne, jest też dobro, które realnie powinno zatriumfować, nawet jeżeli w danej dziecięcej rozgrywce akurat przegra. Halloween jest inne: dla zła i śmierci nie ma przeciwieństwa. W wewnętrznej logice tego wydarzenia istnieje tylko mroczna strona. Tego rodzaju zaburzenie porządku jest strasznie barbarzyńskie. To po prostu przesada, brak umiarkowania, można powiedzieć – dzicz.
Poza tym, każda zabawa coś transmituje, innymi słowy: zasadza się na jakimś porządku etycznym. Na przykład zabawa w policjantów i złodziei mówi o tym, że są zasady i prawa, których należy przestrzegać, a kto tego nie robi, powinien ponieść karę i od skuteczności aparatu państwa zależy, czy faktycznie ją poniesie. Jaki porządek etyczny jest obecny w Halloween? Otóż nie ma tam właściwie żadnego porządku etycznego. To całkowity chaos – każdy robi, co chce, byleby w upiornym anturażu. Żaden cywilizowany człowiek nie będzie świadomie wchodził w przestrzeń chaosu. To uwłaczające dla rozumu; oznacza wydanie siebie albo swojego potomstwa na pastwę emocji, niskich instynktów, niekontrolowanych pływów kulturowych. Cechą cywilizacji jest podejmowanie działań, które mają swój określony porządek wewnętrzny i są na coś nakierowane. Halloween nie jest nakierowane na nic poza dostarczeniem przyjemności z tego, co upiorne. Jednak to, co upiorne, z samej swojej natury nie dostarcza przyjemności. „Obchodzenie” Halloween jest zatem sprzeczne z rozumnością i jako takie, jest głęboko niekulturalne. To coś zupełnie innego, niż wyjście do parku rozrywki. Park rozrywki wprawdzie nie ma wyższych celów niż sama przyjemność z zabawy, ale osiąga te cele naturalnymi metodami – poprzez urządzenia i stylistykę, która służy wesołości. Żeby „cieszyć się” z Halloween, potrzebna jest uprzedni zgoda na perwersję – zgoda na to, by zło i upiorność były źródłem radości. W tym sensie jeżeli byłby w Halloween jakikolwiek „porządek” etyczny, to byłby to porządek rewolucyjny – czyli niszczenie tego, co jest prawdziwym porządkiem i prawdziwą kulturą.
Kalendarz. Diabeł przeciwko świętym
Trzeci wreszcie i ostatni aspekt, czyli umiejscowienie Halloween w kalendarzu. Zawsze zastanawiało mnie, że 31 października to rocznica początku końca cywilizacji chrześcijańskiej Europy – uważa się, że właśnie tego dnia 1517 roku niemiecki heretyk Luter przybił w Wittenberdze swoje tezy do drzwi kościelnych, rozpoczynając epokę krwawych rzezi i politycznych rewolucji. Zostawmy jednak tę koincydencję, bo bardziej namacalne jest to, co dzieje się już po nieszczęsnym Halloween. Mamy wówczas Wszystkich Świętych. Umysł katolika na skutek kalendarza liturgicznego kieruje się wówczas ku Królestwu Bożemu. W naturalnym biegu rzeczy wypełnia się zatem refleksją o zjednoczeniu z Chrystusem, bytowaniu z Bogiem.
Podziwiamy świętych, pragniemy niebiańskiej chwały. Można powiedzieć, że 1 listopada jest świętem eschatologicznego piękna. Z racji na obyczaj odwiedzania cmentarzy, spędzamy ten dzień zwykle kontemplując raczej przemijanie. Trochę szkoda, ale i tu przecież eschatologia jest w centrum. W jaki sposób można połączyć Wszystkich Świętych z fetowaniem tego, co upiorne i diaboliczne? To po prostu niemożliwe, chyba że dla umysłu skrajnie płytkiego, który niczego nie bierze na poważnie i karmi się tylko powierzchownymi doznaniami. Człowiek, który traktuje życie bardziej refleksyjnie, nie będzie zdolny przebrać się wieczorem za wampira i machać zakrwawionym nożem, oglądając kamratów w przebraniach trupów – a kolejnego poranka pójść do kościoła, by chwalić Boga za życie świętych i wyczekiwać zbawienia. To przecież jawny absurd; dlatego Halloween z racji kalendarza stanowi poważne zaburzenie duchowego rytmu polskiej cywilizacji.
W sumie istnieją całkiem poważne przyczyny, by odsunąć się od Halloweenowego obyczaju jak najdalej. Sądzę, że kwestia estetycznego porządku właściwego dla naszej cywilizacji jest najpoważniejsza. Zabawa w Halloween jest głęboko żenująca w aspekcie kulturowym i stąd powinni nią gardzić zarówno ci, którzy wierzą w Chrystusa, jak i ci, którzy wybrali niewiarę, ale chcą żyć w sposób uporządkowany i zachowywać w życiu elementarną powagę.
Halloween zostawmy barbarzyńcom – tym, którzy bezrefleksyjnie robią to, co nakazuje masowa papka pseudo-kulturowa. Ludzie poważni nie powinni zajmować się takimi obscenicznymi rzeczami.
Paweł Chmielewski







